Generał Kiszczak

5/5 - (2 votes)

Czesław Kiszczak urodził się w Roczynach koło Andrychowa. Miał przyrodniego brata ze strony matki, a jego ojciec pracował jako hutnik, choć nie był nim z zawodu. W 1935 roku ojciec stracił pracę w hucie „Guidotto” w Chropaczowie k. Katowic, prawdopodobnie z powodu prowadzenia działalności komunistycznej, jak wynika z relacji syna. Przed wojną należał do Stronnictwa Ludowego, a po wojnie był członkiem ZSL-u.

W latach powojennych Kiszczak podawał, że jego rodzice zostali wywiezieni na roboty przymusowe podczas okupacji. Czesław Kiszczak ukończył siedmioklasową szkołę powszechną w rodzinnej wsi w 1939 roku. Przed wojną rozpoczął naukę w gimnazjum w Kętach, ale nie ukończył pierwszej klasy. Podejmował się różnych dorywczych prac.

W czerwcu 1941 roku Kiszczak znalazł się na robotach przymusowych we Wrocławiu. Wczesną wiosną 1943 roku skierowano go na wschód do prowizorycznego obozu na Pustyni Błędowskiej, skąd został skierowany do pracy w kopalni w Miechowicach. Uciekł z kopalni i przedostał się do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie starał się nawiązać kontakt z podziemiem. Jednakże został ujęty w łapance, a następnie wysłany do Wiednia, gdzie pracował na kolei. Tam zetknął się z komunistami austriackimi i działał w ruchu konspiracyjnym. Po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej był organizatorem milicji ludowej.

W maju 1945 roku Kiszczak wrócił do Roczyn i zapisał się do Polskiej Partii Robotniczej. Ukończył w 1945 roku Centralną Szkołę Partyjną PPR w Łodzi. Skierowany został do wojska, ale usunięto go z pracy partyjnej z powodu zbyt młodego wieku i braku doświadczenia. Następnie został przeniesiony przez PPR do działającego w obszarze kontrwywiadu wojskowego Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego.

W latach 1946–1947 pracował jako pracownik Polskiej Misji Wojskowej w Londynie, gdzie zajmował się rozpracowywaniem środowiska żołnierzy Władysława Andersa. Według dziennika „Polska The Times” w 1950 roku sporządził listę 54 oficerów, którzy zdecydowali się na powrót do Polski i opisując ich jako skierowanych na roboty szpiegowsko-dywersyjne.

W 1951 roku Kiszczak został szefem Wydziału Informacji 18 Dywizji Piechoty w Ełku. W czasie czystek w wojsku złożył raport obciążający m.in. Wacława Komara, Stanisława Flatę i Józefa Kuropieskę. W 1953 roku został zwolniony z kontrwywiadu wojskowego i skierowany do Departamentu Kadr Ministerstwa Obrony Narodowej z wnioskiem o zwolnienie do rezerwy. Dzięki pomocy pułkownika Jerzego Dobrowolskiego trafił w 1954 roku do jednego z wydziałów w Departamencie Finansów MON.

W 1957 roku rozpoczął służbę wojskową w następcy GZI MON – Wojskowej Służbie Wewnętrznej. W strukturze tej służby do 1965 roku był szefem zarządu WSW Marynarki Wojennej, a później Szefem Zarządu WSW Śląskiego Okręgu Wojskowego. W 1967 roku został Zastępcą Szefa WSW gen. Teodora Kufla. Ukończył kurs operacyjno-strategiczny w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Związku Radzieckiego. W 1968 roku został odznaczony Orderem Wojny Ojczyźnianej I stopnia.

Od stycznia 1973 roku był szefem Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, odpowiedzialnym za wywiad wojskowy. W 1978 roku mianowano go zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, a od 1979 roku był szefem Wojskowej Służby Wewnętrznej.

Uzyskanie kompromisu władza-opozycja było przejawem poszukiwania zręcznych metod wypracowania szerszego pola działania i wytrącenia przeciwnikowi argumentów. Generał Kiszczak twierdzi, że dużo wcześniej nosił się z zamiarem zwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Inicjatywy generała Czesława Kiszczaka dotyczące „pojednania” z Kościołem i opozycją przedstawione arcybiskupowi Bronisławowi Dąbrowskiemu[1] i biskupowi Alojzemu Olszewskiemu oraz profesorowi Wiesławowi Chrzanowskiemu i mecenasowi Janowi Olszewskiemu miały być przedstawione już w 1984 roku.[2]

Od 1986 roku w willi w Magdalence spotykały się trzy prominentne osobistości życia politycznego kraju. Według Mieczysława Rakowskiego spotkali się do 1989 roku trzykrotnie w tym samym miejscu. Byli to Jerzy Urban -bezpartyjny rzecznik prasowy rządu, Stanisław Ciosek – kierownik wydziału społeczno-prawnego Komitetu Centralnego[3] i Stanisław Pożoga – podsekretarz stanu, szef wywiadu MSW. Zespół ten pracował nad raportami dotyczącymi sytuacji w kraju oraz wnioskami „(…) co należy robić dla urealnienia formuły o porozumieniu narodowym”.[4]

