Pieniądz, przyszłość i „duch kapitalizmu”

5/5 - (4 votes)

Wyobraźmy sobie, że ludność jakiegoś kraju rzuca się pewnego dnia na banki, kasy oszczędności, i wyjmuje wszystkie wkłady, po czym wydaje całą od dawna gromadzoną gotówkę na zakup dóbr konsumpcyjnych, aby schować je na czarną godzinę albo zniszczyć w czasie gigantycznego napadu szału. Skutki łatwo przewidzieć: gwałtowna zwyżka cen i wiążący się z tym spadek siły nabywczej pieniądza, następnie pogłębiający się niedostatek, a wreszcie bankructwo państwa, niezdolnego, wbrew powziętym zobowiązaniom, zapewnić ekwiwalent towarowy dla banknotów, które samo wydało; mogłoby temu zapobiec tylko natychmiastowe zawieszenie wszystkich wypłat, a więc czasowe wywłaszczenie obywateli. Począwszy od końca XVIII wieku takie paniki wybuchały wielokrotnie zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych.[1]

Są to jednak zdarzenia wyjątkowe, co, po namyśle, trzeba uznać za dziwne. Albowiem nie jest bynajmniej oczywiste, dlaczego ludzie godzą się, by ich opłacano w banknotach, jakby mieli pewność, że będą one zawsze wymienialne na wartości użytkowe. jest to nawet tak dalece nieoczywiste, że pewien ekonomista francuski stwierdził stanowczo w 1834 roku: „Pieniądz papierowy nigdy nie był i nigdy nie będzie możliwy”.[2]

Podobnie nie jest wcale oczywiste, dlaczego, po przekroczeniu poziomu umożliwiającego przetrwanie, ludzie nadal spożywają tylko ułamek swych dochodów, dlaczego odraczają zaspokojenie pewnych potrzeb i pragnień, dlaczego poświęcają  przyjemności  dostępne  dziś dla wyobrażenia o tych, które mają być dostępne jutro, co zakłada przecież nie tylko, że będzie jeszcze jakieś jutro, ale że będzie również istniał obieg pieniężny i banki, i że zaoszczędzone sumy zachowają swą wartość. A przecież, gdyby przeciętny osobnik postępował odwrotnie, gdyby dążył nie do oszczędzania i inwestowania, ale do natychmiastowego i ostentacyjnego spożycia wszystkiego, co nie jest konieczne dla prostego utrzymania osiągniętego poziomu, cywilizacja nowoczesna nie mogłaby funkcjonować z braku przedsiębiorców, pracowników, kapitałów i kredytów.

To przypomnienie kilku prawd miało tylko wykazać, że wyobrażenia przyszłości nie sprowadzają się do tekstów i obrazów, których znaczenie jest skądinąd bardzo duże i o których będzie jeszcze mowa. „Albowiem przyszłość wbudowuje się dosłownie w tkankę teraźniejszości w postaci pieniądza papierowego, który sam przez się nie potrafi tu i teraz zaspokoić żadnych pragnień – z wyjątkiem, rzecz jasna, pragnień skąpca – choć potrafi zaspokoić każde, ale później, po wymienieniu go na towary. Ponadto dwu wiekowa historia upieniężniania gospodarki jest również historią rosnącej zależności teraźniejszości od przyszłości: wydłużania się dystansów między surowcami a produktami gotowymi, wytwarzaniem a spożyciem, decyzją inwestycyjną a zyskiem, włożoną pracą a otrzymana zapłatą, itp.”[3]

Zapewne odstęp między teraźniejszością a przyszłością, czasem siewów a czasem żniw, ujawnił się, gdy tylko ludzie zaczęli hodować zwierzęta i uprawiać rośliny. A Trobriandczycy nie potrzebowali pieniądza, by uruchomić niezwykle złożony system wymiany dóbr symbolicznych, w którym odległość między darem a jego odwzajemnieniem mogła być bardzo duża. Ale dopiero wielki handel uprawiany począwszy od XII wieku przez miasta włoskie, flamandzkie i hanzeatyckie, z towarzyszącym mu rozwojem kredytu i ubezpieczeń morskich, uczynił z przyszłości swój niezbywalny wymiar. Dla całokształtu działalności gospodarczej nabrała ona takiego znaczenia jeszcze później, po upieniężnieniu rolnictwa oraz budowie systemu bankowego i wielkiego przemysłu.

Punkt zwrotny w historii: przejście od pieniądza kruszcowego do papierowego świadczyło, że przyszłość zajmuje miejsce przeszłości w roli gwaranta wszystkich podejmowanych zobowiązań.  „Nic dziwnego, że w początkach tej nowej epoki zdarzały się pamiętne wstrząsy, takie jak afery mórz południowych w Anglii, czy we Francji „system” Lawa.”[4] Tradycyjnie wartość pieniądza zależała od ciężaru i od próby kruszcu szlachetnego używanego do bicia monety, każdy mógł więc ją ważyć i próbować, choć czyniąc to naruszał zakazy państwa, które żądało, by okazywać mu pełne zaufanie, nie zważając na popełniane nadużycia. Uznanie złota i srebra za kruszce szlachetne, czego powodów i źródeł nie będziemy dociekać, dokonało się  w pradawnych czasach, toteż wartość monety kruszcowej tkwiła korzeniami w zamierzchłej, czcigodnej przeszłości, w zwyczaju, który stał się naturą. Banknot przeciwnie, ma siłę nabywczą tylko o tyle, o ile jest ona zagwarantowana przez instytucję emisyjną, przy czym gwarancja ta polega na zapewnieniu, że można go będzie wymienić na kruszec szlachetny lub towary. Odnosi się zatem głównie, jeśli nie wyłącznie, do przyszłości. Odwołujemy się nie do pewności opartej na wielowiekowym doświadczeniu, które uczy, że złoto i srebro to wartości niezawodne, ale do wiary w trwałość i wypłacalność instytucji emisyjnej, do zakładu, że historia potoczy się dobrze.

