Współczesna Polska krajem tolerancji – analiza zjawiska

5/5 - (1 vote)

Współczesny Polak coraz częściej podejmuje wysiłek obalania stereotypów, którymi kierowali się jego ojcowie i dziadkowie. Odrzuca mity przeszłości dotyczące tematów drażliwych, które pozostają w sprzeczności z jego nowoczesnym, asertywnym sposobem myślenia. Stereotypy te dotyczą szerokiego spektrum zagadnień: społeczeństwa, kultury, wzorców zachowań oraz relacji międzyludzkich. Niestety, mimo tych pozytywnych zmian, nasze społeczeństwo w dalszym ciągu daje dowody na to, iż proces ten nie został zakończony. Częstokroć ujawnia się jego dwulicowość, szowinizm oraz tak zwana źle rozumiana „duma narodowa”, która objawia się niechęcią do ludzi innej rasy, wyznania, jak i pochodzenia. Na tego rodzaju przykrości narażeni są, choć w coraz mniejszym stopniu, między innymi Górnoślązacy.

Górnoślązacy określani są przez znawców tematu jako ludność „mieszana”, co sugeruje, iż znajdują się wśród nich zarówno zwolennicy opcji „polskiej”, jak i „niemieckiej”. Sytuacja ta rodzi specyficzne postawy adaptacyjne. Gdy rozmówcą Górnoślązaka jest Polak, rozmowa odbywa się w języku polskim, Ślązak doszukuje się wówczas wspólnych korzeni i nie odżegnuje się od polskości. Lecz ten sam człowiek, spotykając Niemca, staje się niczym kameleon, swobodnie rozmawiając z zachodnim sąsiadem w języku niemieckim. Istnieje silna tendencja, by za takie funkcjonowanie własnej tożsamości piętnować Górnoślązaków, określając ich mianem „sprzedawczyków”, „nieprawdziwych Polaków” czy „podrabianych Niemców”. Taka ocena jest jednak uprawniona jedynie wówczas, gdy oceniający kieruje się wartościami ideologii narodowej jako nadrzędnymi. W rzeczywistości, jeśli Górnoślązak miałby dokonać jednoznacznego wyboru i odpowiedzieć na pytanie, czy jest bardziej Polakiem, czy Niemcem, nie przyszłoby mu to z łatwością. Warto zauważyć zróżnicowanie regionalne: Górnoślązacy ze Śląska Opolskiego oraz okolic Raciborza i Olesna częściej podkreślają swoje związki z niemieckością i śląskością, podczas gdy ich pobratymcy z okręgu katowickiego kładą nacisk raczej na polskość i śląskość.

Nasuwa się w związku z tym pytanie, co właściwie łączy Górnoślązaków i co pozwoliło im nie stać się w pełni Niemcami, Polakami czy Czechami. Spoiwem tym są: silny emocjonalny związek z regionem, przywiązanie do katolicyzmu oraz dialekt śląski, zwany też kreolem. Obecnie Górnoślązacy tworzą wspólnotę, mając w żywej pamięci traktowanie ich jako obywateli drugiej kategorii lub jako „element podejrzany” zarówno przez administrację niemiecką, jak i polską w XX wieku. To, jak oni nas widzą i w jakim świetle nas stawiają, zależy często od historii oraz losów poszczególnych rodzin w okresie drugiej wojny światowej. Czas wojny pozostał w pamięci Górnoślązaków jako okres zamachu Niemców na ich tożsamość, kiedy to zabroniono im używać ich śląskiego dialektu, a nawet kreola, czyli formy języka wykształconej na styku dialektów obcych. Warto przy tym wspomnieć o trudnym aspekcie historycznym, mianowicie o tym, że wielu Górnoślązaków nie miało Niemcom za złe eksterminacji Żydów.

Podobnie skomplikowane są relacje z Polakami, którzy w opinii Ślązaków także wyrządzili krzywdę społeczeństwu Górnego Śląska. Starsze pokolenie, które pamięta powstania i podział regionu, wciąż ma za złe Polakom zniszczenie ich dawnego, często w we wspomnieniach wyidealizowanego świata. Niektórzy obwiniają Polaków również za sam podział regionu, co spowodowało fizyczne rozdzielenie rodzin, wiosek i miast. Plebiscyt z 1921 roku, który podzielił Górny Śląsk na część polską i niemiecką, doprowadził w okresie międzywojennym do przyspieszonej polonizacji i germanizacji poszczególnych części. Zdecydowanie pozytywniej nastawieni są Górnoślązacy do Niemców, którzy pomogli w polepszeniu sytuacji ekonomicznej regionu oraz wydawali zgody na powrót lub przyjazd z polskiej strony granicy, pod warunkiem zadeklarowania niemieckości.