Oni też pierwsi mieli wpaść na pomysł uwolnienia wszystkich więźniów politycznych.[5]

Raport ten przedstawiony został następnie Jaruzelskiemu. Wojciech Garstka uczestniczył w późniejszym opracowywaniu tekstu amnestii, przedstawiał je z kolei generałowi Kiszczakowi. Założeniem amnestii miało być wytracenie oręża przeciwnikom politycznym w kraju i zagranicą,[6] dlatego do ostatniej chwili trzymano ją w tajemnicy, aby uzyskać efekt zaskoczenia. W. Garstka stwierdził później, że „tę amnestię oczywiście Kiszczak wymyślił sam (…)”. W całą operację wtajemniczonych było dużo osób, ale udało się do końca utrzymać ją w tajemnicy. Dla uzyskania lepszego efektu Kiszczak zaproponował Janowi Dobraczyńskiemu, szefowi PRON, aby to on wystąpił z inicjatywą amnestii i przedstawił ją jako własną.[7]

W dniu 17 lipca 1986 roku sejm przyjął tę propozycję, uchwalając ją. Była to trzecia amnestia od wprowadzenia stanu wojennego. Ustawa była warunkowa i dotyczyła jedynie części więźniów politycznych. Obejmowała sprawców przestępstw przeciwko bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu oraz przestępstw pospolitych i skarbowych. Zakładała indywidualne rozpatrzenie każdej sprawy do piętnastego września.


[1] Zob.: Rozmowy z władzami PRL. Arcybiskup w służbie Kościoła i narodu, wybór i oprac. P. Raina, Warszawa 1995.

[2] W relacji kilka lat później Kiszczak twierdził, że już wtedy nosił zamiar zwolnienia wszystkich więźniów politycznych i ubolewał, że do finału realizacji tych pomysłów doszło dopiero w 1986 roku. Zob. W. Bereś, J. Skoczylas. Generał Kiszczak mówi … prawie wszystko, Warszawa, 1991, s. 237.

[3] S. Ciosek pełnił tę funkcję od 21 grudnia 1985 roku do 24 lipca 1986 roku, W. Janowski, A. Kocheński, Informator o strukturze i obsadzie personelu centralnego aparatu PZPR 1948-1990, Warszawa 2000 r.

[4] M. F. Rakowski, Jak …, Warszawa 1991, s. 96; W. Bereś, J. Skoczylas, Generał Kiszczak mówi … op. cit., c.259-261.

[5] J. Skórzyński, Ugoda i rewolucja. Władze i opozycja 1985-1989, Warszawa 1995, s.20.

[6] Tzn. przeciwnikom ekipy Jaruzelskiego. Zabieg ten był częścią akcji kreującej humanitarny wizerunek władzy i doprowadził do odbudowy jej autorytetu. Tamże, s.23-24.

[7] W. Bereś, J. Skoczylas, Generał …, s. 255, Kiszczak opowiadając to jednocześnie bardzo niepochlebnie wyrażał się o Dobraczyńskim, dodaje W. Garstka.

Ostatnie tchnienia PRL

5/5 - (1 vote)

Lata 1983-1984 to tylko przejściowe, krótkotrwałe ożywienie gospodarcze (zawdzięczane zmniejszeniem spożycia i inwestycji na rzecz zaopatrzenia materiałowego i eksportu, wykorzystaniem dekretów stanu wojennego i specjalnych uprawnień rządu po 1983 roku oraz reglamentacjom). Zachęcające rezultaty planu trzyletniego sprawiły, że w przyjętym przez sejm narodowy planie społeczno-gospodarczym na lata 1986-1990 zapisano wzrost dochodu narodowego w granicach 16-19%, a inwestycji aż o 24%.

W okresie 1984-1986 władze działały tak, jakby miały pełną kontrolę nad sytuacją. W lipcu 1984 roku zaniechano procesu członków KOR oraz czołowych działaczy Solidarności, a także ogłoszono stosunkowo szeroką amnestię. W tym czasie przeprowadzono również wybory do rad narodowych oraz do Sejmu w 1985 roku. Jaruzelski, będąc nadal I sekretarzem KC PZPR, przeniósł się z fotela premiera na stanowisko przewodniczącego Rady Państwa. Rząd został zreorganizowany, a pod kierownictwem ekonomisty Zbigniewa Messnera miał przygotować „drugą fazę reformy gospodarczej”.[1]

W lecie 1986 roku odbył się X Zjazd PZPR, podczas którego uroczyście ogłoszono „zwycięstwo socjalizmu”. Władze, aby podkreślić swoją siłę, ogłosiły kolejną amnestię. Stany Zjednoczone wykorzystały tę sytuację i zażądały, aby amnestia miała charakter powszechny, w tym także uwolniono Bujaka, który został aresztowany kilka miesięcy wcześniej po kilku latach ukrywania się.