„To podporządkowanie niegdyś uprzywilejowanych odniesień do przeszłości odniesieniom do przyszłości, jakkolwiek więzów z przeszłością nigdy całkiem nie zerwano, nie dokonało się spontanicznie, pod ciśnieniem samych :konieczności ekonomicznych, albo nie wiedzieć jakiego „postępu racjonalności”. Władze publiczne i prywatne, z państwem na czele, musiały, przez całe dziesięciolecia, używać po temu wszystkich posiadanych środków nacisku.”[5]

Dzieje pieniądza były zawsze nieodłączne od dziejów państwa: gdy powodzi mu się dobrze i gdy ujednolica się na jego terytorium obieg pieniężny, wartość monet pozostaje stała, a piękne sztuki złota i srebra, poszukiwane daleko poza granicami, świadczą najlepiej o jego potędze i ambicji; gdy upada, liczne władze, które próbują zająć jego miejsce uzurpują sobie przywilej emisji – ciężar i jakość monet obniżają się, złoto zanika w skarbcach. Ale poczynając od wprowadzenia banknotów, a zwłaszcza od likwidacji, wbrew wcześniejszym zobowiązaniom, ich wymienialności na złoto, co było prawdziwym zamachem na podstawy własności prywatnej, zależność pieniądza od państwa stała się prawie zupełna.

Legalny kurs pieniądza w obrębie każdego kraju to dziś kurs przymusowy, gdyż zgodnie z prawem odmowa przyjęcia nie fałszywych banknotów jest karalna. Poza osobami fizycznymi czy moralnymi, w każdej transakcji, gdzie pieniądz gra jakąś rolę, uczestniczy trzeci partner, niewidoczny, choć rzeczywisty: państwo, dzięki któremu taka transakcja jest w ogóle możliwa. „Będąc z pozoru czystą wymianą towarów, zakłada ona bowiem, na ogół bez wiedzy uczestników, zorganizowaną przemoc, która w razie potrzeby spełnia groźbę zawieszoną nad każdym, kto odmawia przyjęcia znaków wyższej władzy. Nad każdym, kto odmawia tym samym uznania państwa za ostatecznego gwaranta gospodarczej przyszłości narodu i wszystkich należących doń jednostek. A raczej – przyszłości w ogóle.”[6]


[1] Ch. P. Kindleberger, Manias, Panics and Crashes. A History of Financial Crises, New York 1978, 32.

[2] E. Daire, cyt. Za: P. Harsin, Les doctrines monétaires et financières en France du XVIe au XVIIIe siècle, Paris 1928, s.150, przyp.3.

[3] Ch. P. Kindleberger, Manias, Panics and Crashes. A History of Financial Crises, New York 1978, s.74.

[4] Ch. P. Kindleberger, Manias, Panics and Crashes. A History of Financial Crises, New York 1978, s.24.

[5] Krzysztof Pomian, Kryzys przyszłości, w: Rozmowy w Castel Gandolfo, O kryzysie, Res Publica, Warszawa 1990r., s.102.

[6] Krzysztof Pomian, Kryzys przyszłości, w: Rozmowy w Castel Gandolfo, O kryzysie, Res Publica, Warszawa 1990r., s.101.

System totalitarny

5/5 - (3 votes)

W rozważaniach o totalitaryzmie autorzy akcentują niektóre spośród wyżej wyliczonych cech lub dodają inne cechy. Totalitaryzm określa się na ogół w ten sposób, że obejmuje się tym pojęciem nie tylko ustroje o ideologii komunistycznej, w których występuje związana z tą ideologią dominacja państwa i partii w gospodarce, ale także faszyzm i narodowy socjalizm, w których rola państwa w gospodarce była mniejsza, napęd ideologiczny był odmienny, ale zasady organizacji i działania były podobne do istniejących w państwach komunistycznych. Czasem, jak u Ervinga Goffmana, mówi się o instytucjach totalnych funkcjonujących w społeczeństwach demokratycznych.

Omawiając totalitaryzm, Carl J. Friedrich i Zbigniew K. Brzezinski podkreślali rolę państwa i partii, środków przemocy i nadzoru policyjnego, ideologii i środków masowej informacji. Autorzy ci zwracali jednocześnie uwagę na występowanie wewnątrz systemu totalitarnego wysp niepodporządkowania (islands of separateness), zbiorowości społecznych, również instytucji, broniących się przed totalitaryzmem[1]. Totalitaryzm w ujęciu Friedricha i Brzezinskiego – wbrew upraszczającym interpretacjom – był ustrojem rodzącym konflikty. Hanna Świda-Ziemba, opisując komunistyczny totalitaryzm na tle innych systemów totalitarnych, przyjęła, że totalitaryzm charakteryzuje niekontrolowana władza, oparta o rozbudowany aparat przemocy i inwigilacji. Władza ta ustala i narzuca obowiązujące scenariusze działania, przy czym rządzący – z różnych powodów – mogą zrezygnować z zasady pełnego despotyzmu i pełnej kontroli oraz ograniczyć stopień inwigilacji; zawsze jednak wymagają, by scenariusz funkcjonował[2].

