1.1. Historia integracji europejskiej.
1.1.1. Wspólne korzenie.
Dla współczesnego Europejczyka proces integracji kontynentu rozpoczął się wraz z powstaniem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Nie jest to jednak pierwsza próba zjednoczenia narodów Europy w jednym organizmie państwowym; nie znaczy to także, że wcześniej nic nie łączyło mieszkańców naszego kontynentu.
Najstarszym fundamentem łączącym obywateli Europy jest kultura antyczna. Na pierwszym miejscu należy wymienić starożytną Grecję. Powstała wówczas kultura – grecka filozofia, architektura i ustrój państw greckich (polis), stanowiła odniesienie dla następnych pokoleń. Grecy choć byli rozproszeni w wielu państwach – miastach czuli wspólnotę kulturową i wyraźnie podkreślali swą odrębność od innych cywilizacji, czym przypominają współczesnych Europejczyków. Osiągnięcia starożytnej Grecji zostały rozwinięte i rozpropagowane na obszarze całej Europy przez państwo Rzymskie. Imperium Romanum zjednoczyło w swych granicach większą część państw należących do współczesnej Unii Europejskiej. W ciągu blisko pięciuset lat (od 27 r. p.n.e. do 476 r. n.e.) pod wspólnymi rządami znajdowały się terytoria od cieśniny gibraltarskiej na zachodzie po Ren na wschodzie. Nie znaczy to, że mieszkańcy pozostałych terenów naszego kontynentu odseparowani byli od wpływów starożytnego Rzymu. Na terytorium dzisiejszej Polski docierali kupcy rzymscy poruszający się wzdłuż szlaku bursztynowego. O tym, że kontakty te były intensywne, przekonują nas znaleziska monet i wyrobów rzymskich na terytorium naszego państwa. Blaski osiągnięć cywilizacji starożytnego Rzymu znajdujemy we wszystkich dziedzinach naszego życia. W naszej architekturze, filozofii czy prawie wciąż można odnaleźć bezpośrednie odniesienia do osiągnięć rzymskich. Przez państwo rzymskie do ludów i plemion zamieszkujących kontynent dotarło również chrześcijaństwo.
Chrześcijaństwo i wartości jakie z sobą niesie, przez wielu uważane jest za kluczowy element europejskiej tożsamości. Mimo różnic jakie dzielą ludzi wierzących na naszym kontynencie, ewangelia pozostaje wspólnym punktem odniesienia. Nie należy także zapominać, że twórcy współczesnej Unii Europejskiej wywodzili się z partii o chrześcijańskim rodowodzie.
O roli jaką pełni chrześcijaństwo w jednoczeniu kontynentu często wspominał Robert Schuman, główny pomysłodawca Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Przytoczmy tu jedno z jego przemówień:
„… Chrześcijaństwo jest przeciwne takiemu fanatyzmowi (tzn. religijnemu – przyp. redakcji); dlatego też chrześcijaństwo i chrześcijańska kultura nigdy nie były rezultatem lub inicjatorem rewolucyjnej przemocy; wspierają one raczej ewolucyjny proces cierpliwej pracy wychowawczej poprzez propagowanie chrześcijańskiego systemu wartości, kształtującego wizję człowieka i koegzystencji narodów. Dopiero w efekcie trwającego setki lat procesu wewnętrznego samooczyszczania się, rozmaitych zawirowań i uczciwego poszukiwania prawdy udało się nam wypracować europejską kulturę, noszącą wyraźne piętno chrześcijaństwa, która ma wprawdzie służyć człowiekowi, ale i też ma go uczynić zdolnym do wznoszenia się ponad przeciętność. Europa potrzebowała do wytworzenia takiej kultury ponad tysiąc lat chrześcijaństwa. Nauczyliśmy się przy tym, że naród, który chce bez żadnych zagrożeń korzystać z praw osoby dorosłej, musi być zdolny do zachowań dojrzałych.”
Po upadku Cesarstwa Rzymskiego Europa została podzielona między wiele mniejszych państw i plemion. Wkrótce jednak nastąpiły próby ponownego zjednoczenia naszego kontynentu.
Tu pierwsze chronologicznie miejsce zajmuje monarchia Karola Wielkiego. Pod jednym berłem została zjednoczona ludność północnych Włoch, Francji i znaczna część dzisiejszych Niemiec. Karol Wielki koronował się na cesarza, co stanowiło nawiązanie do wielonarodowego Cesarstwa Rzymskiego. Po rozpadzie monarchii Karolińskiej do tradycji rzymskich nawiązali władcy Niemiec. Utworzono Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Cesarz przyznawał sobie zwierzchnią władzę nad innymi władcami chrześcijańskimi i choć jego wpływy ograniczały się głównie do Niemiec i północnych Włoch, to istnienie Cesarstwa stanowiło ważny etap w tworzeniu ogólnoeuropejskiej tożsamości. Szczególnie ważny dla nas jest jeden z władców tego państwa – Otton III. Ten władca chciał stworzyć jeden organizm państwowy obejmujący całą ówczesną chrześcijańską Europę. Państwo to miało się składać z trzech członów: Francji, Niemiec i Polski, przy czym Francja i Polska miały być rządzone przez własnych królów, poddanych jedynie zwierzchności Cesarza. Otton III spotkał się w 1000 r. w Gnieźnie z księciem Bolesławem Chrobrym – pożniejszym pierwszym królem Polski. Obu władców połączyła postać świętego Wojciecha, który był przyjacielem władcy Niemiec. Otton przekazał Bolesławowi Chrobremu w dowód przyjaźni Włócznie Świętego Maurycego.
