Przegląd najważniejszych ugrupowań opozycyjnych wobec LDK

5/5 - (8 votes)

Pomimo sukcesów Albańczyków z Kosowa w rozwoju społecznym i społecznym, stanowią oni jeden fundamentalny problem, który pozostaje nienaruszony i jest problemem nie tylko dla LDK, ale także dla innych grup, które są zaangażowane w niepodległe Kosowo. Problem ten polega na powszechnym pojmowaniu dostępu do danych tworzonych w ramach „Republiki Kosowa” jako tymczasowego, początkowego do czasu uzyskania przez republikę autonomii, taki był cel walki LDK. Rugova i jej część opowiadają historie, które są spokojne i ograniczone, ale nie mogą być używane przez cały czas w Kosowie, innym państwie albańskim. Dlatego taka wystawa może być aktualnym kandydatem na wystawę identyczną z współczesną. LDK, jeśli lubisz, jak lubię interesować się Serbami, zachowuj się tak, jakbyś chciał się przyznać, lub jeśli chcesz przyjąć dobre i nierealistyczne podejście do opozycji, rzucić się w sytuację.

Organizacją spośród organizacji przeciwnych LDK było Stowarzyszenie Niezależnych Związków Zawodowych (BSPK). Powstała w lipcu 1990 roku, a jej warsztatowi mistrzowie weszli wówczas do własnego warsztatu. Należy zauważyć, że jest jednodniowe podanie generalne z 3 września 1990 r. oraz demonstracja w Prisztinie 1 lipca 1991 r., w której stwierdziłem, że „moje są dialogiem – a wy jesteście”. BSPK działał również na arenie międzynarodowej, nawiązując kontakty z niezależnymi związkami zawodowymi z krajów po rozpadzie Jugosławii, Albanii, Bułgarii, Turcji oraz dziesięciu społeczności z Europy Zachodniej. Delegacje BSPK uczestniczyły w XX Kongresie AFL-CIO w 1993 roku i od tego czasu organizacja zapewniająca uznanie i uznanie organizacji międzynarodowych, takich jak Międzynarodowa Konfederacja Wolnych Związków Zawodowych, Europejska Konfederacja Związków Zawodowych, Światowa Organizacja Pracy czy Międzynarodowa Organizacja Pracy . Jeśli chodzi o odnalezienie politycznych poszukiwań BSPK, a zwłaszcza jej lidera, Hajrullach Gorani często wypowiadał się przeciwko DLK, zarzucając jej „gabinetową” walkę o niepodległość i polityczną nieudolność.

Innym ugrupowaniem przeciwko Serbom w opozycji Rugowy, ważniejszym ze względu na bierny i nieskuteczny opór wobec Serbów, był Niezależny Związek Studentów. Połączenie z Forum Młodzieży jako alternatywą dla LDK i na miejscu było możliwe dzięki pięciu demonstracjom masowych startów we wrześniu 1997 i marcu 1998.

Następny w kolejności, ale bardziej radykalny niż poprzednie, był Ruch Wyzwolenia Narodowego Kosowa. Ugrupowanie to wydało gazetę serpentynową (Clirimi – Wolność), która umożliwiła zwiększenie utrzymania niepodległości Kosowa. Podczas pokazowego procesu w czerwcu 1997 r. 20 osób z tej organizacji zostało skazanych na kary od 2 do 10 lat więzienia.

Trzecią alternatywą dla LDK i alternatywną inicjatywą była Partia Parlamentarna Kosowa (PP), której inicjatorem był rzecznik prasowy UÇK i jego powołanie. PPK rozpoczęło swoją działalność jako partia młodzieżowa przez Veton Surroi (później został redaktorem opozycyjnego dziennika Koha Ditore), a później przez Demacza, który przez 28 lat był więźniem politycznym. Stanowisko PPK wobec polityki Rugovy zostało maksymalnie i radykalnie zradykalizowane podczas regularnych spacerów UÇK z polityką serbską i wojskiem FRJ w 1997 i 1998 roku. Poziom otwartej wrogości osiągnięto podczas operacji wojskowych między NATO a Jugosławią w 1999 roku.

