Listopad 1984 roku

5/5 - (1 vote)

W listopadzie 1984 roku wiadomo było, że takie komitety powstały w takich miastach, jak np. Warszawa, Kraków, Słupsk, Szczecin, Wałbrzych. J.J. Lipski był wówczas przekonany, że głównym celem komitetu jest występowanie przeciw wobec przemocy oraz zbieranie materiałów na temat aktów przemocy, a następnie ich publikacja w celu zwrócenia uwagi społeczeństwa i władzy. Różnica między KOPP a Komitetem Helsińskim i Komitetem Obrony Praworządności polegała wg. Lipskiego na jasnym charakterze działania podobnym do formuły działania KOR-u, aczkolwiek w węższym zakresie. Z osobami, które podpisały deklaracje przeprowadzono rozmowy ostrzegawcze, ale członkowie komitetów przygotowani byli na zaostrzenie represji.[1]

Pod deklaracjami tych komitetów złożyło swoje podpisy około 150 osób.[2] Intencją organizatorów było również integrowanie środowisk opozycyjnych bez monopolizowania tej formacji pod szyldem „Solidarności”, toteż w Krakowie działacze KPN zainicjowali powstanie takiego komitetu.[3] Organem prasowym tych komitetów było pismo „Praworządność”.

Zamieszczone w nim informacje donosiły o przypadkach łamania prawa i brutalności milicji. Z komunikatu nr 21[4] czytelnicy mogli dowiedzieć się o bulwersującej sprawie z województwa kieleckiego. Otóż 5 października 1985 roku około godziny 17, do autobusu na dworcu PKS w Miechowie, próbował wsiąść 22-letni pracownik PKS Jan Krawiec. Chciał wejść bez biletu, do czego miał być uprawniony. Kierowca Słota miał odmienne zdanie i nie chciał go wpuścić do autobusu. Po kłótni, która się wywiązała, kierowca zawiózł niefortunnego pasażera do Komendy Miejskiej MO przy ulicy Sienkiewicza, gdzie zajęli się nim oficerowie dyżurni Wasiak wraz z funkcjonariuszami Strzeleckim, Safirskim i czwartym milicjantem o nieustalonych personaliach. Po niespełna 2 godzinach, to jest około godziny 19, Jan Krawiec już nie żył. Następnego dnia ojciec zatrzymanego mężczyzny Stanisław, wezwany został do prokuratora Strzelca w Miechowie, od którego dowiedział się, że jego syn popełnił samobójstwo przez powieszenie. Jednocześnie odmówiono mu okazania ciała, żądając równocześnie podpisania oświadczenia, w którym zrzekłby się wszelkich pretensji do MO. Ojciec odmówił. Ciało i ubrania oddano rodzinie dopiero po sekcji zwłok.

Rodzice usuwając widoczny makijaż odkryli w obecności świadków, różne obrażenia, np. rany prawej strony głowy i okolic skroni, prawdopodobnie spowodowane uderzeniem w głowę łańcuchem lub innym metalowym przedmiotem, ślady uderzeń na piersiach i brzuchu, uderzenia w okolicy tętnicy szyjnej. Interesującym był fakt, że koledzy zmarłego zmuszeni byli do składania specjalnych oświadczeń. Milicja chciała zatrzymać kapelmistrza orkiestry PKS, biorącej udział w pogrzebie. Uroczystość odbyła się 5 listopad 1985 roku. Kondukt przeszedł głównymi ulicami Miechowa pod przewodnictwem ks. Stanisława Gila. Mimo, że władze starały się temu zapobiec pogrzeb Jana Krawca stał się swego rodzaju manifestacją. O matactwie władz świadczyć mogły opinie pracowników szpitala, którzy widzieli ciało po jego przywiezieniu do prosektorium i stwierdzili, że śmierć musiała nastąpić w wyniku licznych brutalnych obrażeń. Po przejęciu sprawy przez Prokuraturę Wojewódzką w Kielcach, prok. Plebankiewicz z Miechowa kilka dni później, tj. 25 listopada, zażądał od ojca zmarłego zdjęć potwierdzających obrażenia. Bez wątpienia nie świadczyło to o dobrej woli organów prowadzących sprawę. Pytany o ustalenia prokurator dawał do zrozumienia, że śledztwo, które i tak może trwać nawet 2 lata, to nie sprawa rodziny zmarłego. Funkcjonariusze związani z tą sprawą nie ponieśli żadnych konsekwencji. Komunikat ten, podobnie jak wiele innych, podpisało wraz z podaniem adresów w tym przypadku 21 osób. Część z nich, np. J.M. Rokita i Z. Fijak współtworzyło później Komisję Interwencji i Praworządności.

Wśród wielu organizacji[5] to właśnie spontanicznie organizowane komitety podejmowały, jako pierwszorzędną, kwestię praworządności. Mimo ich całej nieskuteczności i efemeryczności, trudno wnioskować o ich zasługach odnośnie podwalin pod późniejszą działalność KIiP. Z pewnością stanowiły echo głosu społeczeństwa domagającego się poszanowania praw człowieka.


[1] „Tygodnik Mazowsze” 1984, 29 listopada, nr 108.

[2] D. Cecuda, Leksykon …, s.45.

[3] „Tygodnik Mazowsze”, 1985, nr 119.

[4] „Praworządność”, 1986, nr 12/13, s.62-66.

[5] D. Cecuda, Leksykon.

Dodaj komentarz