Rodacy!
Zostaliśmy brutalnie zatrzymani na drodze walki o odzyskanie godności i należny człowiekowi i narodowi szacunek, o uznanie należnego nam miejsca we własnej ojczyźnie oraz przysługujących praw do kształtowania swojej rzeczywistości, do jednoczenia własnych myśli i działań.
Autorzy stanu wojennego nadal liczą na szok, brutalność i terror psychiczny, na obezwładniającą propagandę. Zjednoczeni i świadomi swej wolności u duchowej siły, możemy skutecznie przeciwstawiać się wrogom naszej wolności i suwerenności. W obronie narodowego i ludzkiego dramatu musimy zapomnieć o sprawach drugorzędnych, o dzielących nas różnicach zdań. Nie wolno swoim działaniem doprowadzić do rozbicia polskiej nadziei, do doświadczenia goryczy utraconego czasu.
Zawsze w najcięższych chwilach naszych dziejów naród polski wykazywał godne najwyższego podziwu zdolności samoobrony i czynnego przetrwania. Dziś naszym obowiązkiem jest organizowanie się w masowy, ogólnospołeczny, podziemny ruch oporu. W tej działalności nie wolno nam jednak zapominać, że każdej grupie konspiracyjnej przeświecać muszą cele humanitarne, głęboko zakorzeniona w narodzie etyka chrześcijańska, a celem najważniejszym jest los naszej ojczyzny i każdego Polaka.
Każda władza w swym działaniu musi się opierać na porozumieniu i współpracy z własnym narodem, ponieważ to naród poprzez swą pracę tworzy wartości duchowe i materialne kraju, kształtuje swą przyszłość, wreszcie wybiera i kontroluje stworzone przez siebie władze. Władza stawiająca siebie ponad wolą narodu, izolująca się od świata pracy i nierepre- zentująca jego oczekiwań nie ma racji bytu w posierpniowej Polsce .
Reforma życia politycznego, gospodarczego i społecznego wprowadzona pod przymusem dekretów stanu wojennego i milicyjnych pałek, pozbawiona akceptacji, udziału i kontroli społeczeństwa nie przyniesie pozytywnych dla kraju efektów i praktycznie pozostanie tylko hasłem i czczym frazesem. Pogarszający się z dnia na dzień stan gospodarki narodowej, wprowadzenie drakońskich cen na podstawowe artykuły spożywcze i przemysłowe spowodować może niespotykane w naszej Ojczyźnie zubożenie społeczeństwa oraz zagrożenie jego biologicznej egzystencji. Wzrastająca w sposób niemal lawinowy desperacja społeczeństwa doprowadzić może do niekontrolowanego i nieobliczalnego w skutki wybuchu gniewu. By do tego nie doszło, władze muszą, jeśli nie przewidują zbrojnej pomocy swych przyjaciół, zdecydować się na dialog i porozumienia ze społeczeństwem. Reprezentantem jego idei i programu jest utworzony w sierpniu 1980 r. dziesięciomilionowy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Władze muszą podjąć z „Solidarnością” przerwany przez siebie dialog bez względu na to, jak dalece oszczerczo i odwetowo traktują obecnie związek i jego członków.
Reprezentantem związku w tych rozmowach może być tylko Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z Lechem Wałęsą na czele. Żadne powstające organizacje związkowe nie mają prawa podejmować takich rozmów. Prawa tego pozbawiamy również tych działaczy związkowych, którzy zdradzili idee „Solidarności” lub podjęli próbę samodzielnego dogadywania się z władzami.
Również Ogólnopolski Komitet Oporu NSZZ „Solidarność”, utworzony z pozostających na wolności członków Komisji Krajowej i osób działających w KK, biorąc na siebie obowiązek koordynowania działalności konspiracyjnej na terenie całego kraju, odrzuca jakąkolwiek ewentualność reprezentowania związku w oficjalnych rozmowach z władzami.
Swą postawą powinniśmy wykazać, że nie pozwolimy rozbić swej jedności i codziennej solidarności. Jako załogi zakładów pracy musimy zdecydowanie i konsekwentnie żądać uwolnienia aresztowanych i internowanych koleżanek i kolegów z pracy, swego przywódcy związkowego Lecha Wałęsy i innych represjonowanych działaczy. Kierownikom zakładów pracy należy przypominać, że ich służbowym obowiązkiem jest zajęcie się losem podwładnych i prześladowanych przez władze pracowników.
Żadna rodzina osoby represjonowanej nie może zostać pozbawiona naszej pomocy materialnej i naszej opieki . Nasza pomoc i opieka nad tymi rodzinami muszą wykluczyć jakąkolwiek wątpliwość co do bezinteresownego celu naszego działania. Pamiętajmy, że obecnie wiele rodzin osób aresztowanych i internowanych oraz ukrywających się nachodzonych jest przez funkcjonariuszy MO i SB, również pod pretekstem niesienia tym rodzinom pomocy.
Aby nasza pomoc objęła swym działaniem wymienione rodziny, należy prowadzić ewidencję osób represjonowanych. Również ewidencji podlegać muszą osoby, które swą współpracą z władzami przyczyniają się do podtrzymywania lub wzmagania systemu represji wobec ludzi przeciwstawiających się stanowi wojennemu i narzuconej dyktaturze, które swą aktywną działalnością czynnie wspierają reżim. Ujawniajcie także nazwiska tych przełożonych, którzy łamią kodeksy moralne ludzi, zmuszając ich do podpisywania deklaracji lojalności wobec WRON-y[1]. Każda z tych osób winna mieć świadomość, że jej działalność podlega społecznej kontroli, zostanie ujawniona, a społeczeństwo osądzi kiedyś jej postępowanie. Istotną sprawą działalności konspiracyjnej jest przekazywanie niezależnej informacji. Jest to duże psychiczne wsparcie, szczególnie [dla] osób podatnych na cyniczną i zastraszającą propagandę władz.