W latach następnych miały miejsce wydarzenia, które pogłębiały wrogie nastawienie do Polaków, między innymi akcje odniemczania i przymusowej polonizacji. Fala dyskryminacji i nieliczenia się z Górnoślązakami trwała aż do około 1989 roku. Dopiero wtedy pozwolono im do pewnego stopnia nieskrępowanie wyrażać własną tożsamość bez potrzeby obawiania się natychmiastowych retorsji ze strony władz i służb bezpieczeństwa, nawet jeżeli zdecydowali się nie identyfikować ze swoją polskością. Przez lata jedyną formą buntu i protestu dla mieszkańców Śląska był wyjazd do Republiki Federalnej Niemiec. Kraj ten jawił się im jako „raj demokracji” i miejsce godnego, kapitalistycznego życia. Wyraźna różnica w poziomie i standardzie życia Niemca i Polaka unaoczniła Górnoślązakom odmienny sposób traktowania ich przez oba narody. Mieszkając w kraju o wyższej kulturze przedsiębiorczości, zaczęli oni patrzeć na Polaków przez pryzmat stereotypów, określając ich mianem „nierobów”, „leni” czy „złodziei”.

Po roku 1993 sytuacja polityczna w Polsce ustabilizowała się, co spowodowało mniejszą liczbę wyjazdów Górnoślązaków na Zachód. Wielu z nich z kolei powróciło, szukając w kraju swej szansy na poprawienie rodzinnego budżetu, jak również w celu odwiedzenia rodzinnych stron. Wśród Górnoślązaków, którzy nie opuścili granic Polski, narastało jednak przekonanie, iż Polska nie dba o Śląsk, a co za tym idzie – o jego mieszkańców. Mimo to, ta negatywna opinia nie wpływa już tak znacząco na ukształtowany po wojnie sposób postrzegania Polaków, który z czasem się zobiektywizował i poprawił. Niemniej jednak Polacy dochodzący swych praw wynikających z lat okupacji lub też powracający do niespolszczonych zapisów swych imion i nazwisk, wciąż często spotykają się z przejawami wrogości i niechęci ze strony polskich urzędników. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych można było zaobserwować proces stapiania się wartości i tradycji kultury górnośląskiej ze standardami europejskimi i ogólnoświatowymi. Przyjazny klimat dla tej europeizacji czy globalizacji powstał na Górnym Śląsku także w wyniku skutecznego załagodzenia powojennych sporów polsko-niemieckich. Dzięki temu Niemcy są coraz częściej postrzegani przez Polaków jako „drzwi” do Unii Europejskiej, a nie jako „odwieczny wróg”. W tej korzystnej sytuacji młodzi Górnoślązacy – nierzadko odkrywający własną tożsamość po latach, gdyż wcześniej w domu nie mówiło się o tym, by nie utrudniać dzieciom życia – zdają się traktować i postrzegać Polaków, a również Niemców, jak partnerów.

Polska od wieków jest krajem, w którym znajduje schronienie wielu uchodźców z całego świata. Przybywali tu ludzie z państw, gdzie byli prześladowani religijnie bądź politycznie, na przykład kalwini w średniowieczu, Grecy czy Chilijczycy, oraz z państw zacofanych gospodarczo i naukowo, takich jak Syria, Jemen czy Egipt. Pozostaje zatem postawić pytanie: czy oni również znaleźli w naszym kraju tolerancję i czy, pozostając na stałe, zdołali się zintegrować? Przedmiotem badań był problem integracji osób niebędących Europejczykami w Polsce, analizowany na podstawie indywidualnych doświadczeń związanych ze zjawiskiem zderzenia kultur oraz poczuciem odmienności kulturowej, zarówno w sferze zachowań zewnętrznych, jak i wewnętrznych przekonań i wyznawanego systemu wartości. Badania te prowadzone były metodą autobiograficzną. Wszyscy badani to cudzoziemcy, migranci bądź uchodźcy, którzy z powodu długiego, ponad dziesięcioletniego pobytu w Polsce czują się nośnikami dwóch kultur: rodzimej i zastanej. Niektórzy pozostają w związkach małżeńskich z osobami swojej narodowości lub Polakami. Każdy z nich doskonale włada językiem polskim, a większość ukończyła w Polsce studia. Są to osoby w wieku od dwudziestu do pięćdziesięciu lat, pochodzące w większości z krajów arabskich (Syrii, Jemenu, Egiptu) oraz z Afryki, i wszyscy mieszkają w Warszawie. Narzędziem badania był kwestionariusz złożony z pytań otwartych, a wywiady odbywały się w atmosferze zaufania i bezpośredniości, trwając około trzech godzin.

