Od początku lat 90. XX wieku, a zwłaszcza po 2014 roku, obraz Ukrainy w rosyjskiej telewizji przeszedł znaczącą ewolucję, stając się istotnym elementem propagandy Kremla. Media kontrolowane przez państwo, takie jak Pierwyj Kanał, Rossija-1 czy NTV, konsekwentnie budowały narrację, która miała na celu przedstawienie Ukrainy jako kraju niestabilnego, wrogiego Rosji oraz kontrolowanego przez Zachód. Szczególnie od czasu Euromajdanu i aneksji Krymu w 2014 roku rosyjska telewizja przekształciła ukraińską rzeczywistość w uproszczoną opowieść o zdradzie, chaosie i faszyzmie, dostosowaną do wewnętrznych potrzeb politycznych Federacji Rosyjskiej.
W latach 90. i na początku XXI wieku obraz Ukrainy w rosyjskich mediach był znacznie bardziej neutralny. Choć zdarzały się sporadyczne akcenty sugerujące, że Ukraina jest krajem niestabilnym politycznie i gospodarczo, dominowała narracja o „bratnim narodzie”, który pozostaje bliski Rosji zarówno kulturowo, jak i historycznie. Rosyjskie media podkreślały wspólne dziedzictwo Kijowskiej Rusi, czasy ZSRR oraz silne więzy rodzinne i gospodarcze łączące oba kraje.
Punkt zwrotny nastąpił w 2004 roku wraz z Pomarańczową Rewolucją, która była pierwszym poważnym ciosem dla rosyjskiej narracji o Ukrainie jako naturalnym sojuszniku Moskwy. Wówczas w rosyjskiej telewizji zaczęły pojawiać się pierwsze oskarżenia o „ingerencję Zachodu” w ukraińską politykę, a ukraińskich polityków prozachodnich przedstawiano jako marionetki USA i Unii Europejskiej. Jednak prawdziwa zmiana nastąpiła dopiero w 2014 roku, kiedy to wydarzenia Euromajdanu, ucieczka Wiktora Janukowycza, aneksja Krymu i wojna w Donbasie diametralnie zmieniły rosyjską narrację na temat Ukrainy.
Od 2014 roku rosyjska telewizja konsekwentnie buduje obraz Ukrainy jako państwa upadłego, ogarniętego chaosem i rządzonego przez „faszystów”. Narracja ta czerpie z sowieckich wzorców propagandy antyfaszystowskiej i jest skierowana do starszego pokolenia Rosjan, dla których walka z faszyzmem stanowi kluczowy element tożsamości historycznej. W programach publicystycznych i wiadomościach regularnie pojawiają się materiały o „ukraińskich nacjonalistach”, rzekomych prześladowaniach rosyjskojęzycznej ludności oraz o kryzysie gospodarczym Ukrainy, który ma być efektem rzekomo błędnej decyzji o zerwaniu więzi z Rosją.
Jednym z najczęściej powtarzanych w rosyjskich mediach wątków jest twierdzenie, że Ukraina nie jest suwerennym państwem, lecz marionetką Stanów Zjednoczonych i NATO. Ta narracja jest niezwykle wygodna dla Kremla, ponieważ tłumaczy rosyjskiemu społeczeństwu, dlaczego Ukraina zdecydowała się na prozachodni kurs i integrację z UE. W programach telewizyjnych regularnie przedstawia się zachodnich polityków jako tych, którzy rzekomo „sterują” ukraińskim rządem, a decyzje podejmowane w Kijowie są ukazywane jako wymuszone przez Waszyngton lub Brukselę.
Szczególne miejsce w propagandzie rosyjskiej telewizji zajmuje temat wojny w Donbasie. Od samego początku konfliktu w 2014 roku rosyjskie media prezentowały go jako „wojnę domową”, w której „legalna władza ludowa” z Doniecka i Ługańska walczy przeciwko „kijowskiej juncie”. Przekazy o ukraińskich atakach na cywilów w Donbasie były szeroko eksploatowane, przy czym często stosowano manipulacje i dezinformacje, w tym używanie starych materiałów z innych konfliktów lub wręcz fabrykowanie dowodów. Szczególną rolę odegrała sprawa tzw. „ukrzyżowanego chłopca”, czyli fałszywej historii o rzekomym brutalnym morderstwie rosyjskojęzycznego dziecka przez ukraińskich żołnierzy, która była szeroko rozpowszechniana przez rosyjską telewizję.