Szansa Chin na demokratyzacje życia społecznego

5/5 - (8 votes)

podrozdział pracy magisterskiej

Zmiany, jakie maja miejsce w Chińskiej Republice Ludowej śmiało można nazwać epokowymi. Ekonomiczny rozwój zawsze pociąga za sobą zmiany społeczne i cywilizacyjne. Sukces ekonomiczny Chin, mimo niezwykłej biedy panującej jeszcze w niektórych regionach kraju, wywołał burzliwe przemiany społeczne. Sytuacja ta spowodowała odejście od ideologii komunistycznej i zastąpienie jej nacjonalizmem. Jednocześnie zwiększyła się mobilność Chińczyków – szczególnie w poszukiwaniu pracy. Pojawiła się wolność religii.

Co najważniejsze, rozpoczęto budowę państwa prawa. Rozprężenie polityczne widoczne jest w parlamencie, gdzie zaczyna się dyskutować, normować różne dziedziny zżycia, uchwalać uchwały i kodeksy. W dalszym ciągu prawo jest traktowane przez rządzących w Chinach jako instrument sprawowania władzy. Jednak „Chiny maja wielkie szanse na pokojowe i ewolucyjne przejście do demokratycznego kapitalizmu. Dzięki reformom powstały nowe grupy społeczne: przedsiębiorcy, armia menedżerów, setki tysięcy ludzi pracujących w firmach zagranicznych. Poziom zżycia i hierarchia potrzeb zbliża ich do naszych norm praw i wolności człowieka”(22).

Władze chińskie chcą, aby kraj uczestniczył w informatycznej rewolucji, jednak z drugiej strony obawiają się, ze nowe techniki przekazywania informacji utrudnia im kontrole nad informacjami. Martin Barack, szef międzynarodowej organizacji pozarządowej Internet Socjety twierdzi, ze „Chiny są jedynym krajem świata, gdzie rząd jednocześnie stara się rozwijać Internet i próbuje go cenzurować. Przy użyciu bardzo nowoczesnego i drogiego sprzętu i oprogramowania policja jest teoretycznie w stanie kontrolować przepływ informacji, wstrzymywać pocztę elektroniczna zawierająca niebezpieczne treści, a nawet docierać do osób, które je odbierają w Chinach. Ale wraz ze wzrostem liczby użytkowników staje się to coraz trudniejsze”(23).

Tymczasem Chiny od kilku lat przezywają eksplozje zainteresowania Internetem. W roku 1998 roku około 600 000 obywateli chińskich miało dostęp do sieci. Eksperci przewidują, ze do 2000 roku liczba ta wzrośnie do 5 milionów. Wartość informacji umieszczonej na chińskich serwerach sięga 500 mld juanów (ponad 60 mld dolarów). Jednocześnie administratorzy chińskich systemów nie maja pojęcia o nowoczesnych sposobach ochrony danych. Policja koncentruje się ściganiem wrogich ideologicznie treści i pornografii. Dlatego tez chińskie serwery to raj dla włamywaczy. Szczególnie, ze maksymalna kara grożąca hackerom to 5 lat wwiezienia.

Władze chińskie, aby chociaż częściowo kontrolować przebieg informacji, w lutym 1996 roku wprowadzili obowiązek ewidencji internautów. Każdy, kto chce wchodzić do sieci, jest zmuszony w ciągu 30 dni zarejestrować się na milicji. Nakaz rozpowszechniony został w formie okólnika Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Dla Chińczyków, którzy nie zechcą podporządkować się obowiązkowi rejestracji, przewidziano kare wwiezienia. Zgodnie z okólnikiem karalne będzie również wykorzystanie sieci do narażania na szwank bezpieczeństwa narodowego oraz rozpowszechnianie pornografii.

W styczniu 1999 wprowadzono kolejne restrykcje. Wprowadzono nakaz obligujący właścicieli internetowych barów do zgłaszania listy klientów policji. Goście rzeczonych barów muszą mieć pozwolenie na wejście do sieci. Tym samym władze zlikwidowały jedyne miejsce w Chinach, gdzie można było anonimowo odebrać pocztę lub „posurfować”. Firmy udostępniające Internet zobowiązane zostały do rejestracji swych klientów w odpowiednich urzędach. Władze próbują również blokować dostęp do niektórych stron w Internecie.