Wszystko to działo się w dynamicznie zmieniającej się scenerii międzynarodowej: od marca 1985 roku nowy przywódca Związku Sowieckiego, Michaił Gorbaczow, rozpoczął proces wewnętrznych reform (pierestrojka) oraz działań zmierzających do zmniejszenia napięcia międzynarodowego, co spotkało się z pozytywną reakcją ze strony Reagana. Moskwa, która wcześniej była strażnikiem ideologicznej ortodoksji i stolicą agresywnego supermocarstwa, zaczynała być miejscem, w którym pojawiały się impulsy do reform i zmian w układzie sił na świecie. Dla Jaruzelskiego i jego otoczenia, było to zachętą do podjęcia próby wyjścia z sytuacji patowej, choć prawdopodobnie nie zdawano sobie sprawy, jakie będą konsekwencje tych działań – podobnie jak Gorbaczow nie wyobrażał sobie, do czego doprowadzi pierestrojka.

W każdym razie amnestia z 1986 roku nadała dynamikę wydarzeniom: powstała jawna Tymczasowa Rada Solidarności (TR „S”), a Lech Wałęsa zaapelował do Reagana o zniesienie sankcji gospodarczych. Kilka tygodni później sankcje zostały zniesione, wznowione zostały rozmowy w sprawie polskich długów, a ostatecznie „odmrożono” stosunki międzypaństwowe. Jaruzelski powołał Radę Konsultacyjną, w której – mimo bojkotu przez „Solidarność” – znalazło się kilka osób związanych z Kościołem. W otoczeniu Jaruzelskiego zaczęli nabierać znaczenia ludzie, którzy uważali, że aby utrzymać inicjatywę polityczną, należy poważnie potraktować reformę gospodarczą oraz zaakceptować – bez nadawania temu wyrazu prawnego – istnienie opozycji, która cieszy się zaufaniem Kościoła. Wydawało się, że mur dzielący władze i „Solidarność” zaczynał się kruszyć.[2]

Amnestia ogłoszona przez władze i reakcja na nią ze strony Wałęsy pogłębiły podziały po stronie antyrządowej, co zapewne było jednym z celów ekipy Jaruzelskiego. Główny nurt „Solidarności” od samego początku nastawiony był na negocjacje i szukanie porozumienia w celu naprawy sytuacji w kraju oraz zaspokojenia podstawowych aspiracji społecznych. Adam Michnik przedstawił tę koncepcję w szkicu z 1985 roku pt. „Takie czasy… Rzecz o kompromisie”, w którym nawiązywał do ewolucyjnej i opartej na porozumieniu demokratyzacji w Hiszpanii po śmierci gen. Franco. Nurt ten został nazwany przez władze „konstruktywną opozycją”. Natomiast niektóre grupy – przede wszystkim „Solidarność Walcząca” i środowiska młodzieżowe – były nastawione bardziej radykalnie. W związku z chaosem, który zaczął wdzierać się w pierestrojkę, radykałowie sugerowali, że lata istnienia imperium i systemu są już policzone, a więc należy raczej być gotowym, aby zadać komunistom coup de grâce, niż pertraktować z nimi. Nastąpił również podział w dawnej elicie związkowej, ponieważ grupa czołowych działaczy (m.in. Andrzej Gwiazda, Jan Rulewski, Jerzy Kropiwnicki), uważając, że należy reaktywować instancje statutowe wybrane na zjeździe w 1981 roku i zakończyć w ten sposób „dyktaturę Wałęsy”, utworzyła Grupę Roboczą Komisji Krajowej. Następowała więc polaryzacja: po stronie opozycji umiarkowana większość – mająca poparcie Kościoła – opowiadała się za podjęciem negocjacji, a radykalna mniejszość za zaostrzeniem form sprzeciwu; po stronie władzy „twardogłowi” mieli zdecydowaną przewagę w aparacie partyjnym, ale w ścisłej ekipie rządzącej i jej zapleczu eksperckim umacniali się zwolennicy reform.[3]


[1] A. Paczkowski, Stan wojenny i „powojenny”: od grudnia 1981 do stycznia 1989, [w:] K, Persak, P. Machcewicz (red.), Polski wiek XX, Bellona i Muzeum Historii Polski, Warszawa 2010, s. 224

[2] Ibidem, s. 225

[3] Ibidem, s. 226

Zakończenie pracy magisterskiej

5/5 - (2 votes)

Podsumowując konflikt w Kosowie z perspektywy roku, warto dokonać próby podsumowania i wysunięcia pewnych wniosków. Jednakże, ocena rezultatów wojny może być łatwiejsza niż ocena samego konfliktu, ponieważ wiele wydarzeń już miało miejsce. Istnieje kilka istotnych powodów dla tego stanu rzeczy:

