Szansa Chin na demokratyzacje życia społecznego

5/5 - (8 votes)

podrozdział pracy magisterskiej

Zmiany, jakie maja miejsce w Chińskiej Republice Ludowej śmiało można nazwać epokowymi. Ekonomiczny rozwój zawsze pociąga za sobą zmiany społeczne i cywilizacyjne. Sukces ekonomiczny Chin, mimo niezwykłej biedy panującej jeszcze w niektórych regionach kraju, wywołał burzliwe przemiany społeczne. Sytuacja ta spowodowała odejście od ideologii komunistycznej i zastąpienie jej nacjonalizmem. Jednocześnie zwiększyła się mobilność Chińczyków – szczególnie w poszukiwaniu pracy. Pojawiła się wolność religii.

Co najważniejsze, rozpoczęto budowę państwa prawa. Rozprężenie polityczne widoczne jest w parlamencie, gdzie zaczyna się dyskutować, normować różne dziedziny zżycia, uchwalać uchwały i kodeksy. W dalszym ciągu prawo jest traktowane przez rządzących w Chinach jako instrument sprawowania władzy. Jednak „Chiny maja wielkie szanse na pokojowe i ewolucyjne przejście do demokratycznego kapitalizmu. Dzięki reformom powstały nowe grupy społeczne: przedsiębiorcy, armia menedżerów, setki tysięcy ludzi pracujących w firmach zagranicznych. Poziom zżycia i hierarchia potrzeb zbliża ich do naszych norm praw i wolności człowieka”(22).

Władze chińskie chcą, aby kraj uczestniczył w informatycznej rewolucji, jednak z drugiej strony obawiają się, ze nowe techniki przekazywania informacji utrudnia im kontrole nad informacjami. Martin Barack, szef międzynarodowej organizacji pozarządowej Internet Socjety twierdzi, ze „Chiny są jedynym krajem świata, gdzie rząd jednocześnie stara się rozwijać Internet i próbuje go cenzurować. Przy użyciu bardzo nowoczesnego i drogiego sprzętu i oprogramowania policja jest teoretycznie w stanie kontrolować przepływ informacji, wstrzymywać pocztę elektroniczna zawierająca niebezpieczne treści, a nawet docierać do osób, które je odbierają w Chinach. Ale wraz ze wzrostem liczby użytkowników staje się to coraz trudniejsze”(23).

Tymczasem Chiny od kilku lat przezywają eksplozje zainteresowania Internetem. W roku 1998 roku około 600 000 obywateli chińskich miało dostęp do sieci. Eksperci przewidują, ze do 2000 roku liczba ta wzrośnie do 5 milionów. Wartość informacji umieszczonej na chińskich serwerach sięga 500 mld juanów (ponad 60 mld dolarów). Jednocześnie administratorzy chińskich systemów nie maja pojęcia o nowoczesnych sposobach ochrony danych. Policja koncentruje się ściganiem wrogich ideologicznie treści i pornografii. Dlatego tez chińskie serwery to raj dla włamywaczy. Szczególnie, ze maksymalna kara grożąca hackerom to 5 lat wwiezienia.

Władze chińskie, aby chociaż częściowo kontrolować przebieg informacji, w lutym 1996 roku wprowadzili obowiązek ewidencji internautów. Każdy, kto chce wchodzić do sieci, jest zmuszony w ciągu 30 dni zarejestrować się na milicji. Nakaz rozpowszechniony został w formie okólnika Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Dla Chińczyków, którzy nie zechcą podporządkować się obowiązkowi rejestracji, przewidziano kare wwiezienia. Zgodnie z okólnikiem karalne będzie również wykorzystanie sieci do narażania na szwank bezpieczeństwa narodowego oraz rozpowszechnianie pornografii.

W styczniu 1999 wprowadzono kolejne restrykcje. Wprowadzono nakaz obligujący właścicieli internetowych barów do zgłaszania listy klientów policji. Goście rzeczonych barów muszą mieć pozwolenie na wejście do sieci. Tym samym władze zlikwidowały jedyne miejsce w Chinach, gdzie można było anonimowo odebrać pocztę lub „posurfować”. Firmy udostępniające Internet zobowiązane zostały do rejestracji swych klientów w odpowiednich urzędach. Władze próbują również blokować dostęp do niektórych stron w Internecie.

Siec internetowa wydaje się być jednak wprost stworzona do działalności antypaństwowej. Z Internetu do komunikacji ze swoimi zwolennikami korzysta przywódca dyskryminowanej w Chinach sekty Faluj Gong (Faluj Data). Został on w 1997 roku wygnany z kraju. Od tego czasu jego pisma i on sam są dostępni jedynie w sieci. Również wydalony z Chin w kwietniu 1998 roku dysydent Want Dan kontaktuje się ze działaczami w kraju za pomocą Internetu.