Siec internetowa wydaje się być jednak wprost stworzona do działalności antypaństwowej. Z Internetu do komunikacji ze swoimi zwolennikami korzysta przywódca dyskryminowanej w Chinach sekty Faluj Gong (Faluj Data). Został on w 1997 roku wygnany z kraju. Od tego czasu jego pisma i on sam są dostępni jedynie w sieci. Również wydalony z Chin w kwietniu 1998 roku dysydent Want Dan kontaktuje się ze działaczami w kraju za pomocą Internetu.

W Internecie można znaleźć również wiele internetowych publikacji chińskich dysydentów na wygnaniu. Jedna z nich jest „VIP Reference” – która regularnie rozsyła biuletyn informacyjny do ponad 250 000 użytkowników sieci w Chinach. Wysyłają oni nieocenzurowane wiadomości i apele o demokracje. Cały czas poszukują nowych adresów e-mailowych chińskich obywateli i są skłonni zapłacić za nie. W 1998 roku zakupili 30 tys. adresów od Lin Hania, 30-letniego miejscowego biznesmena. Niestety, władze dowiedziały się o tym i 20 stycznia 1999 sad w Szanghaju skazał go na dwa lata wwiezienia. Zarzucono mu, ze „wywrotowa organizacja, której oskarżony udostępnił dane, wykorzystała je do rozpowszechniania artykułów wzywających do obalenia władz państwa i ustroju socjalistycznego”(24).

W czerwcu 1998 roku do grona „chińskich opozycjonistów” dołączyła się Watykańska Agencja Informacyjna Holy Się. Uruchomiła ona stronę internetowa w jeżyku chińskim http://www.fides.org, za której pośrednictwem Watykan zamierza dostarczać katolikom w Chinach (około 8 mln) informacji o zżyciu Kościoła i działalności Papieża. Rzecznik Ministra Spraw Zagranicznych Chin wyraził nadzieje, ze „Watykan za pomocą strony WWW nie będzie mieszał się w wewnętrzne sprawy Chin, także religijne”(25).

Jednak największa szansa dla chińskiej demokracji wydaje mi się fakt zainteresowania się chińskim rynkiem amerykańskich firm komputerowych, szczególnie firmy Microsoft. Po „wpadce” systemu operacyjnego Windows’95, w którym Chińczycy odkryli zakodowane antyrządowe hasła ukryte tam przez programistów z Tajwanu wydawało się, ze władze chińskie usztywnia swój kurs. Jednak w styczniu 1997 roku ukazała się chińska wersja systemu operacyjnego Windows NT 4.0 Microsoftu, wraz z chińska wersja przeglądarki do Internetu Explorer. Na życzenie chińskich władz wbudowano w nią możliwość cenzury – zamknięcia dostępu do niektórych internetowych adresów. Tym samym rozpoczęto współprace. Plany Microsoftu ogłoszone w marcu 1999 dotyczą podłączenia do Internetu całych Chin przy wykorzystaniu technologii WebTV. Pakiet oferowanych usług zawierać będzie:

  • przeglądanie stron WWW,
  • kupowanie towarów w internetowych sklepach,
  • wysyłanie poczty elektronicznej,
  • tworzenie programów,
  • gry komputerowe.

Microsoft zamierza również dostarczyć chińskiej administracji rządowej oprogramowanie do obsługi Internetu. Program „rząd on-line” ma umożliwić wszystkim ministerstwom bezpośredni kontakt wewnątrz urzędów i uprościć obieg dokumentów, zmniejszając demokracje.

Podłączenie do Internetu dużej liczby chińskich użytkowników może spowodować rewolucje językowa i obyczajowa. Współczesne technologie teleinformacyjne w niezrozumiały sposób wpływają na demokratyzacje. Sympatycy Internetu twierdza, ze „zniewolony człowiek nie jest w stanie sprostać dzisiejszej technologii”. Szczególnie skuteczne w procesie demokratyzacji Chin okazać się może udostępnienie Internetu młodzieży i dzieciom. Wychowają się one w kręgu kultury zachodniej, która propaguje różnorodność, wolność słowa, odwagę. Może się okazać, ze nie są wcale potrzebne teksty antypaństwowe, ani odwoływanie się do Konfucjusza. Możliwość przejścia jednym „kliknięciem” do dowolnego miejsca na świecie może zaszczepić chińskim dzieciom wolność, która okaże się silniejsza niż wszystkie chińskie czołgi.