Muszą być spełnione trzy warunki, by system mógł był uznany za totalitarny.

Po pierwsze, istnieć musi centralny ośrodek sprawowania władzy, który ma charakter monistyczny. Wszelki pluralizm instytucji i grup istnieje tylko za przyzwoleniem władzy centralnej i jest czym przez te władzę wykreowane. Nie jest efektem wewnętrznej dynamiki procesów społecznych czy ekonomicznych.

Elitarystyczny element systemu jest często we wszystkich teoriach eksponowany. Dążenie do monopolistycznej kontroli, lęk przed utratą władzy wyjaśniają skłonność do stosowania przymusu oraz zwiększonego prawdopodobieństwa stosowania terroru. Tak więc terror – i to raczej ten w tonie samej władzy niż wobec potencjalnych lub rzeczywistych oponentów systemu – odróżnia systemy totalitarne od innych systemów niedemokratycznych. Wszelako terror nie jest (w postaci na przykład czystek, procesów pokazowych, karania całych grup wedle zasady zbiorowej odpowiedzialności), ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym dla definicji totalitaryzmu.

Po drugie, istnieje oficjalna, ugruntowana ideologia, z która utożsamia się przywódca lub grupa przywódcza, a również partia działające w ich interesie. Ideologia wyznacza granice politycznych działań, dostarcza podstawowych znaczeń, określa sens historii, tworzy całościowe ramy interpretacji wszelkiej aktywności i rzeczywistości społecznej. Poza ideologią znajduje się obszar herezji zagrożony sankcjami.

Centralne miejsce ideologii prowadzi oczywiście do przeładowania wszelkich nie uznawanych systemów idei. Zwalcza się nie tylko inne wartości, ale także przekonanie o autonomii poszczególnych sfer życia takich jak: nauka, religia, sztuka, architektura, ekonomia. Ideologia obejmuje całość życia i wszystkie formy ekspresji i działań ludzi mając wyraźne cele przez władze postawione.

Są również pozytywy tak wielkiej roli ideologii. Nobilituje ona wykształcenie, kulturowy awans mas. Większą rolę odgrywają propaganda, masowe kształcenie, szkolenie kadr. Dodatkowe gratyfikacje są przeznaczone dla intelektualistów identyfikujących się z systemem. Masowe życie polityczne wymaga rozwoju masowej edukacji i komunikacji.

Po trzecie, obywatelskie uczestnictwo oraz dynamiczna mobilizacja szerokich grup społecznych do realizacji politycznych i społecznych zadań jest popierana, pożądana i nagradzana, a jednocześnie kanalizowana za pośrednictwem partii i wielu organizacji działających na zasadach monopolistycznych. Wycofanie się z polityki, apatia, obojętność, bierna postawa poddańcza – typowa dla reżimów autorytarnych – jest w systemach totalitarnych uznawana za niepożądana i nawet karana.

W totalnych państwach oczekuje się i wymaga nie tyle zwykłej akceptacji panującej ideologii i władzy, ale aktywnej partycypacji w życiu publicznym. Tyle że wskazany jest tu tylko jeden „kanał partycypacji”, a kierunek aktywności wyznacza jeden ośrodek władzy, który uprawomocnia cele istniejących organizacji i kontroluje je ostatecznie. Reżim domaga się więc, by wszyscy brali udział w tworzeniu „nowego ładu” i równie aktywnie służyli oficjalnej ideologii. Ta cecha totalitaryzmu odróżnia je szczególnie mocno od większości „nietotalitarnych systemów niedemokratycznych”, a zbliża paradoksalnie do ustrojów demokracji partycypacyjnej.

Kluczowe znaczenie dla funkcjonowania systemów totalnych odgrywa partia hegemoniczna. Systemy te są zdolne do głębokiej penetracji społeczeństwa, wywierania decydującego wpływu we wszystkich obszarach instytucji, mobilizowania ochotników lub quasi-ochotników. Nadaje to systemowi namiastkę charakteru demokratycznego w tym sensie, że chętni do współpracy (akceptujący podstawowe cele przywództwa i nie wysuwający własnych) otrzymują szansę aktywnego uczestnictwa i zaangażowania. Atrakcyjność systemu totalitarnego wywodzi się po części właśnie z owego moblizacyjno-partycypacyjnego istnienia partii i organizacji masowych. Mimo biurokratycznego charakteru państwa i wielu organizacji, a nawet samej partii, masowe członkostwo w partii i w sponsorowanych przez nie organizacjach, może być dla wielu obywateli źródłem poczucia sensu, celu i przynależności”. W reżimach autorytarnych z kolei rządzący głównie polegają na kadrze biurokratów, ekspertów i policjantów, wyróżnionych i izolowanych od reszty społeczeństwa.