W kolejnych latach obraz Ukrainy w rosyjskich mediach ulegał dalszej radykalizacji. Szczególnie istotnym momentem była pełnoskalowa inwazja na Ukrainę rozpoczęta 24 lutego 2022 roku. W rosyjskiej telewizji operacja ta została przedstawiona jako „specjalna operacja wojskowa”, mająca na celu „denazyfikację” i „demilitaryzację” Ukrainy. Narracja o Ukrainie jako państwie rządzonym przez „nazistów” stała się jeszcze bardziej intensywna, a każdy, kto sprzeciwiał się rosyjskiej agresji, był określany jako „agent Zachodu” lub „rusofob”.
Rosyjskie media systematycznie pomijają rzeczywiste problemy wewnętrzne Federacji Rosyjskiej, koncentrując się na rzekomych porażkach i problemach Ukrainy. W wiadomościach często pojawiają się materiały o braku energii, biedzie i rozpadzie ukraińskiego państwa, które mają przekonać rosyjskich obywateli, że Ukraina jest skazana na niepowodzenie bez Rosji. Takie przedstawienie sytuacji pełni również funkcję legitymizacyjną dla rosyjskiego systemu władzy – jeśli Ukraina, która obrała drogę demokratyzacji i prozachodnich reform, popada w chaos, to znaczy, że rosyjski model „silnego państwa” jest jedyną właściwą drogą.
Warto zauważyć, że rosyjska propaganda medialna na temat Ukrainy jest silnie kontrolowana i koordynowana przez władze. Istnieją wytyczne dotyczące sposobu relacjonowania wydarzeń, a dziennikarze i eksperci zapraszani do telewizyjnych programów publicystycznych często powtarzają te same, wcześniej ustalone tezy. Krytyczne głosy wobec oficjalnej narracji są marginalizowane lub eliminowane, a niezależne media, które próbowały prezentować bardziej obiektywny obraz sytuacji, zostały zamknięte lub zmuszone do emigracji. Obraz Ukrainy w rosyjskiej telewizji jest w pełni podporządkowany interesom Kremla.
Obraz Ukrainy w rosyjskiej telewizji państwowej od lat stanowi istotny element propagandy Kremla, kształtując percepcję tego kraju wśród rosyjskiego społeczeństwa. Sposób przedstawiania Ukrainy w mediach rosyjskich zmieniał się w zależności od sytuacji politycznej i celów Kremla, lecz niezmiennie cechował się silnym nacechowaniem emocjonalnym, selektywnym doborem informacji oraz konstruowaniem narracji zgodnych z interesami rosyjskich władz. W ciągu ostatnich dwóch dekad rosyjska telewizja budowała obraz Ukrainy jako państwa niestabilnego, zależnego od Zachodu i wrogiego wobec Rosji, co stanowiło narzędzie uzasadniające politykę Moskwy wobec tego kraju.
W pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy władzę na Ukrainie sprawował prorosyjski prezydent Leonid Kuczma, a następnie Wiktor Janukowycz, rosyjskie media przedstawiały Ukrainę jako państwo bliskie Rosji, będące naturalnym sojusznikiem w postsowieckiej przestrzeni. W tym okresie przekaz medialny koncentrował się na wspólnych wartościach, historii i więzach kulturowych łączących oba kraje. Sytuacja uległa dramatycznej zmianie po Pomarańczowej Rewolucji w 2004 roku, kiedy to do władzy doszedł Wiktor Juszczenko – polityk o prozachodnich poglądach. Od tego momentu rosyjska telewizja zaczęła przedstawiać Ukrainę jako kraj pogrążony w chaosie, sterowany przez Zachód i pełen wewnętrznych podziałów.