Uniwersalne pojęcie integracji jest trudne do sformułowania. Didier Lapeyronnie, uczony reprezentujący nowe podejście w badaniach zjawiska zderzenia kultur, traktuje integrację w społeczeństwie postępowym jako proces, w toku którego istnieje ścisła współzależność między wysiłkiem migranta związanym z przystosowaniem się do norm kraju migracji, a wolą otwartego przyjęcia imigrantów ze strony gospodarzy. Proces ten obejmuje różne dziedziny życia społecznego, a także głębokie przemiany dokonujące się w samym migrancie – w sferze jego zachowań zewnętrznych i przekonań oraz poczucia tożsamości i przynależności kulturowej. Według Williama Bernarda integracja to proces, na który składają się cztery zasadnicze elementy: stanie się pracującym członkiem społeczeństwa, przejęcie wielu postaw i wzorów zachowań, uczestniczenie w różnych formach działalności publicznej oraz utrzymanie swojej kulturowej tożsamości. W celu opisania stopnia integracji cudzoziemców w społeczeństwie polskim, trzeba przedstawić różne typy integracji z punktu widzenia wyżej wymienionych aspektów, biorąc pod uwagę takie kategorie jak: poczucie inności na polu pracy, w stylu bycia i myślenia, funkcjonowanie stereotypów, poczucie tożsamości oraz doświadczenie pogranicza kulturowego.

Zgodnie z definicją Bernarda, praca jest jednym z najbardziej fundamentalnych czynników integracji obcokrajowca w przyjmującym go społeczeństwie. Praca jest naturalnie źródłem utrzymania i warunkiem zaspokojenia materialnych potrzeb migranta – od tych najbardziej elementarnych, poprzez te, które uważa się za mniej istotne, a które jednak mają wpływ na to, w jaki sposób jest on odbierany przez społeczeństwo. Jednakże praca ma nie tylko aspekt finansowy; obejmuje ona również sferę psychiczną, jest odpowiedzialna za relacje międzyludzkie oraz za stosunek człowieka do samego siebie. W tym względzie praca może przyczynić się do pogłębienia więzi między obcokrajowcami a Polakami i w związku z tym wzmocnić stopień integracji w społeczeństwie polskim. Może również wpłynąć na pozytywne lub negatywne myślenie obcokrajowca o sobie, a w efekcie na jego poczucie integracji lub wyobcowania.

Można również rozpatrywać pracę w aspekcie sukcesu lub porażki. Generalnie rzecz biorąc, bardzo istotne w określeniu przyczyn, dla których jedni odnieśli sukces, a inni porażkę, wydają się pewne cechy osobowe, takie jak: wiara w siebie dająca tak zwaną „siłę przebicia”, elastyczność (czyli łatwość przystosowania się do nowych warunków i przekwalifikowania się zawodowego w razie potrzeby), pozytywne myślenie, a również otwartość, życzliwość, uprzejmość i chęć kooperacji. Niezbędne są oczywiście kwalifikacje zawodowe i posiadanie określonych umiejętności wymaganych w danej pracy, przy czym szczególnie pożądane są umiejętności, których nie mają inni pracownicy. Można rozróżnić kilka sytuacji pracy i odpowiadające im różne stopnie integracji: obcokrajowiec ma stałą pracę, uznanie i satysfakcję z pracy; obcokrajowiec ma pracę, która daje mu pewną satysfakcję i cieszy się uznaniem; obcokrajowiec pracuje, ale nie w swoim zawodzie, a praca jest dla niego wyłącznie źródłem utrzymania i nie daje żadnej satysfakcji, wręcz powodując wewnętrzny konflikt; wreszcie obcokrajowiec nie może znaleźć stałego zatrudnienia i w efekcie jest sfrustrowany ciągłymi porażkami. Niewątpliwie sukces w pracy sprawia, że stopień integracji jest silniejszy, a niepowodzenie powoduje poczucie wyobcowania.