Rozbudowana, wieloszczeblowa organizacja partyjna daje wielu osobom możliwość sprawowania jakiej formy władzy nad ludźmi, którzy wedle innej hierarchii społecznej znajdowaliby się znacznie wyżej (na przykład sekretarz partii w fabryce mógł kontrolować jej kierownictwo). Podważa to istniejące czy odziedziczone systemy nierówności i wprowadza odmienne formy zależności i kontroli. Aktywne działanie partii składającej się z zaangażowanych członków w sposób znaczący zwiększa także możliwości kontroli i ukrytego przymusu wobec tych, którzy odmawiają uczestnictwa lub są z niego wyłączeni.

Nie do uniknięcia w ustrojach totalnych są dążenie do konformizmu, nielegalność wszelkich form opozycji, zwłaszcza takich, które mogłyby wciągnąć znaczne segmenty populacji i nadać im zorganizowany kształt, redukcji sfery prywatności obywateli oraz na wpółdobrowolne lub wręcz wymuszane uczestnictwo[3].

Często zwraca się uwagę na ekspansjonistyczne tendencje reżimów totalitarnych. Wszelako zależy to od treści ideologii dominującej – i to ona właśnie wywiera na kształt i kierunek ekspansjonizmu wpływ większy niż inne strukturalne cechy systemu.

We wczesnych pracach nad totalitaryzmem podkreślano szczególną rolę przywódcy otaczanego kultem, cieszącego się charyzmatycznym autorytetem. Linz w odróżnieniu od niemal wszystkich badaczy uważa, że pojawiły się zarówno ustroje totalitarne, w których nie można wskazać na istnienie tak daleko posuniętego kultu wodza, jak też można wskazać na wiele systemów autorytarnych, w których przywódca otaczany jest szczególnym charyzmatem.

Hanna Świda-Ziemba, opisując „komunistyczny totalitaryzm w Polsce” na tle innych systemów totalitarnych, przyjęła, że totalitaryzm charakteryzuje niekontrolowana władza, oparta o rozbudowany aparat przemocy i inwigilacji. Władza ta ustala i narzuca obowiązujące scenariusze działania, przy czym „rządzący – z różnych powodów – mogą zrezygnować z zasady pełnego despotyzmu i pełnej kontroli oraz ograniczyć stopień inwigilacji; zawsze jednak wymagają, by scenariusz funkcjonował”[4].

Gdzie tkwią początki ideologicznego totalizmu? Skąd pochodzą ekstremistyczne emocjonalne wzorce? Te pytania podnoszą jeden z najbardziej kluczowych i trudnych ludzkich problemów. Za ideologicznym totalizmem idą, zawsze aktualne, ludzkie poszukiwania wszechmocnego kierownika (nadnaturalnej siły, partii politycznej, filozoficznych idei, wielkiego lidera lub precyzyjnej nauki) – który doprowadziłby w końcu do solidarności między wszystkimi ludźmi, wyeliminował strach przed śmiercią i nicością. Tego rodzaju poszukiwania można odnaleźć tak w mitologii, religii oraz historii każdego narodu, jak i w historii życia poszczególnych ludzi. W trakcie kulturowych kryzysów oraz gwałtownych historycznych zmian, totalne poszukiwania wszechmocnego kierownika prowadzą ludzi do momentu, w którym ktoś z nich sam przyjmuje taką rolę.

Ideologiczny totalizm może również oferować intensywne doświadczenie szczytowe: poczucie przekraczania wszystkiego, co jest zwyczajne i prozaiczne, uwalniania się od chwiejności, wchodzenia w sferę prawdy, ufności oraz szczerości, jakiej nikt jeszcze nie czuł ani nawet sobie nie wyobrażał. Jednak są to narzucone doświadczenia szczytowe i w przeciwieństwie do tych, występujących w klimacie większej wolności i prywatności u wielkich przewodników religijnych i mistyków, są w swej istocie doświadczeniami osobistej izolacji. Bardziej niż do receptywności i „otwartości na świat”, skłaniają do cofania i usztywniania się, chronienia się w indoktrynacyjnym i zorganizowanym ekskluzywizmie, reagowania emocjonalnego według schematu „wszystko albo nic”, charakterystycznego (przynajmniej na tym etapie rozwoju ludzkości) raczej dla wieku dziecięcego niż dorosłego[5].

Jeśli nawet nie pojawia się doświadczenie szczytowe, ideologiczny totalizm przynosi wiele innych szkód dla rozwoju człowieka: wywołuje destrukcyjne emocje, intelektualne i psychologiczne usztywnienie oraz – pod zasłoną fałszywej obietnicy wyeliminowania niedoskonałości i niejednoznaczności w ludzkiej naturze – izoluje go od tego, co jest w nim subtelne i twórcze. Kombinacja osobistej izolacji, autodestrukcji oraz wrogości wobec osób z zewnątrz, prowadzi do niebezpiecznych grupowych ekscesów, charakterystycznych dla ideologicznego totalitaryzmu w każdej postaci. Prowadzi również do mobilizacji ekstremistycznych tendencji u środowisk atakowanych, napędzając dalej błędne koło totalitaryzmu.


[1] Carl J. Friedrich, Zbigniew K. Brzezinski, Totalitarian Dictatorship and Autocracy, Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts 1956

[2] Tamże

[3] I. Bartczak Totalitaryzm zhumanizowany?, Polityka z dn.16.02.2002

[4] H. Świda-Ziemba, Człowiek wewnętrznie zniewolony…., op.cit., s. 57.

