Projekty konstytucyjne

5/5 - (5 votes)

[zaraz po upadku komunizmu zaczęły się prace nad nową konstytucją; projektów było wiele i o nich mówi ta praca]

W wyniku przedterminowych wyborów przeprowadzonych 27 października 1991 roku Sejm i Senat zyskały niekwestionowany autorytet, a tym samym pełną legitymację do podjęcia prac nad nową konstytucją. Zadanie to było jednoznacznie podkreślane w toku kampanii wyborczej, a charakter nowego parlamentu jako konstytuanty nie budził najmniejszych wątpliwości. Do tych prac Sejm przystąpił już z początkiem 1992 roku, uchwalając 23 kwietnia ustawę konstytucyjną „O trybie przygotowania i uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

Ustawa ta stanowiła w art. 1, że konstytucję ma uchwalić Sejm i Senat połączone w Zgromadzenie Narodowe, że ma być ona przedłożona Narodowi, który w drodze referendum zdecyduje o jej losie. Prawo do zgłaszania projektów przysługiwało: Komisji Konstytucyjnej, grupie 56 członków Zgromadzenia Narodowego, oraz prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej. Na zgłaszanie projektów przewidziano okres 6 miesięcy (art. 2) licząc od dnia ukonstytuowania się Komisji Konstytucyjnej.

Komisja ukonstytuowała się 30 października 1992 roku stąd też termin składania projektów upływał 30 kwietnia 1993 roku. Zgłoszono ich łącznie siedem. Były to projekty: Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Unii Pracy, Prezydenta RP, Konfederacji Polski Niepodległej, Porozumienia Centrum. Prace przerwały kolejne wybory parlamentarne we wrześniu 1993 roku. Wybrano po nich nową Komisję Konstytucyjną.

Powstało jednak pytanie, czy można kontynuować prace nad zgłoszonymi dotychczas projektami, czy tez zaczynać całą procedurę od nowa. Drugą wątpliwość budził fakt, że nowy parlament miał politycznie bardziej jednolity skład: około jednej trzeciej głosów oddanych na prawicę uległo „zmarnowaniu” – partie te nie przekroczyły bowiem progu uprawniającego do wejścia do parlamentu.

Powstało zatem pytanie, czy ma on zatem odpowiednią legitymację polityczną aby być konstytuantą. W kwestii pierwszej Sejm wypowiedział się za podjęciem prac nad dotychczasowymi projektami. Wycofano jednak projekt Porozumienia Centrum. Natomiast w kwestii drugiej, aby zaradzić skutkom niedostatecznej reprezentatywności parlamentu (a co za tym idzie, i Komisji Konstytucyjnej), postanowiono uzupełnić tryb przygotowania konstytucji o referendum przedkonstytucyjne, w którym społeczeństwo dokonałoby wyboru zasad przyszłej konstytucji.

Zmieniając w 1994 roku ustawę o trybie przygotowania konstytucji, dodatkowo przewidziano też inicjatywę obywatelską, czyli możliwość wniesienia obywatelskiego projektu konstytucji, podpisanego przez co najmniej 500 tysięcy obywateli, w ciągu 3 miesięcy od daty wejścia w życie zmiany. Z tej drogi skorzystano, wnosząc we wskazanym terminie siódmy projekt konstytucji, z inicjatywy „Solidarności”.

Tak więc dalej prace toczyły się nad siedmioma projektami: senackim, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Wolności (partia ta zmieniła nazwę z Unii Demokratycznej na Unię Wolności), Polskiego Stronnictwa Ludowego wraz z Unią Pracy, Prezydenta RP, Konfederacji Polski Niepodległej i „Solidarności”.

W wyniku pierwszego czytania tych projektów, wszystkie zostały odesłane do dalszych prac w Komisji Konstytucyjnej. Problemem dużej wagi był język zaprezentowanych projektów konstytucji, zwłaszcza w kontekście zarzutów zgłoszonych wobec Konstytucji PRL z 1952 roku. Na korzyść projektów  trzeba odnotować, iż w zasadzie unikają one języka charakterystycznego dla deklaracji ideologicznych i formuł czysto politycznych.