(22) Dziak W., Kraj znaków zapytania, „Gazeta Wyborcza” z dnia 1-2 marca 1997.

(23) Burack M., „Gazeta Wyborcza” z dnia 21 stycznia 1999.

(24) Gillert P., Poczta antypaństwowa, „Gazeta Wyborcza” z dnia 21 stycznia 1999.

(25) Z Watykanu po chińsku, „Gazeta Wyborcza” z dnia 23 czerwca 1998.

Lista Umiarkowanych (Mõõdukad)

5/5 - (4 votes)

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

W 1995 roku lista Umiarkowanych (Mõõdukad) wprowadziła do parlamentu sześcioro posłów. Liderzy socjaldemokratów zdawali sobie sprawę, że formuła wyborczego porozumienia, które jeszcze w 1992 r. zawarli liderzy dwóch partii ESDP i EMKE, przeżyła się. Lewicowi partnerzy rządowi Laara z lat 1992-1994 poszli śladem koalicji Isamaa-ERSP. 28 kwietnia 1996 r. doszło do oficjalnego zjednoczenia socjaldemokratów i ludowców z jedynej nienomenklaturowej partii chłopskiej. Przewodniczącym Partii Umiarkowanych (Erakond Mõõdukad) został popularny Andres Tarand, a o obliczu ugrupowania ostatecznie zaczęli decydować socjaliści o rodowodzie niepodległościowym i lewicujący liberałowie, częściowo o partyjnych korzeniach. Daleko więc było Umiarkowanym (członkowi Międzynarodówki Socjalistycznej) do ideologicznej jednomyślności, deklarowali się jako centrolewica antykomunistyczna. Problemem stawało się to, że z sondaży coraz wyraźniej wynikało, że mogą nie znaleźć się w Riigikogu. Wyjściem mógł być sojusz z innym ugrupowaniem, który pozwoliłby, dzięki poparciu połączonych elektoratów, przekroczyć barierę pięciu procent.

Tymczasem na prawicy zachodziły procesy zjednoczeniowe – wybory 1995 r. jeszcze raz udowodniły, że tylko w jedności siła estońskiej prawicy. Siłą numer jeden był Isamaaliit, natomiast miejsca na scenie politycznej od nowa szukała sobie większość innych prawicowych, antykomunistycznych i narodowych ugrupowań. Jedną z wielu takich marginalnych partyjek była Talurahva Erakond (w 1995 r. – 1,51%). W 1996 roku do kraju powrócił dotychczasowy ambasador w USA, Meksyku i Kanadzie Toomas Hendrik Ilves i wstąpił prawie natychmiast do tego ugrupowania. Szybko został jego szefem i rozpoczął negocjacje z Parempoolsed w sprawie połączenia obu partii. W kwietniu 1998 r. nastąpiło zjednoczenie, mających w parlamencie kilku reprezentantów, Parempoolsed i Talurahva Erakond. Na czele nowego ugrupowania – Rahvaerakond (Partia Ludowa), stanął główny reżyser jego powstania, Ilves. Była to partia prawicowa, ze znaczącą frakcja ludową (członkowie pochodzący z Talurahva Erakond). Do wyborów pozostawał rok, a wyniki sondaży nie były dla Rahvaerakond zbyt optymistyczne. Strateg Ilves zaczął szukać kolejnego potencjalnego kandydata do politycznej fuzji.

9 listopada 1998 r. rozpoczęły się negocjacje czterech opozycyjnych partii, m.in. Rahvaerakond i Mõõdukad. Równocześnie trwały rozmowy o połączeniu się ugrupowań Ilvesa i Taranda. Sondaż z października Umiarkowanym dawał 5 procent poparcia, a ludowcom 4 procent. Mimo, że jedni uważali się za lewicę, a drudzy za prawicę, kwestie programowe, wbrew pozorom, nie były wcale dużym problemem. Partia Ludowa proponowała bowiem w większości kwestii rozwiązania wręcz lewicowe (czym różniła się od mającego podobne korzenie Isamaaliitu). Tym, co łączyło oba ugrupowania była popularność ich liderów. Tarand był najpopularniejszym politykiem w stolicy, Harjumaa i Raplamaa, a Ilves na wyspach, w Järvamaa, Viljandimaa, oraz mateczniku jego partii – rejonach Võru, Valga i Põlva. W Tartu najpopularniejsza była Marju Lauristin z Mõõdukad, a mieszkańcom Tartumaa i Jõgevamaa najbardziej podobał się kolega partyjny Ilvesa – Enn Tarto.