[5] K. Janowska, Witamy w kraju Ubu, Polityka 39/03

Komunizm w Chinach

5/5 - (3 votes)

Obecny system w Chinach można zdefiniować jako ciągle specyficznie komunistyczny totalitaryzm. Media chińskie (wg. Wei Jinshenga, chińskiego dysydenta) codziennie powtarzają, że żyjemy w komunizmie, od którego władze nie odstąpią ani na krok.

Pomimo tego, że nastąpiła pewna liberalizacja gospodarki nie jest ona dostępna dla wszystkich. Jest dostępna przede wszystkim dla „skorumpowanych aparatczyków”. Dla nich rzeczywiście gospodarka jest skrajnie liberalna, nawet zbyt liberalna. Jeśli jedna grupa jest absolutnie wolna i ma monopol na władzę, wiąże się to z całkowitym pozbawieniem wolności innych. I tak dzieje się w Chinach. Zasadą wolności są rządy prawa. Przed prawem wszyscy winni być równi, a w Chinach nie ma prawa.

Panuje opinia, że w Chinach można zaobserwować pojawianie się niektórych ekonomicznych wolności: chłopi mogą dzierżawić ziemię na dłuższy czas, co nie było możliwe wcześniej, mogą też korzystać z jej owoców, funkcjonuje duża grupa drobnych przedsiębiorców pracujących na własny rachunek, podnosi się stopa życiowa[1].

Rzeczywistość jest jednak inna. Mianowicie, uprawiana przez chłopów ziemia nie jest ich własnością. Komuniści bardzo podkreślają ten fakt: nie ma prywatnej własności ziemi. Chłopi są tak obciążeni podatkami, że wielokrotnie nie mogą ich spłacić i migrują do miasta. Jest to przyczyna masowego exodusu, który obserwujemy teraz w Chinach. Dziesiątki milionów ludzi opuszcza wsie.

Na całym świecie Chiny ukazywane są jako jedna z nielicznych gospodarek wschodniej Azji nie dotknięta kryzysem. W tym roku Chiny odnotowują wzrost PKB o 7 procent, co nadal jest uznawane za duże osiągnięcie.

Jak twierdzi Wei Jinsheng rząd chiński publikuje fałszywe statystyki. Zresztą standardy funkcjonowania gospodarki na Zachodzie i w Chinach są zupełnie inne, więc nie można ich z sobą porównywać. Nie publikuje się prawdziwych danych dotyczących bezrobocia, które rośnie. Bez pracy pozostaje w Chinach z pewnością więcej osób niż Polska ma ludności. Nie są ujawniane bankructwa kolejnych banków. Skoro jednak kurs pieniądza jest sztucznie utrzymywany, zagraniczni obserwatorzy uznają to za symptom ekonomicznego zdrowia. Tymczasem sytuacja jest gorsza niż w wypadku krajów, które ujawniają symptomy swojej choroby, a więc można próbować poszukiwać środków zaradczych. W Chinach ciężka choroba gospodarki rozwija się w ukryciu[2].

Porównując sytuację w Chinach przed dwudziestu laty i dzisiaj, to można odnotować zmiany na lepsze. Ludzie, którzy odwiedzili Chiny, twierdzą, że powstają nowoczesne miasta, rozwija się przemysł i można zauważyć pozytywne zmiany cywilizacyjne. Są to powierzchowne zmiany. Dwadzieścia lat temu polaryzacja między bogatymi a biednymi była o wiele mniejsza. Władze nie były aż tak skorumpowane jak dziś. Dlatego ich przedstawiciele nie byli tak bogaci. Dziś całym bogactwem Chin dysponuje grupa kilkudziesięciu tysięcy ludzi, podczas gdy wiele dziesiątków milionów wegetuje na skraju nędzy. Tymczasem to przedstawicieli elity spotykają zachodni turyści w świeżo budowanych, nowoczesnych centrach miejskich; ludzi, których stopa życiowa jest wyższa niż przeciętnego obywatela Zachodu. Turyści nie kontaktują się z ponad miliardem ludzi, którzy nie zawsze mają co jeść.

Również pozornie zwiększyła się wolność słowa i nieingerowania w życie prywatne. Władze nie potrafią już kontrolować całości życia społecznego, jak robiły to wcześniej, ale nie jest to efekt zmiany ich koncepcji, lecz utraty możliwości. Jest to konsekwencja narastającego niezadowolenia i oporu. Jeżeli nie wszyscy niepokorni trafiają do więzienia, to dlatego, że nie ma wystarczająco wielkiego więzienia, które by ich pomieściło. Gdy aresztowano Wei Jinshenga, chińskiego dysydenta zapytał policjantów, dlaczego nie aresztuje się tylu innych nieposłusznych ludzi? Policjanci odpowiedzieli, że robią to samo, co w latach pięćdziesiątych, aresztują przeciwników rządu, ale nie potrafią już wyłapać wszystkich. Nie świadczy to o tym, że zaczyna się respektować prawa człowieka, ale że zmniejszają się możliwości władzy. Gdyby mogli aresztować wszystkich przeciwników – zrobiliby to.

Skala represji jest taka sama, tylko ich charakter się zmienił. Można powiedzieć, że niekiedy są one gorsze niż dawniej. Czy miliony ludzi zmuszanych do porzucania swoich mieszkań, tułających się bez pracy, stałego miejsca pobytu i środków do życia nie są poddane represjom?

Władze chińskie twierdzą, że przygotowują się do zasadniczych ekonomicznych reform albo w każdym razie mówią o tym. Przewidują nawet prywatyzację przemysłu ciężkiego. Licząc się z trudnościami, zaczynają się również zastanawiać nad zmianami modelu zarządzania, a nawet demokratyzacją.