  1. NATO, dzięki operacji Allied Force, umożliwiło UÇK zbliżenie się do swojego głównego celu – utworzenia niepodległego państwa w Kosowie lub połączenia się z Albanią.
  2. NATO (KFOR) zawiodło, nie zapewniając odpowiedniej ochrony dla ludności serbskiej. Obecnie Serbowie zamieszkują niewielkie enklawy w większych miastach lub pojedyncze wsie, a ich wpływ na sytuację w Kosowie jest minimalny.
  3. ONZ i inne organizacje międzynarodowe, ustanawiając w Kosowie administrację cywilną, nie mają jednoznacznego pomysłu co do przyszłego statusu prawnego Kosowa. Zależy im uniknąć utworzenia państwa albańskiego i nie dopuścić Belgradu do zarządzania prowincją. Widoczna jest wizja Kosowa pod międzynarodowym protektoratem.
  4. Wojska NATO stacjonujące w Kosowie, po zakończeniu działań, nie stoją po żadnej ze stron konfliktu. Jednak dążenia niepodległościowe obu narodów – serbskiego i albańskiego – stwarzają zagrożenie dla NATO. Sytuacja ta może prowadzić do dalszego wzrostu agresji z obu stron.
  5. Po wojnie, UÇK, utworzyło w Kosowie swoje rządy i wprowadziło politykę wobec Serbów, która spowodowała gwałtowną zmianę struktury etnicznej regionu i naruszenie praw człowieka. Masowe ucieczki Serbów, Czarnogórców, Cyganów i innych nie-albańskich mieszkańców Kosowa były wynikiem działań UÇK, które korzystało z obecności sił KFOR jako „wyzwolicieli”.
  6. UÇK osiągnęło niektóre ze swoich strategicznych celów, w tym utworzenie głównej siły politycznej wśród kosowskich Albańczyków, własnego rządu w Kosowie oraz zjednoczenie Kosowa z Albanią. Jednak ich dalsze cele, takie jak utworzenie Wielkiej Albanii, stwarzają zagrożenie dla stabilności regionu.
  7. Obecność NATO w Kosowie ma na celu zapobieżenie dalszej destabilizacji regionu. NATO musi unikać zrażenia się do Albańczyków, co mogłoby prowadzić do wzrostu wpływów serbskich, ale jednocześnie musi blokować dalsze plany UÇK, aby zapewnić bezpieczeństwo.
  8. Milošević utrzymał władzę w Serbii, wykorzystując propagandę przeciwko NATO i opozycji. Opozycja nie była na tyle silna, aby go obalić, a Milošević przedstawiał się jako obrońca Serbii.

Wniosek jest taki, że konflikt w Kosowie pozostawia wiele nierozstrzygniętych problemów, a sytuacja nadal jest trudna i niepewna. Wpływ NATO, działania UÇK i polityka Miloševicia mają istotne konsekwencje dla regionu, a dalszy rozwój sytuacji może prowadzić do chaosu i destabilizacji.

W celu pełnego zrozumienia konfliktu kosowskiego z perspektywy roku oraz dokonania podsumowania i wyciągnięcia wniosków, istnieje kilka istotnych powodów, dlaczego łatwiej jest zrozumieć to, co już się wydarzyło niż ocenić rezultaty wojny:

  1. Dzięki operacji Allied Force, NATO umożliwiło UÇK zbliżenie się do swojego najważniejszego celu, jakim było utworzenie niepodległego państwa w Kosowie lub połączenie się z Albanią.
  2. NATO (KFOR) zawiodło, nie zapewniając odpowiedniej ochrony dla ludności serbskiej, która obecnie zamieszkuje niewielkie enklawy w większych miastach lub pojedyncze wsie. Nieliczna mniejszość serbska jest również pozbawiona realnego wpływu na wydarzenia w Kosowie.
  3. Ustanawiając administrację cywilną w Kosowie, ONZ i inne organizacje międzynarodowe nie mają jednoznacznego pomysłu co do przyszłego statusu prawnego Kosowa. W rezultacie, coraz wyraźniejsze staje się widmo Kosowa znajdującego się pod międzynarodowym protektoratem, aby nie dopuścić do utworzenia państwa albańskiego na tym obszarze i nie dopuścić Belgradu do zarządzania prowincją.

Obecnie, wojska NATO stacjonujące w Kosowie, składające się z około 50 tysięcy żołnierzy, nie stoją po żadnej ze stron konfliktu, co de facto stawia je w roli trzeciej strony. Jednak żadna ze stron konfliktu nie zrezygnuje ze swoich celów, ani nie ma większych szans na zwycięstwo. NATO znajduje się w pozycji, której równocześnie zagrażają dążenia niepodległościowe obu narodów: serbskiego i albańskiego. Taka sytuacja nie wróży niczego dobrego w przyszłości i jest receptą na chaos.