W Internecie można znaleźć również wiele internetowych publikacji chińskich dysydentów na wygnaniu. Jedna z nich jest „VIP Reference” – która regularnie rozsyła biuletyn informacyjny do ponad 250 000 użytkowników sieci w Chinach. Wysyłają oni nieocenzurowane wiadomości i apele o demokracje. Cały czas poszukują nowych adresów e-mailowych chińskich obywateli i są skłonni zapłacić za nie. W 1998 roku zakupili 30 tys. adresów od Lin Hania, 30-letniego miejscowego biznesmena. Niestety, władze dowiedziały się o tym i 20 stycznia 1999 sad w Szanghaju skazał go na dwa lata wwiezienia. Zarzucono mu, ze „wywrotowa organizacja, której oskarżony udostępnił dane, wykorzystała je do rozpowszechniania artykułów wzywających do obalenia władz państwa i ustroju socjalistycznego”(24).

W czerwcu 1998 roku do grona „chińskich opozycjonistów” dołączyła się Watykańska Agencja Informacyjna Holy Się. Uruchomiła ona stronę internetowa w jeżyku chińskim http://www.fides.org, za której pośrednictwem Watykan zamierza dostarczać katolikom w Chinach (około 8 mln) informacji o zżyciu Kościoła i działalności Papieża. Rzecznik Ministra Spraw Zagranicznych Chin wyraził nadzieje, ze „Watykan za pomocą strony WWW nie będzie mieszał się w wewnętrzne sprawy Chin, także religijne”(25).

Jednak największa szansa dla chińskiej demokracji wydaje mi się fakt zainteresowania się chińskim rynkiem amerykańskich firm komputerowych, szczególnie firmy Microsoft. Po „wpadce” systemu operacyjnego Windows’95, w którym Chińczycy odkryli zakodowane antyrządowe hasła ukryte tam przez programistów z Tajwanu wydawało się, ze władze chińskie usztywnia swój kurs. Jednak w styczniu 1997 roku ukazała się chińska wersja systemu operacyjnego Windows NT 4.0 Microsoftu, wraz z chińska wersja przeglądarki do Internetu Explorer. Na życzenie chińskich władz wbudowano w nią możliwość cenzury – zamknięcia dostępu do niektórych internetowych adresów. Tym samym rozpoczęto współprace. Plany Microsoftu ogłoszone w marcu 1999 dotyczą podłączenia do Internetu całych Chin przy wykorzystaniu technologii WebTV. Pakiet oferowanych usług zawierać będzie:

  • przeglądanie stron WWW,
  • kupowanie towarów w internetowych sklepach,
  • wysyłanie poczty elektronicznej,
  • tworzenie programów,
  • gry komputerowe.

Microsoft zamierza również dostarczyć chińskiej administracji rządowej oprogramowanie do obsługi Internetu. Program „rząd on-line” ma umożliwić wszystkim ministerstwom bezpośredni kontakt wewnątrz urzędów i uprościć obieg dokumentów, zmniejszając demokracje.

Podłączenie do Internetu dużej liczby chińskich użytkowników może spowodować rewolucje językowa i obyczajowa. Współczesne technologie teleinformacyjne w niezrozumiały sposób wpływają na demokratyzacje. Sympatycy Internetu twierdza, ze „zniewolony człowiek nie jest w stanie sprostać dzisiejszej technologii”. Szczególnie skuteczne w procesie demokratyzacji Chin okazać się może udostępnienie Internetu młodzieży i dzieciom. Wychowają się one w kręgu kultury zachodniej, która propaguje różnorodność, wolność słowa, odwagę. Może się okazać, ze nie są wcale potrzebne teksty antypaństwowe, ani odwoływanie się do Konfucjusza. Możliwość przejścia jednym „kliknięciem” do dowolnego miejsca na świecie może zaszczepić chińskim dzieciom wolność, która okaże się silniejsza niż wszystkie chińskie czołgi.


(22) Dziak W., Kraj znaków zapytania, „Gazeta Wyborcza” z dnia 1-2 marca 1997.

(23) Burack M., „Gazeta Wyborcza” z dnia 21 stycznia 1999.

(24) Gillert P., Poczta antypaństwowa, „Gazeta Wyborcza” z dnia 21 stycznia 1999.

(25) Z Watykanu po chińsku, „Gazeta Wyborcza” z dnia 23 czerwca 1998.

Dodaj komentarz