We wszystkich oficjalnych dokumentach i wypowiedziach ze strony rządzących podkreśla się, że celem reform ekonomicznych jest wzmocnienie władzy partii komunistycznej. W tym sensie sytuacja nie zmieniła się od czasów Deng Xiaopinga czy nawet Mao Tse-tunga.

Można mieć nadzieję, że jeśli komuniści uwłaszczą się dzięki reformom, to i system się zmieni. Będzie to nadal dyktatura, ale już nie komunistyczna. Może jest to jakaś perspektywa dla Chin, rodzaj ewolucji w kierunku autorytarnego systemu, jaki jeszcze niedawno funkcjonował w Korei Południowej czy na Tajwanie, a dopiero potem – tak jak i w tamtych krajach – stopniowa demokratyzacja w Chinach. Jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ chińscy komuniści nigdy nie przyjmą jako zasady prawa do swobodnego dysponowania przez obywateli własnością.

Komuniści mają pełną władzę i kontrolę nad wszystkim w kraju. Prywatna własność nie jest im do niczego potrzebna. Prywatna własność i cyrkulacja pieniądza musiałyby doprowadzić do pojawienia się konkurencji, a komuniści nie chcą konkurencji. To tylko niektórzy zachodni politycy uporczywie poszukują symptomów ich przepoczwarzania się, gdy tymczasem chińscy komuniści podkreślają na każdym kroku: „nie będziemy się zmieniać, na zawsze pozostaniemy komunistami”, a zachodni politycy twierdzą: „zobaczcie, oni nie są już komunistami”.

W Chinach nie dostrzega się jakichkolwiek objawów ewolucji polegającej na przemianie totalitarnego komunizmu w reżim autorytarny a później poszukiwaniu innych metod sprawowania władzy i uznaniu, że pieniądz jest wygodniejszą i bezpieczniejszą formą egzekwowania władzy, co ma w rezultacie doprowadzić do demokracji.

Zresztą 200-300 mln głodujących Chińczyków nie będzie w stanie spokojnie znosić kolejnej dyktatury w oczekiwaniu lepszych czasów. Nie będą w stanie przetrwać kolejnego reżimu, uspokajając się nadzieją na jego demokratyzację. Komunistyczny totalitaryzm trwał zbyt długo i ludzie stracili już cierpliwość. Nie można zaprojektować historii jakiegokolwiek kraju. Stopniowego przekształcania się komunizmu w autorytarny system, aby później stopniowo się demokratyzować. Zachodni politycy wyobrażają sobie, że są w stanie przewidzieć takie modelowe rozwiązania, a historii nie da się zaplanować[3].

Na skutek utraty cierpliwości przez mieszkańców można spodziewać się wybuchu rewolucji. Nie jest to dobry sposób na obalenie komunizmu w Chinach, ponieważ może nastąpić eksplozja społeczna, która może doprowadzić do fatalnych konsekwencji w postaci rozpadu kraju na zwalczające się dyktatury i wielkiego rozlewu krwi.

Powyższy scenariusz jest bardzo prawdopodobny, ponieważ jeśli komuniści chińscy przeciwstawią się jakimkolwiek reformom, a zachodni politycy nie będą wspierali sił reformatorskich, jak dzieje się to obecnie, eksplozja jest możliwa.


[1]Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

[2] Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

[3] Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

Komunizm w Jugosławii

5/5 - (3 votes)

Opozycja w Serbii ma w Serbii tylko minimalny dostęp do mediów, prawie wszystkie środki przekazu znajdują się w rękach rządzącej partii DOS, za wyjątkiem tych które, jak radio B 92, należą do kręgu mediów europejskich umiejętnie “prowadzonych” przez CIA. Jedyny dziennik jaki pozostał PSS (Partii Socjalistycznej) to “24 godziny”, który jednak został zlikwidowany wskutek braku funduszy, między innymi wskutek totalnej według oficjalnych informacji blokady dopływu płatnych ogłoszeń.

Oczywiście taki awans społeczny środowisk kryminalnych w “nowej demokracji” łączy się z analogiczną tendencją rozwojową w gospodarce. Według danych uzyskanych przez Grimaldiego, ilość bezrobotnych wynosi obecnie 60 na stu zdolnych do pracy, inflacja od zeszłego października wynosi 85%, w tym 18% w ciągu ostatniego miesiąca. W pełnym wymiarze godzin, głównie w budownictwie, pracuje tylko 850 tysięcy ludzi (na 10 mln mieszkańców). Przemysł pracuje na 10% swej mocy. Prawie wszystkie wynagrodzenia są wypłacane z dwoma, trzema miesiącami opóźnienia. Przeciętny zarobek to tylko 100 DM, co wystarcza na zakup połowy pary butów. Co 24 godziny występują siedmiogodzinne przerwy w dostawie energii elektrycznej. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy rachunki za światło, gaz i telefon wzrosły o 16%. Bezrobotni otrzymują zapomogę 13 DM. Od 5 października ubiegłego roku nastąpiły i inne, istotne przemiany społeczne. Wskutek wściekłych czystek, przeprowadzonych wspólnie przez DOS i “Otpor”, w Serbii wyrzucono z pracy około 40 tysięcy, “managerów, przedsiębiorców, urzędników i specjalistów”. “Demokratyczna opozycja” (DOS) usunęła siłą przedstawicieli Partii Socjalistycznej z 34,9% gmin, w których socjaliści (PSS) wygrali lokalne wybory 24 września. Aresztowano nie tylko Miloszevicia, ale i 250 innych działaczy PSS. Opłaty za studia wzrosły czterokrotnie, w tym za studia prawnicze z 300 do 1200 DM. Obecna sytuacja oznacza wyrzucenie poza nawias społeczny około 50 procent ludności, pozbawionej dostępu do lecznictwa i do możliwości kształcenia się[1].