Aby w pełni docenić niebezpieczeństwo sytuacji, należy zrozumieć, że zarówno Serbowie, jak i Albańczycy znajdują się w bardzo podobnym strategicznym położeniu. Obie strony stopniowo przechodzą z pozycji defensywnych do ofensywnych, szukając słabości swojego przeciwnika, włącznie z NATO. To prowadzi do coraz większej agresji ze strony obu stron.

Po zakończeniu wojny, gdy UÇK zaczęło ustanawiać swoje rządy w Kosowie, polityka wobec Serbów doprowadziła do gwałtownych zmian w strukturze etnicznej Kosowa, pogwałcając prawa człowieka. To zdarzyło się przy obecności sił KFOR, które Albańczycy przyjęli jako wyzwolicieli. Operacja NATO spowodowała wycofanie się wojsk jugosłowiańskich i serbskiej policji z prowincji, co z kolei skutkowało masowymi ucieczkami Serbów, Czarnogórców, Cyganów i innych nie-albańskich mieszkańców Kosowa, obawiających się zemsty ze strony Albańczyków.

Na początku operacji rozmieszczania międzynarodowych sił w Kosowie, Albańczycy skorzystali z przewagi nad Serbami. Interwencja NATO umożliwiła UÇK aktywne dążenie do realizacji swoich celów, włącznie z długoterminowymi. Najważniejsze z tych celów to:

  1. Utworzenie głównej siły politycznej UÇK wśród kosowskich Albańczyków.
  2. Utworzenie własnego rządu w Kosowie przez UÇK.
  3. Zjednoczenie Kosowa z Albanią.
  4. Rozszerzenie granic Albanii na obszary zamieszkane głównie przez Albańczyków – realizacja idei Wielkiej Albanii.
  5. Ustanowienie albańskiego panowania w regionie i kontrola nad szlakami handlowymi z Turcji do Europy Środkowej.

UÇK osiągnęło swój pierwszy cel, gdy Stany Zjednoczone i NATO faktycznie poparły ich podczas wojny, chociaż publicznie NATO dystansowało się od partyzantów. NATO liczyło się z UÇK ze względów strategicznych, ponieważ albańscy bojownicy prowadzili walkę na lądzie, co stanowiło uzupełnienie operacji lotniczej i ułatwiało działanie siłom specjalnym NATO. Ta współpraca przynosiła korzyści Albańczykom.

UÇK dostarczało bezcennych informacji, które NATO wykorzystywało do opracowywania celów lotniczych i planowania operacji lądowych. Z kolei NATO popierało działania UÇK nie tylko wobec Serbów, ale także innych albańskich sił politycznych. Poparcie NATO dla UÇK w konflikcie umocniło jej pozycję jako głównej siły politycznej. Konsekwencją tego było poparcie przez NATO planów utworzenia cywilnej administracji opartej na UÇK, co doprowadziło do utworzenia przez nich struktur władzy w Kosowie. Należy również zauważyć, że wieloetniczna policja organizowana przez UNMIK również opiera się na byłych partyzantach.

Po osiągnięciu pierwszego celu, UÇK teraz dąży do utworzenia oficjalnego rządu zdominowanego przez politycznych przywódców związanych z UÇK. To spowodowało interesujący zwrot. NATO, które umożliwiło UÇK osiągnięcie pierwszego celu, teraz musi za wszelką cenę zapobiec utworzeniu rządu albańskich nacjonalistów, którzy obecnie mają większość poparcia kosowskich Albańczyków, z różnych politycznych i geopolitycznych powodów. Istnienie albańskiego państwa w Kosowie w obecnej formie wiąże się z nieuchronnym dalszym etnicznym oczyszczaniem Serbów oraz oporem wobec międzynarodowego zarządu Kosowa. Dla wielu państw regionu, taki rozwój sytuacji oznaczałby propagandową klęskę i znaczny spadek autorytetu na arenie międzynarodowej.

Dodatkowo, istnienie albańskiego państwa w Kosowie wiąże się z ważnym problemem geopolitycznym, jakim jest stworzenie punktu wyjścia dla realizacji idei Wielkiej Albanii. To z kolei może prowadzić do kolejnych prób zmiany granic, które mogą obejmować Macedonię, gdzie około 20% mieszkańców to Albańczycy, a według niektórych danych nawet 40%. Taka sytuacja wywołałaby reakcje Grecji, Bułgarii oraz Turcji i Jugosławii. Wszystkie państwa europejskie i NATO, których członkami są Grecja i Turcja, obawiają się takiego scenariusza i ryzyka wojny.