Przekaz medialny jeszcze bardziej się zaostrzył po Euromajdanie w 2013–2014 roku i obaleniu Wiktora Janukowycza. Telewizja rosyjska od samego początku przedstawiała te wydarzenia jako „zamach stanu” inspirowany przez Zachód, a nową władzę w Kijowie określano mianem „chunty” oraz „faszystowskiego reżimu”. W szczególności podkreślano rzekomą dominację „ukraińskich nacjonalistów”, którzy mieli prześladować ludność rosyjskojęzyczną, co stało się jednym z głównych propagandowych uzasadnień dla aneksji Krymu oraz wsparcia dla separatystów w Donbasie.
Kolejne lata przyniosły dalsze pogłębianie negatywnej narracji na temat Ukrainy w rosyjskiej telewizji. Dominowały w niej trzy główne wątki: po pierwsze, Ukraina jako „państwo upadłe”, po drugie, Ukraina jako „marionetka Zachodu”, i po trzecie, Ukraina jako „zagrożenie dla Rosji”. W pierwszym przypadku rosyjska telewizja regularnie informowała o kryzysie gospodarczym, korupcji i politycznej niestabilności w Ukrainie, pomijając jednocześnie wszelkie pozytywne zmiany, takie jak reformy czy modernizacja armii. W drugim przypadku podkreślano rzekome uzależnienie Kijowa od USA i Unii Europejskiej, sugerując, że Ukraina nie prowadzi suwerennej polityki, lecz realizuje interesy Zachodu. Trzecia narracja, szczególnie nasilona po 2014 roku, przedstawiała Ukrainę jako kraj prowadzący wrogą politykę wobec Rosji, stosujący „represje” wobec ludności rosyjskojęzycznej i podejmujący działania „antyrosyjskie” pod dyktando Waszyngtonu i Brukseli.
Szczególną rolę w kreowaniu tego obrazu odgrywały rosyjskie programy publicystyczne i talk-show, w których dominowali eksperci bliscy Kremlowi oraz dziennikarze o skrajnie prorządowych poglądach. Programy takie jak „Wieczór z Władimirem Sołowjowem” czy „60 minut” Olgi Skabiejewej stały się platformą do rozpowszechniania najbardziej radykalnych tez na temat Ukrainy, często opartych na manipulacji i dezinformacji. Charakterystycznym zabiegiem było zapraszanie do studia osób przedstawianych jako „ukraińscy eksperci” lub „opozycjoniści”, którzy w rzeczywistości byli postaciami marginalnymi lub wręcz powiązanymi z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Wraz z eskalacją rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 roku przekaz rosyjskiej telewizji stał się jeszcze bardziej agresywny. Termin „operacja specjalna” zastąpił słowo „wojna”, a Ukraina zaczęła być przedstawiana jako kraj rządzony przez „nazistów” i „terrorystów”. Podkreślano konieczność „denazyfikacji” Ukrainy, co miało na celu usprawiedliwienie rosyjskiej inwazji. Przekaz medialny skoncentrował się na przedstawianiu Ukraińców jako „ofiar Zachodu”, które zostały zmanipulowane i wykorzystane do walki z Rosją. Z drugiej strony, regularnie pojawiały się materiały demonizujące ukraińskie siły zbrojne oraz władze w Kijowie, oskarżając je o „zbrodnie wojenne” i „ludobójstwo na ludności rosyjskojęzycznej”.
Obraz Ukrainy w rosyjskiej telewizji jest więc skrajnie zniekształcony i podporządkowany interesom Kremla. Jest to element szerszej strategii informacyjnej, której celem jest nie tylko uzasadnienie agresywnej polityki Moskwy, ale także mobilizacja rosyjskiego społeczeństwa wokół idei „oblężonej twierdzy” i kreowanie wroga zewnętrznego, który ma odwrócić uwagę obywateli od wewnętrznych problemów Rosji. W efekcie miliony Rosjan codziennie otrzymują obraz Ukrainy, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, ale stanowi kluczowy element propagandowej machiny Kremla.