W położonym w pobliżu Belgradu Panczewie na przykład, miejscowy Instytut Higieny podał, że od czasów bombardowania wielkich zakładów chemicznych w tym mieście, zarejestrowano 8 tysięcy nowych przypadków raka licząc tylko w populacji kobiecej tego miasta, liczącego 120 tysięcy mieszkańców.

W warunkach “demokracji totalitarnej” wiadomości mogące podważać szlachetność motywów postępowania rządzących światem elit po prostu nie są nagłaśniane. Na przykład w Kosowie po bombardowaniach pracowało wiele misji mających za zadanie wykopywanie trupów Albańczyków zabitych, w trakcie NATO-wskich bombardowań, przez Serbów. Trupów rzeczywiście wykopano około 3 500, przy czym okazało się, że największej masakry ludności cywilnej dokonali współpracujący z NATO Albańczycy, wrzucając do największego znalezionego w Kosowie masowego grobu ciała 137 serbskich cywili. Pracująca niezależnie od Trybunału w Hadze, tajna Komisja powołana przez Unię Europejską pod przewodnictwem premiera Szwecji, Gorana Perssona, doliczyła się aż 10 tysięcy cywili, głównie Albańczyków, zabitych przez bomby NATO w trakcie wymuszania nagłego, masowego eksodusu mieszkańców Kosowa, ponoć prześladowanych przez serbską policję oraz serbskie grupy paramilitarne.

Tę informację odważył się opublikować tylko “antyeuropejski”, wydawany w Zurichu, dwutygodnik “Zeit-Fragen”. Z tego prawdopodobnie powodu “ustawiane” przez CIA wielkonakładowe media tak dużo robią szumu wokół ekstradycji Miloszewicia do Hagi: odpowiednio nagłośniona ekstradycja “największego w Europie zbrodniarza wojennego” dość skutecznie zakryje zbrodnie NATO zarówno w Kosowie jak i w innych republikach byłej Jugosławii.

Oficjalnie rządząca “z nadania NATO”, Demokratyczna Opozycja Serbii decyzję wydania Miloszevicia Trybunałowi w Hadze motywowała chęcią pozyskania dla kraju bogatych inwestorów, zwłaszcza tych z USA.

Ponieważ ten oddział albano-amerykański bezpośrednio po swym przemieszczeniu wszedł do walki z wojskiem Macedonii, słowiańską ludność cywilną Macedonii ogarnęła wściekłość, jakiegoś Amerykanina postrzelono, zaś samo NATO w tym kraju znalazło się pod ostrzałem z kamieni. Według obserwatorów z IAC (pro-miloszewiczowskiego Centrum Akcji w Nowym Yorku) obecne starcia w Macedonii spowodowane są próbą przechwycenia totalnej kontroli przez USA nad trasą planowanego ropociągu od Morza Kaspijskiego do Europy. (Jak dotąd w Macedonii dominują Niemcy i ich wojskowe oddziały, do których uwielbiają strzelać “albańscy” rebelianci.)[2]


[1] Głogoczowski M., Totalitaryzm demokratyczny w Jugosławii, Gazeta Wyborcza z dn. 24.06.2001r.

[2] Głogoczowski M., Totalitaryzm demokratyczny w Jugosławii, Gazeta Wyborcza z dn. 24.06.2001r.

Państwo totalitarne

5/5 - (4 votes)

Państwo totalitarne charakteryzuje m.in.:

1) autokratyzm,

2) powszechna indoktrynacja za pomocą centralnie kierowanej propagandy,

3) całkowite podporządkowanie społeczeństwa przez wprowadzenie systemu kontroli policyjnej opartego na terrorze,

4) uniformizacja (ujednolicenie) form życia społeczeństwa,

5) wprowadzenie monopolu oficjalnej ideologii,

6) zmonopolizowanie władzy państw, która jest skupiona w rękach jednej partii (np. partii komunistycznej) lub masowego ruchu politycznego (np. faszystowskiego),

7) centralne sterowanie gospodarką.

Państwo totalitarne odrzuca idee demokracji i wszelkie przejawy pluralizmu, a interes państwa i jego cele dominują nad interesem jednostki i jej życiem osobistym. W stosunkach międzynarodowych dąży do stałego rozszerzania stref swoich wpływów.

Totalitaryzm system organizacji państwa polegający na ingerencji władz we wszystkie dziedziny życia politycznego, społecznego i kulturalnego oraz na sprawowaniu nad nimi kontroli

Totalitaryzm jest charakterystyczny dla XX-wiecznych reżimów dyktatorskich system rządów dążący do całkowitego podporządkowania społeczeństwa państwu za pomocą monopolu informacyjnego i propagandy, oficjalnej ideologii państwowej obowiązującej obywateli, terroru tajnych służb, masowych monopartii; twórcy teorii totalitaryzmu podkreślają strukturalne podobieństwa państw faszystowskich i komunistycznych.