Wielu cudzoziemców, w tym także badani, dostosowało swój styl życia i sposób bycia do polskich zwyczajów. Owo przejęcie wielu elementów tutejszych zachowań nastąpiło w sposób naturalny i często nieuświadomiony. Wielu przyjechało tu, kiedy byli jeszcze bardzo młodzi i podatni na wpływy z zewnątrz, tu dojrzewali i dlatego mają duże trudności z określeniem tych konkretnych cech sposobu bycia, które zaadoptowali w Polsce. Można wnioskować, że naśladownictwo gestów jest niezbędne, by się nie wyróżniać i by zyskać akceptację, a ponadto dotyczy ono sfery zewnętrzności, dlatego łatwiej w tym zakresie pójść na kompromis. Mentalność natomiast wiąże się ściśle z wyznawaniem określonej hierarchii wartości, która jest diametralnie inna w krajach pochodzenia rozmówców niż w Polsce i bardzo głęboko zakorzeniona. Co za tym idzie, obcokrajowcy wykazują bardzo małą elastyczność w tej dziedzinie. Aby nie tracić akceptacji, wystarczy zachować swoje cechy mentalne dla siebie – nie musi się ich zmieniać, w przeciwieństwie do gestów zewnętrznych. Zdarza się jednak i tak, że pewne polskie postawy zostają przejęte, mimo iż początkowo budzą bunt u obcokrajowców.

W odniesieniu do postaw i zachowań w życiu rodzinnym nasuwa się wniosek, że obcokrajowcy pozostający w związkach z Polakami są zmuszeni do przejmowania wielu elementów stylu bycia, jeżeli chcą zyskać akceptację rodziny. U osób mających częste kontakty z Polakami, a których kontakty z rodakami ograniczają się do spotkań z najbliższą rodziną, obserwuje się zaniknięcie wielu rodzimych gestów oraz nieprzestrzeganie rodzimej etykiety, która zwykle jest bardziej rygorystyczna niż w Polsce. U osób, które mają kontakty z Polakami wyłącznie na gruncie zawodowym, a kontakty z rodakami ograniczają do najbliższej rodziny, można zaobserwować zmianę w postawie wobec drugiego człowieka. Świadome odcięcie się od rodaków przeważnie prowadzi do przejęcia polskiego stylu zachowania się i polskich gestów.

Europa od wieków jawi się jako kontynent przodujący cywilizacyjnie, gospodarczo i politycznie. Zjawiska społeczne takie jak rasizm, nietolerancja czy ksenofobia nie przystoją naszemu kontynentowi. Rządy przodujących państw europejskich, w tym Polska, rozumiejąc negatywne działania powyższych zjawisk, utworzyły Europejską Komisję przeciw Rasizmowi i Nietolerancji. Komisja ta została powołana na początku 1994 roku decyzją Szczytu Głów Państw i Szefów Rządów krajów będących członkami Rady Europy. Na szczycie tym stwierdzono, że rasizm i dyskryminacja etniczna należą do poważniejszych problemów współczesnej Europy i że niezbędne jest przeciwdziałanie tym niepożądanym zjawiskom. Zadaniem Komisji, zgodnie z udzielonym jej mandatem, jest ocena efektywności dotychczasowych sposobów zwalczania rasizmu, ksenofobii, antysemityzmu i nietolerancji oraz zaproponowanie nowych działań na szczeblu lokalnym, narodowym i europejskim. Do jej zadań należy także przygotowanie odpowiednich zaleceń dla państw członkowskich oraz przejrzenie regulacji prawnych mających znaczenie dla tej problematyki i zaproponowanie ich odpowiednich modyfikacji. Komisja składa się z ekspertów delegowanych przez rządy państw członków Rady Europy. Zgodnie z decyzją Rady Europy, kryteriami doboru miały być wysokie kompetencje merytoryczne i nienaganna postawa etyczna.