Pełne „odideologizowanie” języka nie jest jednak możliwe, bowiem konstytucja nie jest tylko dokumentem rozstrzygającym problemy formalno-prawne, ale stanowi też pewien wyraz preferencji ideowych i politycznych. Wszystkie projekty[1] cechuje założenie, że konstytucja  powinna  być aktem realnym, stosowanym w praktyce bezpośrednio przez sądy i organy administracji. To decyduje o rozbudowaniu prawa do sądu i skargi konstytucyjnej.

Cechą   kilku  projektów  jest  umieszczenie  pewnych zapisów bez jakiejkolwiek merytorycznej regulacji tej kwestii na poziomie samej konstytucji.  Typowa stosowana tu formuła brzmi: „gwarantuje się prawo (lub wolność); zakres i sposób   jego  realizacji  określi  ustawa”  albo: „instytucja (…) stoi na straży (lub czuwa, gwarantuje); tryb powoływania, kompetencje, tryb funkcjonowania instytucji określają ustawy” (np. w projekcie KPN  jest wręcz powiedziane w  art. 21 ust. 4, że: „Wykonywanie praw i granice wolności obywatelskich określają ustawy (…)”. Jest to zrzucenie ciężaru regulacji spraw istotnych na ustawodawcę zwykłego. Powierzenie uregulowania kwestii tylko wspomnianej, a nie uregulowanej w konstytucji ustawodawstwu zwykłemu grozi jeszcze jednym niebezpieczeństwem.

Bywa bowiem tak, że aktualny stan tego ustawodawstwa jest w momencie przygotowania konstytucji zadowalający. Wówczas nie myśli się, aby to co uznaje się za dobre i pożyteczne, utrwalić w konstytucji. Tymczasem może się zdarzyć, że w przyszłości ustawodawca zwykły okaże się bardziej rygorystyczny, co zaowocuje obniżeniem uważanego za stabilny i satysfakcjonujący poziomu ochrony.

Wszystkie projekty (wyjątek stanowi projekt KPN) akceptowały zasadę państwa prawa. Prezydencki w art. 3 ust.1: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym.”; UW w art. 1:„Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym.”; Senacki nie bezpośrednio w art. 2 ust. 1: „Rzeczpospolita Polska (…) jest suwerennym państwem demokratycznym, uznającym i gwarantującym nienaruszalność praw człowieka, wynikających z jego przyrodzonej godności i wartości”; PSL-UP w art.1: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym kierującym się zasadami sprawiedliwości społecznej”; SLD w art. 1: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.”; „Solidarność” w art. 1: „Państwo polskie jest Rzecząpospolitą, demokratycznym państwem prawa i wspólnym dobrem obywateli (…)”. Aprobata idei państwa prawa oznacza, z punktu widzenia relacji:

obywatel – władza,  odrzucenie  dominacji  państwa nad obywatelem i, co bardzo istotne, pierwszeństwo interesu publicznego (zbiorowego) przed interesem jednostki. Stosunki w państwie prawa są oparte na zasadzie, że obywatelowi wolno czynić wszystko, czego mu prawo wyraźnie nie zakazuje. Natomiast państwo i jego organy mogą czynić to tylko, na co im prawo wyraźnie zezwala. Wszystkie projekty odwołują się do pojęcia demokratycznego państwa prawa, co oznacza, że chodzi o państwo, w którym prawo szanuje zasady demokracji. Projekty:  Prezydencki  (w art. 1), Senacki  (w art. 2 ust.1),  „Solidarności” (w art. 1) i KPN  (w art. 1 ust.1) wprowadzają pojęcie państwa – dobra wspólnego, idei znanej już konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku (art. 1 ust. 1: „Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli.”). Idea ta wiąże się z wartościami i normami o pro państwowym, patriotycznym i pro społecznym rodowodzie. Oznacza to dla obywateli – obowiązek utrzymywania wspólnoty, a dla państwa – powinność stanowienia takich działań, które służą – bezpośrednio lub pośrednio – wszystkim obywatelom, nie tylko ich części lub grupie.


[1] Charakterystyka projektów na podstawie: E. Łętowska: „Po co ludziom konstytucja”,  dom wydawniczy ABC,  Warszawa 1995, ss. 199-230

Dodaj komentarz