Totalitaryzm (łac. totalis – cały, całkowity), to forma sprawowania rządów, a zarazem uzasadniająca ją teoria, która polega na całkowitym podporządkowaniu, jednostki i wszelkich przejawów życia społecznego  władzy państwowej, wskutek czego człowiek staje się jedynie funkcją  państwa lub społeczeństwa. Totalitaryzm jawi się tedy jako całkowite zaprzeczenie indywidualistycznego – liberalizmu, głoszącego z kolei absolutną suwerenność jednostki wobec społeczeństwa.

Cechą ustroju o charakterze totalitarnym jest wykluczający wszelką  demokrację bezwzględny autorytet władzy naczelnej, a realizowane przez tę władzę cele stają się celami wszystkich legalnie działających organizmów społecznych. Stąd też niemożliwe jest istnienie jakichkolwiek niezależnych od władzy  struktur pośrednich. Władza w takim ustroju sprawowana jest poza wszelką kontrolą prawną, a odgórnie narzucony przymus w stosunkach państwo-obywatel łamie szereg podstawowych  praw człowieka. W ustroju totalitarnym istnieje jedna, oficjalna opinia publiczna, co staje się możliwe wskutek ograniczenia  wolności myśli i słowa. Środkiem urabiania tej opinii jest zawsze jakaś  ideologia, która przez całościową i jedynie „prawdziwą” interpretację rzeczywistości zmierza do opanowania umysłów wszystkich obywateli. Przykładem ustroju o charakterze totalitarnym może być  faszyzm lub komunizm.

XX stulecie przyniosło wydarzenia, które okazały się być jednymi z najbardziej tragicznych w dziejach ludzkości. Wydaje się, że to właśnie totalitaryzm, generujący zbrodnicze postępowanie władzy państwowej, jest jedną z głównych przyczyn cierpienia milionów ludzi podczas dwóch wojen światowych (obozy koncentracyjne, planowe eksterminacje ludności na wielką skalę, miliony ofiar zbrodni komunizmu i faszyzmu). Historia pokazuje, że ustrój totalitarny jest wielkim niebezpieczeństwem dla człowieka, nie tylko ze względu na dokonywane zbrodnie, lecz również z powodu zagrożenia, jakie niesie dla duchowo-intelektualnego życia człowieka. Przyczyny istnienia w danym państwie ustroju totalitarnego były w zależności od miejsca i czasu różnorodne. Zwykle pojawiał się człowiek lub grupa ludzi, którzy byli przekonani, iż realizowana przez nich ideologia zbawi człowieka i świat, w zależności od uwarunkowań społeczno-politycznych.

Natomiast sposób funkcjonowania, metody działania grupy rządzącej w państwie totalitarnym były bardzo podobne. Jedną z elementarnych cech takiego państwa jest wszechobecność we wszystkich dziedzinach życia społecznego, dla realizacji stawianych celów. Państwo kontroluje obywateli, począwszy od ich działań gospodarczych, obywatelskich, po życie osobiste. Dobrze widoczne jest to w sferze kultury, która jako oddziałująca na człowieka, jest wykorzystywana w programie powszechnej indoktrynacji, prowadzonej w celu zapewnienia akceptacji dla działań władzy. Przykładem tego typu działań jest chociażby ideologizacja historii i nauki, tak, aby uzasadniały istnienie systemu totalitarnego z jego ideologią. W państwie totalitarnym interes państwa dominuje nad interesem jednostki, władza jest zmonopolizowana przez jedną partię, a działalność innych jest zakazana; najmniejsze próby działalności opozycyjnej są dławione przez niezwykle rozbudowany aparat policji politycznej, stosującej terror psychiczny i fizyczny. Państwo totalitarne działa tak, aby wszelkimi dostępnymi metodami podporządkować sobie obywateli.

Dynamika potrzeb i ich parcie ku temu by znaleźć ujście jest potrzeba ludzkiej natury. Sprawia ona, że w sztucznym systemie totalitarnym kreuje się samoczynnie „drugi świat”[1].

Taki świat opisuje P. Moczydłowski. Życie w więzieniu jest tam przedstawione jako seria swoistych układów społecznych między więźniami oraz miedzy więźniami i funkcjonariuszami. Podkultury więźniów, rytuały, respektowane przez społeczność więzienną układy między więźniami i funkcjonariuszami – wszystko to stanowi druga stronę umacniającą instytucję totalną[2].

W systemie totalitaryzmu taka rolę „drugiego życia” odgrywa np. powszechna korupcja, fałszywe planowanie i sprawozdawczość, walki ferakcyjne w partiach komunistycznych[3]. Pogórecki A. określa „drugie życie” jako „brudna wspólnotę”, gdy bezwzględnie postrzegana lojalność określonej grupy ludzi opiera się na nielegalnej wymianie usług i wzajemnej wiedzy o nadużyciach „partnerów”[4].


[1] Świda – Ziemba H, Człowiek wewnętrznie zniewolony….., op.cit., s. 70

[2] Moczydłowski P., Drugie więzienne życie, Wydaw. Prawnicze, Warszawa 1991

[3] Świda – Ziemba H, Człowiek wewnętrznie zniewolony….., op.cit., s.71

[4] Podgórecki A., Społeczeństwo polskie, Wydaw. Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Rzeszów, 1995, s.92