Siódmego grudnia 1998 władze Partii Ludowej zaakceptowały wynegocjowany plan połączenia się Partią Umiarkowanych. Przewidywał on wspólną listę wyborczą i przyjęcie wspólnego programu wyborczego. Lista miała się nazywać Mõõdukad, a na razie ustalono czołówki list w poszczególnych okręgach. Formalne zjednoczenie struktur partyjnych przełożono na czas po wyborach. Decyzja o sojuszu z lewicą spowodowała odejście z Rahvaerakond części działaczy, związanych wcześniej przede wszystkim z Parempoolsed. Niektórzy z nich, jak Mart Nutt, wrócili „do korzeni”, czyli w szeregi Związku Ojczyzny. Trzy tygodnie później Tarand i Ilves wraz z liderami Isamaaliitu i Reformierakond podpisali porozumienie o utworzeniu „Zjednoczonej Opozycji”, a w rankingu najpopularniejszych Estończyków roku 1998 Ilves zajął trzecie miejsce.

„Aitab jamast – vali Mõõdukad”(Skończ z nonsensem – zagłosuj na Umiarkowanych) – brzmiało wyborcze hasło „lewicowo-prawicowego” sojuszu. Była to lista różnych grup interesów, więc i mało konkretne miała przesłanie. Popularność liderów, Taranda i Ilvesa, nie przekładała się na popularność całej listy. Chwalono natomiast techniczną stronę kampanii, np. wielu podobały się identyczne (to samo ujęcie i ten sam strój) ogromne billboardy z wizerunkami czołowych polityków sojuszu. W telewizyjnych sondażach popularności lista wyborcza Umiarkowanych otrzymywała 10-20% poparcia.

Program

Wspólny program socjaldemokratów i ludowców był kompilacją poglądów obu tych partii, choć w dużo większej mierze odzwierciedlał ideologię partii Taranda. Pod tym względem Rahvaerakond była bardziej pragmatyczna i szła na duże ustępstwa programowe wobec partnera, zresztą jej program wcale się od programu Mõõdukad dużo nie różnił. Ludowców, a przede wszystkim ich lidera, Ilvesa, interesowała przede wszystkim władza, program nie był najważniejszy. W efekcie wyborcza platforma listy była właściwie powtórzeniem założeń programowych lewicy, i pasowała raczej do Lauristin, niż Kannika. Wspólnym mianownikiem był antykomunizm i tradycje współpracy.

Twórcy programu nie ukrywali swego zafascynowania pomysłami premiera brytyjskiego Blaira. Kreując się na nowoczesnych socjaldemokratów poszukujących „trzeciej drogi” w wymiarze estońskim, odwoływali się do lewicowych idei popularnych w Unii Europejskiej. Emanując troską o socjalne zabezpieczenie najgorzej radzących sobie w wolnorynkowych warunkach Estonii grup mieszkańców, zgadzali się z generalną linia rozwoju ekonomicznego kraju, od lat niewiele zmienioną, a mającą charakter czasami wręcz skrajnie liberalny. Socjaldemokraci nie zamierzali zmieniać zasadniczo mechanizmów sprawnie działających od czasów reform rządu Laara (w którym zresztą brali udział). Chcieli jedynie nieco innego rozdziału państwowych pieniędzy, przede wszystkim zwiększenia finansowania programów socjalnych.

Poza polityką socjalną, Umiarkowani niewiele różnili się od swoich centroprawicowych partnerów ze „Zjednoczonej Opozycji”. Również byli zadeklarowanymi zwolennikami kierunku zachodniego w polityce zagranicznej. Przy czym zbliżenie z prawicą z Partii Ludowej spowodowało, że pewnemu osłabieniu uległ bezkrytyczny wcześniej euroentuzjazm, a kwestia wejścia do NATO, stała się równorzędna z priorytetowym wcześniej celem znalezienia się w UE. Socjaldemokratyczne oblicze większości państw skandynawskich powodowało w dużej mierze, że Umiarkowani wiele uwagi poświęcali rozwojowi stosunków Estonii z innymi krajami regionu.