Działalność Komisji obejmuje chyba wszystkie pola, na których można i należy zwalczać rasizm, nietolerancję i ksenofobię oraz na których powinno się kształtować postawy tolerancji. Komisja podjęła systematyczną analizę przejawów nietolerancji w krajach europejskich. Jej wynikiem są raporty dotyczące poszczególnych krajów, w tym Polski. Przygotowanie tych raportów było zadaniem szczególnie trudnym z różnych względów. Przede wszystkim w odniesieniu do niektórych krajów brakowało wiarygodnych danych dotyczących przejawów nietolerancji, ksenofobii i dyskryminacji na tle etnicznym. Zarówno w raportach poświęconych poszczególnym krajom, jak i w niezależnie od nich opracowanych ogólniejszych rekomendacjach, Komisja poświęca wiele uwagi problemom edukacji mającej na celu przeciwdziałanie rasizmowi, nietolerancji i ksenofobii, jak również sprzyjającej kształtowaniu się postaw tolerancyjnych. Szczególnie doniosłą rolę mogłyby tu odgrywać środki masowego komunikowania, które czasem, wręcz przeciwnie, propagują nietolerancję. Jednym z kierunków działań Komisji jest wreszcie mobilizacja aktywności społecznej na rzecz walki z rasizmem, ksenofobią i dyskryminacją oraz na rzecz szerzenia postaw tolerancji. W związku z tym dąży się do zacieśnienia kontaktów i współdziałania z organizacjami pozarządowymi zainteresowanymi tą problematyką na szczeblu międzynarodowym, a także działającymi w poszczególnych krajach. Jedne z pierwszych działań podjętych przez Komisję dotyczyły sfery prawnej. Na zlecenie Komisji jeden z renomowanych europejskich instytutów dokonał przeglądu obowiązujących w krajach europejskich regulacji prawnych istotnych z punktu widzenia problemów nietolerancji, rasizmu i dyskryminacji na tle etnicznym. Ponadto Komisja podjęła inicjatywę uzupełnienia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka protokołem wzmacniającym prawne instrumentarium zwalczania rasizmu i dyskryminacji.

Wydaje się, że najważniejszą funkcją Komisji jest ciągłe uświadamianie i przypominanie rządom i społeczeństwom, iż ksenofobia, rasizm i dyskryminacja etniczna są zjawiskami stale obecnymi w Europie i że stanowią one realne zagrożenie. Słabszą stroną Komisji jest efektywność działań, którą ograniczają przede wszystkim trzy czynniki. Po pierwsze jest to dobór jej członków – Komisja składa się z osób rozmaitych zawodów, o rozmaitym typie wykształcenia i o różnym typie znajomości tematu. Ta różnorodność jest niekiedy korzystna, lecz czasem, ze względu na odmienność podejścia, utrudnia porozumienie. Po drugie, wyniki swoich analiz i opracowane przez siebie rekomendacje Komisja przedstawia najpierw Komitetowi Ministrów państw członków Rady Europy. Niektóre zaś opracowania jeszcze wcześniej przedstawia wyznaczonym przez rządy urzędnikom państwowym, którzy mogą zgłaszać do nich swoje uwagi i poprawki. Nic dziwnego, że część opracowań i rekomendacji zawiera niewiele poza ogólnikami i banałami. Również nie zawsze łatwo jest uzyskać zgodę Komitetu Ministrów na publikację rezultatów prac Komisji. Trzecim problemem są skromne środki finansowe, którymi dysponuje Rada Europy. Dlatego wiele interesujących i ważnych inicjatyw nie mogło być zrealizowanych.

Mimo wskazanych trudności, wpływających między innymi na ograniczenia wartości części opracowań przygotowanych przez Europejską Komisję przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji, jej działalność jest bardzo pożyteczna. Przede wszystkim przyczynia się do tego, że problematyka zagrożeń związanych z europejskim rasizmem, ksenofobią i nietolerancją etniczną nie znika z pola widzenia rządów i społeczeństw europejskich. Co więcej, Komisji udało się opracować pewne praktyczne rekomendacje, które są wykorzystywane przez państwa europejskie i w jakimś stopniu przyczyniają się do zwalczania nietolerancji i dyskryminacji.

Dodaj komentarz