System, który nam narzucono po wojnie, nie realizuje udziału społeczeństwa w rządzeniu państwem, choć gwarantuje to Konstytucja PRL. Sejm, rady narodowe, organizacje i stowarzyszenia polityczne, społeczne i zawodowe, stwarzając wrażenie uczestniczenia społeczeństwa w procesie kształtowania i współdecydowania o sobie i losie swego kraju, stały się w rzeczywistości uległym narzędziem sprawowania władzy przez aparat polityczno-państwowy, posłuszny woli i siłom wrogim wszelkim przejawom demokratyzacji życia społecznego, niezależnych związków zawodowych, niezależnych organizacji studenckich i uczniowskich, niezależnych stowarzyszeń twórczych i naukowych oraz ich programów.
Program „Solidarności” zreformowania życia politycznego, gospodarczego i społecznego w naszym kraju został przez władze potraktowany jako zamach na polską rację stanu, zamach na władzę i zamach na socjalizm . Wysuwając absurdalne oskarżenia pod adresem NSZZ „Solidarność” o naruszenie trwałości granic, międzynarodowych sojuszów militarnych i politycznych, władze raz jeszcze dowiodły, że nie dopuszczą, aby społeczeństwo poprzez samorządy terytorialne i pracownicze, poprzez prawdziwe społeczne rady gospodarki, kultury i edukacji, niezawisłe organa wymiaru sprawiedliwości, poprzez nowo wybrany sejm, a w najważniejszym sprawach poprzez ogólnonarodowe referenda mogło mieć autentyczny wpływ na życie w swoim własnym kraju czy mogło kontrolować wybrane przez siebie władze.
Historia ostatnich miesięcy i dni udowodniła, że rządzący naszym krajem mogą zgodzić się jedynie na atrapy demokracji. Taką atrapą jest wprowadzona pod terrorem tzw. reforma gospodarcza, a wraz z nią ugodowe struktury w postaci Społecznej Rady Gospodarczej, Narodowej Rady Kultury, Trybunału Stanu, komisji socjalno-bytowych oraz utworzonego ostatnio Obywatelskiego Komitetu Ocalenia Narodowego.
W tym najważniejszym dla powojennej Polski okresie nie wolno nam nabrać się na kolejny fałsz. Nie akceptujemy powyższych struktur, gdyż akceptacja będzie równoznaczna z naszą zgodą na fikcję demokracji, będzie także wyrokiem na NSZZ „Solidarność” i wszystkie pozostałe niezależne związki i organizacje .
Bieg wydarzeń i ocena dotychczasowej sytuacji nakazują, że czas prowadzenia działalności naszego związku w warunkach konspiracji będzie długi. Taka działalność wymaga nie tylko poświęcenia. Bardziej wymaga wielkiej dojrzałości, opanowania emocji, cierpliwości i konsekwencji. Pamiętajmy o tym.
Elementem działalności konspiracyjnej jest m.in. bierny opór. Mamy moralne prawo stosować go wszędzie tam, gdzie jest to możliwe i sensowne, gdyż każdy naród ma prawo nie akceptować władzy, jeśli cel, który ta władza obrała, jest zły i służy interesom obcym narodowi.
Rodacy! Żadna siła nie złamie woli walki naszego narodu.
OKO NSZZ „Solidarność” „Mieszko”[2]
Źródło: „Solidarność Północna”, luty 1982, nr 1
[1] Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była niekonstytucyjnym ciałem, które formalnie przejęło władzę w Polsce wraz z wprowadzeniem stanu wojennego 13 XII 1981 r. Na czele WRON stał gen. Wojciech Jaruzelski, a w jej skład wchodziła grupa 22 oficerów Wojska Polskiego w stopniach od pułkownika do generała, m.in. generałowie Czesław Kiszczak i Florian Siwicki, a także (umieszczony w niej głównie w celach propagandowych) polski kosmonauta ppłk Mirosław Hermaszewski. WRON nie sprawowała realnej władzy. Spoczywała ona wówczas przede wszystkim w rękach stojącego na czele wszystkich najważniejszych instytucji Wojciecha Jaruzelskiego. Istotne znaczenie miała także realnie spełniająca funkcję rządu grupa działaczy partyjnych, nazywana przez historyków dyrektoriatem. W jej skład oprócz Jaruzelskiego wchodzili m.in.: szef MSW Czesław Kiszczak, szef MON Florian Siwicki, wicepremier Mieczysław Rakowski, sekretarz KC PZPR ds. propagandy Stefan Olszowski oraz sekretarz KC PZPR Kazimierz Barcikowski, odpowiedzialny m.in. za stosunki władz z Kościołem katolickim. Zob. A. Paczkowski, Droga do „mniejszego zła”. Strategia i taktyka obozu władzy, lipiec 1980 — styczeń 1982, Kraków 2002, s. 300-301.
[2] Tym wspólnym pseudonimem posługiwali się Andrzej Konarski i Eugeniusz Szumiejko.