Niewiele różnił się także stosunek socjaldemokratów do problemu mniejszości rosyjskiej i sposobów jej rozwiązywania, a pojawienie się szeregu polityków prawicowych znanych niegdyś z niekiedy wręcz rusofobii, jeszcze bardziej umocniło Umiarkowanych w przeświadczeniu, że nic lepszego się w tej sprawie nie da zrobić, ponad to, co dotychczas wymyślono.

Kampania wyborcza Andrzeja Olechowskiego w roku 2010 w Internecie

5/5 - (7 votes)

Andrzej Olechowski był tym kandydatem, który jako pierwszy opublikował swoją stronę w Internecie (olechowski.pl). W trakcie kampanii nie uległa praktycznie żadnym modyfikacjom (Rysunek 19). A szkoda, bo nie była w pełni dopracowana. Choć wizualnie prezentowała się atrakcyjnie, po bliższym zapoznaniu traciła punkty w aspekcie funkcjonalnym – w sumie 12,83 pkt. Dużym błędem autora tego serwisu było zastosowanie mało widocznej i mało czytelnej czcionki w menu nawigacyjnym (ergonomia – 4,7 pkt.) oraz brak zastosowania logo, przenoszącego do strony głównej (układ funkcjonalny – 4,05 pkt.). Pojawiały się również błędy przy zmianie rozdzielczości i/lub przeglądarki internetowej oraz nie zawsze wszystkie elementy wyświetlane były w sposób poprawny (elementy techniczne – 12,83 pkt.).

Rysunek 19. Strona WWW kandydata na Prezydenta RP – Andrzeja Olechowskiego.

Źródło: olechowski.pl (20-06-2010).

Marketingowo strona A. Olechowskiego nie wzbudzała zachwytu, co warunkowało ocenę sumaryczną w tej płaszczyźnie na poziomie 11,95 pkt. W stosunku do kandydata prezentowała ubogą biografię (bardziej charakterystykę działalności zawodowej), zabrakło informacji o poparciu politycznym – ocena 3,98 pkt. Dla wyborcy zabrakło newslettera a kalendarz wyborczy zamieszczono w postaci odniesienia do narzędzia Google – ocena 3,95 pkt. W trakcie kampanii wyborczej A. Olechowski krytykował media za skupienie się na dwóch kandydatach, prowadzących w sondażach, ale na swojej stronie nie oferował im niczego w zamian – żadnych informacji prasowych, kanałów RSS, ubogi dział download (WWWa media – 1,8 pkt.). Oprócz tego, pojawiły się błędy w SEO i zabrakło jakichkolwiek urozmaiceń witryny, stąd za inne narzędzia marketingowe nota 2,22 pkt.

Arengupartei / Partia Postępu

5/5 - (9 votes)

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Partia Postępu powstała wiosną 1996 r. Doszło wówczas do konfliktu wewnątrz Partii Centrum. Po odejściu z rządu jesienią 1995 r. Keskerakond prowadził coraz bardziej populistyczną i lewicową politykę opozycyjną. Nie akceptując tego, grupa liberalna grupująca zwolenników współpracy z bardziej prorynkowymi ugrupowaniami postkomunistycznymi wystąpiła z Keskerakond. Na czele „buntowników” znaleźli się Andra Veidemann i Tiit Made. Ten drugi wprowadzał niegdyś do Partii Centrum swoją małą Partię Przedsiębiorców. W kwietniu doszło do pierwszego spotkania 40 członków-założycieli, a w maju 1996 formalnie powstała Arengupartei (secesjoniści z Keskerakond związani niegdyś przede wszystkim z EEE Tiita Made, pewne środowiska Zielonych i kilka marginalnych organizacji określających się jako prawicowe).

Przewodniczącym partii został Veidemann, a sekretarzem generalnym Toivo Keva. W parlamencie powstał klub Partii Postępowej (Rein Karemäe -przew., Priit Aimla, Arvo Junti, Krista Kilvet, Tiit Made i Andra Veidemann – zastąpiony po odejściu do rządu przez Maido Paju). Zresztą Arvo Junti w związku z tym szybko pożegnał się ze stanowiskiem wicespikera parlamentu – poparcie cofnęła mu Keskerakond. Andra Veidemann zasiadł natomiast niebawem, w gabinecie Siimanna, w ławach rządowych – jako minister bez teki, zajmujący się sprawami mniejszości narodowych.