Albania sama w sobie stanowi państwo, w którym po wydarzeniach z 1997 roku zanikły struktury władzy centralnej. Północ kraju znajduje się nadal w rękach zorganizowanych struktur przestępczych, które są zaangażowane w handel narkotykami i bronią. Wzrost znaczenia Albanii i jej powiązań z przestępczością nie jest pożądany przez inne kraje w regionie, zwłaszcza Grecję i Włochy, członków NATO. Dlatego NATO, mimo wcześniejszego wsparcia dla UÇK w osiąganiu pierwszego celu, teraz musi blokować ich dalsze strategiczne plany, aby nie doprowadzić do destabilizacji Bałkanów.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Serbowie nie zgadzają się na oderwanie Kosowa od Serbii i czynią wszelkie starania, aby temu przeciwdziałać. Milošević nadal dążył do utrzymania władzy w Belgradzie, nie dopuszczenia do dalszej dezintegracji Jugosławii, odzyskania utraconych terytoriów oraz przywrócenia porządku w kraju. To prowadzi do długotrwałego konfliktu na linii Serbia-Kosowo i utrzymuje napięcia w regionie.

W takiej sytuacji, pomimo obecności międzynarodowego zarządu w Kosowie, trudno jest przewidzieć ostateczny rezultat konfliktu. Konieczne jest zaangażowanie się społeczności międzynarodowej w długoterminowe rozwiązania polityczne, które uwzględniają aspiracje obu stron i dążą do pokojowego współistnienia i stabilizacji w regionie. Jednak do osiągnięcia tego celu potrzebna jest współpraca i zaangażowanie wszystkich zainteresowanych stron, a także większe wsparcie międzynarodowe.

Sytuacja ludności niealbańskiej po wkroczeniu do Kosowa sił KFOR

5/5 - (3 votes)

Po zakończeniu wojny i wkroczeniu sił KFOR do Kosowa w czerwcu 1999 r., nastąpił kolejny exodus ludności cywilnej, tym razem ludności niealbańskiej, tj. Serbów, Czarnogórców, Romów, Gorańców i innych. Serbowie stanowili przeważającą większość, ponieważ, znając cierpienie, które Albańczycy doświadczali przez dwa miesiące, teraz zaczęli obawiać się zemsty i opuszczali Kosowo pod ochroną swoich własnych wojsk. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy z Kosowa wyjechało około 164 tysięcy Serbów i Romów. Albańczycy uważali, że kolaborowali oni z Serbami i byli zagrożeniem.

Partyzanci z UÇK prowadzili politykę terroru wobec Serbów i członków innych wspólnot etnicznych, którzy zdecydowali się pozostać w Kosowie. Zgodnie z raportem międzynarodowej organizacji zajmującej się prawami człowieka, Human Rights Watch, partyzanci ci nachodzili ludzi i albo siłą zmuszali ich do opuszczenia swoich domów (np. poprzez podpalenie ich), albo poddawali ich ciągłej presji psychicznej.

Organizacje takie jak Human Rights oraz inne działające w Kosowie, oskarżały Misję Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kosowie (UNMIK) oraz KFOR o brak skuteczności w przestrzeganiu porządku publicznego i bezpieczeństwa, do którego zostały powołane. UNMIK, według raportu, nie miała pomysłu jak poradzić sobie z tym problemem. Organizacja ta zwracała również uwagę na dowództwo UÇK, którego podwładni albo zachowują neutralność w przypadkach naruszania prawa albo biorą w nich czynny udział, a nawet są ich inicjatorami.

UÇK, dążąc do celu stworzenia Wielkiej Albanii, nie zawahało się poświęcić niewinnych Albańczyków w swoich działaniach. Po usunięciu nie-Albańczyków z Kosowa, UÇK rozszerzyło swoje działania poza granicami prowincji, stosując znane już taktyki. W lutym – marcu 2000 r. pojawiły się oddziały albańskie z insygniami UC PBM, co oznaczało „Wyzwoleńczą Armię Preševa, Bujanovaca i Medvedji”. W tych trzech miastach Serbii mieszka około 100 tysięcy Albańczyków.

W marcu 2000 r. rząd Federacyjnej Republiki Jugosławii przedstawił Radzie Bezpieczeństwa NZ specjalne Memorandum, opisujące sytuację w Kosowie w okresie od 12 czerwca 1999 r. do 27 lutego 2000 r. Warto zauważyć, że punkt widzenia przedstawiony przez Serbów, po prześledzeniu innych źródeł informacji (takich jak raporty KFOR, UNMIK i głównych organizacji humanitarnych), ogólnie pokrywał się z faktami.

Według memorandum rządu FRJ, sytuacja na terenie Kosowa i Metochii po wkroczeniu tam sił KFOR i UNMIK była szczególnie poważna, zwłaszcza w rejonie Kosovskiej Mitrovicy. Według danych przedstawionych przez rząd, rabunkowo spalono 2365 domów należących do Serbów, Czarnogórców i innych nie-albańskich narodowości, z czego 1200 znajdowało się w Kosovskiej Mitrovicy, 1060 w Vučitrn i 105 w Srbicy. Ponadto, 700 rodzin serbskich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich mieszkań. Wiele firm prywatnych, spółdzielni, przedsiębiorstw państwowych, szkół, budynków publicznych, banków, domów towarowych i innych instytucji padło ofiarą rabunku, zniszczeń i grabieży.