Całe średniowiecze jest bardzo ważnym okresem dla tworzenia się wspólnej europejskiej tożsamości. Mimo ciągłych wojen i konfliktów między władcami ówczesnej Europy można powiedzieć, że kontynent był wówczas faktycznie zjednoczony. Działało wiele wspólnych instytucji – papież sprawował zwierzchnią władzę duchową nad królami i książętami, w całej Europie gospodarka i system polityczny działał na takich samych zasadach, działały uniwersytety, których program oparty o teologię był podobny na całym kontynencie, elity Europy porozumiewały się wspólnym językiem – łaciną, a przedsiębiorcy mieli nawet wspólną „walutę” – złoto. Rycerze królestw europejskich wspólnie wyruszali na krucjaty by zdobyć Ziemię Świętą .
Wraz z końcem średniowiecza w Europie coraz ważniejsza staje się tożsamość narodowa. Języki narodowe zaczynają zastępować łacinę. Natomiast reformacja doprowadziła również do religijnych podziałów na kontynencie. Nie znaczy to jednak, że zaprzestano myśli o jednym wielki państwie dla narodów Europy.
Jednak zjednoczenia próbowano dokonać głównie przez siłę oręża, przez podoporządkowanie innych narodów jednemu, który zyskałby dominację na kontynencie. Nie udało się to jednak żadnemu, a w każdym razie dominacja nie było trwała. Najpierw rola europejskiego mocarstwa przypadła Hiszpanii, później na kontynencie europejskim dominowała Francja. Nie należy również zapominać o sile XVI i XVII wiecznej Rzeczpospolitej. Nadzieje na trwałe i dobrowolne zjednoczenie kontynentu przyniosła Rewolucja Francuska. Uważano, że ludy Europy wyzwolone spod władzy dziedzicznych monarchów same zechcą połączyć się w jeden organizm. Na krótko kontynent europejski znalazł się pod wspólnym berłem Napoleona, choć jego rządy w większości państw przyniosły raczej niechęć do francuskiej dominacji. Ideały Rewolucji Francuskiej – Wolność, Równość i Braterstwo były na tyle uniwersalne, że mogły stanowić wspólną platformę dla ludzi z różnych państw. Takie założenia przyświecało wielu dziewiętnastowiecznym ruchom narodowo-wyzwoleńczym. Wspólny zryw w wielu państwach Europy miał miejsce w czasie Wiosny Ludów. Niestety coraz większy wpływ zaczęły zdobywać dwie ideologie – nacjonalizm i komunizm, które wykluczały jakiekolwiek ponadpaństwowe porozumienie, na zasadach akceptowanych przez większość obywateli. Trzeba było tragedii dwóch wojen światowych, które w znaczym stopniu zrujnowały Europę, by idea integracji odżyła i znalazła trwałe poparcie wśród mieszkańców kontynentu.
Dlaczego wspólne dziedzictwo sprzyjało integracji
Wspólne korzenie nie oznaczały, że mieszkańcy Europy od początku tworzyli jedną wspólnotę polityczną. Ich znaczenie polegało raczej na istnieniu rozpoznawalnego zasobu pojęć, symboli i instytucji, do których można było odwoływać się ponad granicami. Grecka refleksja nad państwem i obywatelstwem, rzymskie rozumienie prawa oraz chrześcijańska koncepcja godności osoby tworzyły język pozwalający prowadzić rozmowę między społeczeństwami o różnych interesach. Późniejsza integracja nie powstała więc w kulturowej próżni. Mogła korzystać z doświadczeń gromadzonych przez stulecia w prawie, edukacji, handlu i dyplomacji.
Szczególne znaczenie miała trwałość pewnych sposobów organizowania życia zbiorowego. Rzymska tradycja prawna ułatwiała myślenie o normach obowiązujących na większym obszarze, średniowieczne uniwersytety podtrzymywały wymianę wiedzy, a sieci kupieckie pokazywały praktyczne korzyści płynące ze swobodniejszych kontaktów. Nawet w okresach silnych konfliktów istniało zatem przekonanie, że europejskie społeczeństwa należą do szerszego kręgu cywilizacyjnego. Dzięki temu po wojnach możliwy był powrót do współpracy bez konieczności tworzenia całej jej aksjologii od początku.
Nie należy jednak przedstawiać wspólnego dziedzictwa jako prostego planu prowadzącego nieuchronnie do Unii Europejskiej. Te same tradycje bywały interpretowane odmiennie, a religia, język i pamięć historyczna niejednokrotnie pogłębiały podziały. Integracja stała się możliwa dopiero wtedy, gdy podobieństwa kulturowe połączono z dobrowolnością, równouprawnieniem państw oraz instytucjami służącymi pokojowemu rozwiązywaniu sporów. Wspólne korzenie dostarczyły punktów odniesienia, lecz nie zastąpiły politycznych decyzji ani społecznego zaufania.
Ich wpływ widać również w sposobie uzasadniania powojennego porządku. Współpraca mogła być przedstawiana nie jako rezygnacja z narodowej tożsamości, lecz jako odzyskiwanie europejskiego wymiaru historii poszczególnych narodów. Taka perspektywa pozwalała łączyć różnorodność z poczuciem przynależności do większej całości. Stała się też podstawą przekonania, że wspólne reguły mogą chronić wartości podzielane przez państwa, nie odbierając im własnej kultury i tradycji.
Dziedzictwo to oddziaływało również na poziomie regionów. Dawne szlaki handlowe, ośrodki akademickie i obszary kulturowe często wykraczały poza granice późniejszych państw narodowych. Gdy po drugiej wojnie światowej zaczęto odbudowywać kontakty, można było nawiązać do relacji starszych niż współczesne podziały polityczne. Wspólna pamięć nie usuwała konfliktów, ale pomagała rozpoznać po drugiej stronie granicy partnera posiadającego podobne instytucje, potrzeby i doświadczenia.