W maju 1997 r. partia liczyła już 1074 członków, a w lipcu oficjalnie się zarejestrowała. Oczywiste było od początku, że Arengupartei nie ma szans na samodzielne wejście do Riigikogu. Sondaż z października 1998 dawał jej tylko 2 proc. poparcia. Kiedy parlament przyjął zmiany w prawie wyborczym, wykluczające start list koalicyjnych, dla części działaczy partii stało się oczywiste, że trzeba szukać innego sposobu na znalezienie się w parlamencie. Część kierownictwa była jednak zwolennikami samodzielnego startu w wyborach, niezależnie od szans. Na tym tle doszło do ostrego konfliktu. Zdaniem Veidemanna, nie wejście partii do parlamentu, spowodowałoby jej rozpad. Zdecydował się więc na „ucieczkę do przodu” – z grupą kilku innych działaczy postanowił wystartować z listy Maarahva Erakond. W ten sposób do faktycznego rozłamu doszło nie po wyborach, ale już przed nimi. Na zebraniu władz partii, 3 lutego 1999, konflikt zakończył się wyrzuceniem z ugrupowania Veidemanna i jego 7 kolegów.

Arengupartei uważała się za partię prawicową (szczególnie po wyrzuceniu Veidemanna, czy byłego agenta Made). W polityce gospodarczej prezentowała poglądy zdecydowanie liberalne: była przeciwna podatkowi progresywnemu, a generalnie uważała, iż „państwo nie powinno zbytnio ingerować w gospodarkę – jego zadaniem jest jedynie tworzyć podstawy prawne pod rozwój przedsiębiorczości”. Krytykowała więc funkcjonujący system dopłat bezpośrednich państwa do produkcji rolnej. Jej zdaniem „rynek produkcji żywnościowej musi być regulowany przez odpowiednia politykę podatkową i celną, licencje importowe i inne mechanizmy interwencyjne”. „Postępowcy” zdecydowanie popierali integrację z UE i NATO i sprzeciwiali się jakimkolwiek zmianom w polityce przyznawania obywatelstwa.

Partia Postępowa wystawiła 65 kandydatów (w tym około jedna trzecia to kobiety). Właśnie kobiety odgrywały w tym ugrupowaniu wiodące role. W Tallinie o mandat ubiegała się nowa przewodnicząca partii – posłanka Krista Kilvet (numer jeden na liście krajowej). W stolicy także, choć w innym okręgu, startowała sekretarz generalna Arengupartei – Kersti Kracht. Drugi reprezentant ugrupowania w parlamencie, Rein Karemäe, swoją kandydaturę wystawił w okręgu IV (Harjumaa, Raplamaa). Właśnie w tym okręgu Arengupartei wystawiła najwięcej, 13, kandydatów.

Mimo stosunkowo niewielkich zasobów organizacyjnych oraz ograniczonego poparcia społecznego, Partia Postępu starała się prowadzić aktywną kampanię wyborczą, koncentrując się przede wszystkim na dużych ośrodkach miejskich, takich jak Tallin. Jej przekaz wyborczy był skierowany głównie do wyborców o poglądach liberalnych, zwłaszcza osób wykształconych, przedsiębiorców oraz przedstawicieli klasy średniej, którzy oczekiwali stabilnych warunków rozwoju gospodarczego oraz ograniczenia roli państwa w życiu ekonomicznym.

W kampanii wyborczej ugrupowanie podkreślało swoje przywiązanie do wartości demokratycznych, przejrzystości życia publicznego oraz konieczności kontynuowania reform rynkowych rozpoczętych w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. W swoich wystąpieniach liderzy partii zwracali uwagę na potrzebę zwiększenia konkurencyjności estońskiej gospodarki, wspierania małych i średnich przedsiębiorstw oraz tworzenia przyjaznego klimatu dla inwestycji zagranicznych. Jednocześnie akcentowano znaczenie odpowiedzialnej polityki fiskalnej, sprzeciwiając się nadmiernemu zadłużaniu państwa oraz rozbudowie systemu świadczeń socjalnych.