UÇK prowadziło więzienia dla uprowadzonych Serbów, a osoby te były przetrzymywane w obozach pracy we wsi Matičene, rejonie Prizrenu oraz w Drenicy. Siły KFOR i UNMIK aresztowały 185 Serbów bez wyjaśnienia przyczyn, tylko na podstawie informacji dostarczonych przez Albańczyków, zwykle członków UÇK. Władze FRJ odnotowały liczne ataki, prześladowania i przemoc fizyczną wobec swoich obywateli, a także zajęcie siłą domów i mieszkań. Ponad 270 tys. Serbów i 80 tys. osób innych narodowości nie-albańskiej zostało wyrzuconych z Kosowa i Metochii, a wiele miejscowości zostało wyczyszczonych etnicznie z nie-albańskich mieszkańców.

Podpalono lub zniszczono 84 cerkwie, monastyry i pomniki kultury, a ich własność została zagrabiona lub poważnie uszkodzona. UÇK przejęło także zakłady użyteczności publicznej, pocztę, banki, stacje benzynowe, zakłady opieki zdrowotnej, szkoły i administrację miejscową. Represje nasiliły się wobec Muzułmanów, lojalnych obywateli FRJ, przez UÇK.

Wiele wsi doznało zbrojnych ataków przez UÇK, a wszystkie domy serbskie w 7 wsiach gmin Gnjilane i Kosovska Kamenica zostały podpalone i zniszczone. Rząd FRJ oskarżył także KFOR o stosowanie aktów terroru wobec ludności serbskiej i innych narodowości nie-albańskich.

Rys.4. Mapa Kosowa uwzględniająca serbskie i albańskie nazwy największych miast i miejscowości

Źródło: HCIC Map Center

Serbski Kościół Prawosławny opublikował dwukrotnie informacje na temat szkód wyrządzonych na obiektach sakralnych w Kosowie. Według M. D. Lukovicia, w okresie od czerwca do października 1999 r., uszkodzono i obrabowano 76 cerkwi i monasterów, spalono 64 z nich, a 44 zostały zaminowane.

Status prawny radnego

5/5 - (3 votes)

W pierwszym rozdziale pracy, Radny jako przedstawiciel społeczności lokalnej, po krótkim zarysie historycznym, przechodzę do warunków jakie muszą zostać spełnione przez kandydatów na radnych. Status radnego wyznaczony jest w pierwszym rzędzie przez charakter mandatu uzyskiwanego w drodze wyborów. Do maja b.r. nie było jednomyślności co do charakteru mandatu radnego gminnego. Uważałam za istotne ukazać różnice między mandatem związanym i wolnym. W tej części pracy przedstawiam swoje wątpliwości dotyczące jednoznacznego określenia charakteru mandatu radnego w gminie.

Z charakterem mandatu przedstawicielskiego bezpośredni związek mają przepisy normujące okoliczności w jakich może dojść do jego utraty. W dalszej części rozdziału pierwszego omawiam sytuację radnego, który sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu i popełnił przestępstwo. Próbuję odpowiedzieć na pytanie, czy polskie przepisy nie są zbyt liberalne w takich sytuacjach.

Niniejsze opracowanie ma na celu ustalenie, czy regulacje ustawowe obowiązków, uprawnień i odpowiedzialności radnego spełniają postulat korelacji. Jednocześnie przy dokonywaniu oceny naszego prawodawstwa należy mieć na względzie kryterium zgodności rozwiązań wewnętrznych z ratyfikowaną przez Polskę Europejską Kartą Samorządu Terytorialnego.

Analizie zostaną poddane podstawowe akty prawne określające status radnego, a mianowicie: ustawa samorządowa, ordynacja wyborcza do rad gmin oraz tzw. ustawa antykorupcyjna. Warto przy tym pamiętać, że sytuacja radnego ulega skonkretyzowaniu na gruncie przepisów gminnych – statutów gmin i regulaminów rad gminnych.

W drugim rozdziale, Zadania i obowiązki radnego, zastanawiam się nad konsekwencjami wynikającymi z treści przepisów o działaniu dla dobra wspólnoty samorządowej i obowiązku udziału w pracach gminy. Status prawny radnego w dużym stopniu uzależniony jest od jego pozycji wewnątrz rady, stąd t eż w pierwszym podrozdziale przedstawiam dyskusję jaka mam miejsce w judykaturze na temat uczestnictwa radnego w komisjach powoływanych do życia przez samorządy terytorialne.