Istotnym elementem programu była również polityka zagraniczna, w której Partia Postępu zajmowała jednoznacznie prozachodnie stanowisko. Integracja z Unią Europejską oraz członkostwo w NATO były postrzegane jako kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa oraz jego dalszego rozwoju gospodarczego. W tym kontekście ugrupowanie opowiadało się za konsekwentnym dostosowywaniem prawa krajowego do standardów europejskich oraz wzmacnianiem współpracy międzynarodowej.

Pomimo jasno określonego programu i aktywności kampanijnej, Partia Postępu napotykała liczne trudności. Jednym z głównych problemów była ograniczona rozpoznawalność wśród wyborców, co wynikało zarówno z krótkiego okresu funkcjonowania partii, jak i zdominowania sceny politycznej przez większe i bardziej ugruntowane ugrupowania. Dodatkowo wewnętrzne konflikty, które doprowadziły do rozłamu jeszcze przed wyborami, znacząco osłabiły jej potencjał organizacyjny i wizerunkowy.

Nie bez znaczenia była także zmiana ordynacji wyborczej, która utrudniła mniejszym partiom zdobycie reprezentacji parlamentarnej. Brak możliwości tworzenia list koalicyjnych zmusił ugrupowanie do samodzielnego startu, co w warunkach niskiego poparcia społecznego znacząco ograniczało szanse na sukces wyborczy. W efekcie Partia Postępu nie zdołała przekroczyć progu wyborczego i nie uzyskała reprezentacji w Riigikogu.

Wynik wyborczy potwierdził wcześniejsze prognozy sondażowe i jednocześnie postawił pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie ugrupowania. Brak reprezentacji parlamentarnej oznaczał nie tylko ograniczenie wpływu na proces legislacyjny, ale także trudności w pozyskiwaniu środków finansowych oraz utrzymaniu struktur partyjnych. W tej sytuacji część działaczy zaczęła rozważać możliwość integracji z innymi ugrupowaniami o zbliżonym profilu ideowym, widząc w tym szansę na dalszą aktywność polityczną.

Analizując działalność Partii Postępu, można zauważyć, że była ona przykładem ugrupowania powstałego w wyniku sporów ideowych i personalnych wewnątrz większej partii politycznej. Jej program odzwierciedlał dążenie do wyraźniejszego określenia liberalnego profilu gospodarczego oraz zdystansowania się od populistycznych tendencji obecnych w Partii Centrum. Jednocześnie jednak brak silnych struktur terenowych, ograniczone zasoby oraz konflikty wewnętrzne uniemożliwiły skuteczne zakorzenienie się na scenie politycznej.

W szerszym kontekście funkcjonowanie Arengupartei wpisuje się w dynamikę transformacji politycznej państw Europy Środkowo-Wschodniej w latach dziewięćdziesiątych, gdzie częste były podziały, fuzje i powstawanie nowych ugrupowań. Proces ten był naturalnym elementem kształtowania się systemu partyjnego w warunkach demokracji, jednak jednocześnie prowadził do dużej fragmentaryzacji sceny politycznej.

Podsumowując, Partia Postępu odegrała ograniczoną, lecz interesującą rolę w estońskim życiu politycznym końca lat dziewięćdziesiątych. Jej działalność stanowi przykład prób budowy alternatywy dla istniejących ugrupowań poprzez wyraźne określenie programu liberalnego i prozachodniego. Mimo że nie osiągnęła sukcesu wyborczego, jej istnienie przyczyniło się do wzbogacenia debaty publicznej oraz odzwierciedlało zróżnicowanie poglądów obecnych w estońskim społeczeństwie w okresie transformacji ustrojowej.

Warto również zauważyć, że doświadczenia Partii Postępu mogą stanowić cenne źródło wniosków dla analizy funkcjonowania małych partii politycznych w systemach proporcjonalnych. Pokazują one, jak istotne znaczenie mają czynniki takie jak jedność wewnętrzna, zdolność do budowania koalicji oraz odpowiednie dostosowanie strategii wyborczej do obowiązujących regulacji prawnych. Brak tych elementów, nawet przy stosunkowo spójnym programie ideowym, może prowadzić do marginalizacji ugrupowania i jego stopniowego zaniku na scenie politycznej.