W dalszej części drugiego rozdziału analizuję przepisy mające fundamentalne znaczenie dla obrazu każdego praworządnego państwa. Zmiany wprowadzone w ustawie o samorządzie terytorialnym w 1995 r. miały unormować i ucywilizować prowadzenie działalności gospodarczej przez radnych. Zadaniem tzw. ustawy antykorupcyjnej z 1997 r. było wzmocnienie przepisów ustawy gminnej. Tę część pracy uważam za istotną o tyle, że od etyki radnych uzależnione jest zaufanie obywateli do Państwa. Przepisy antykorupcyjne mają do spełnienia bardzo ważną rolę społeczną. Od ich efektywności uzależniona jest aktywność polityczna całego społeczeństwa.

Przepisy antykorupcyjne omawiane w drugim rozdziale pracy nie byłyby w stanie spełnić swej roli gdyby obok nich nie funkcjonowały instytucje prawne, które gwarantowałyby radnym utrzymanie statusu zawodowego po zakończeniu kadencji. Rolę taką spełniają te rozwiązania ustawowe, które omawiam w trzecim rozdziale pracy, Uprawnienia radnych. Omawiana w tym rozdziale Europejska Karta Samorządu Terytorialnego nakłada na sygnatariuszy Karty obowiązek zagwarantowania radnym swobodnego wykonywania uprawnień. Te gwarancje to przede wszystkim szczególna ochrona stosunku pracy w jakim pozostaje radny oraz ochrona prawna przysługująca funkcjonariuszom publicznym. Obok tych w rozdziale trzecim ustosunkowuję się do przepisów regulujących prawo radnego do dostępu informacji. Sprawa jawności działania władz publicznych w gminie coraz częściej staje się przedmiotem zainteresowania nie tylko społeczeństwa, ale również judykatury. Dostęp do dokumentów urzędowych gminy, w tym do akt dokumentujących działalność zarządu powinien mieć każdy radny. Czy uprawnienie to powinno podlegać ograniczeniom, a jeśli tak, to jak daleko idącym? Próbuję odpowiedzieć na to pytanie w tym właśnie rozdziale.

Polską demokrację, budowaną na zrębach systemu socjalistycznego, cechuje stosunkowo niska wiara w działanie mechanizmów demokratycznych. Często sceptycyzm społeczny znajduje usprawiedliwienie w doniesieniach środków masowego przekazu o nagannych incydentach, w których uczestniczą osoby zaufania publicznego. Radni wybierani na naszych przedstawicieli nie zawsze spełniają pokładane w nich oczekiwania. Często odpowiedzialność za to ponoszą sami wyborcy, którzy zaniechali należytej weryfikacji kandydata w czasie kampanii wyborczej. Działalność radnych sprzeczna z prawem nie jest jednak immanentna dla młodych demokracji stąd też w warunkach polskich należy mówić raczej o zjawiskach incydentalnych niż patologicznych. Istnienie szczególnych przepisów prawnych gwarantujących radnym pewne przywileje implikuje jednocześnie istnienie przepisów sankcjonujących w sposób szczególny te ich działania, które są sprzeczne z prawem.

Tej problematyce poświęcam czwarty rozdział pracy zatytułowany Odpowiedzialność polityczna i prawna radnych. Próbuję w nim znaleźć odpowiedź na pytanie, czy w ogóle istnieje coś takiego jak odpowiedzialność polityczna radnego oraz analizuję przepisy prawa karnego i cywilnego dotyczące funkcjonariuszy publicznych.

Piśmiennictwo dotyczące samorządów terytorialnych jest bardzo bogate. W minionym dziesięcioleciu ukazało się wiele pozycji dotyczących zarówno samorządów gminnych jak też samorządu powiatowego i wojewódzkiego. W tym licznym piśmiennictwie nie natrafiłam jednak na monografię dotyczącą wyłącznie radnych. Wydawnictwa zwarte, do których miałam dostęp w głównej mierze poświęcone były funkcjonowaniu samorządów i ich organów, ich działalności uchwałodawczej i wykonawczej i w zasadzie nie poświęcały radnym tworzącym te organy wyjątkowej uwagi. Stąd też przy opracowywaniu tematu opierałam się w szczególności na aktach prawnych i orzecznictwie zarówno Sądu Najwyższego jak też Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten sposób gromadzenia materiałów do pracy w dużym stopniu został wymuszony dynamicznie zmieniającym się prawem, za którym nie nadążają podręczniki akademickie. W przypadku samorządu terytorialnego ostatnia zmiana przepisów istotna dla tematu mojej pracy miała miejsce w drugim kwartale bieżącego roku.

W pracy starałam się skoncentrować tylko na tych zagadnieniach, które decydują o kształcie statusu prawnego radnych, co siłą rzeczy ograniczyło bogatą problematykę związaną z działalnością radnych.

Mam nadzieję, że moja praca będzie w stanie udzielić odpowiedzi na podstawowe pytania tym wszystkim, w ręce których trafi, i którzy będą zainteresowani statusem prawnym radnych w obecnym kształcie samorządów.