Komunizm w Chinach

5/5 - (3 votes)

Obecny system w Chinach można zdefiniować jako ciągle specyficznie komunistyczny totalitaryzm. Media chińskie (wg. Wei Jinshenga, chińskiego dysydenta) codziennie powtarzają, że żyjemy w komunizmie, od którego władze nie odstąpią ani na krok.

Pomimo tego, że nastąpiła pewna liberalizacja gospodarki nie jest ona dostępna dla wszystkich. Jest dostępna przede wszystkim dla „skorumpowanych aparatczyków”. Dla nich rzeczywiście gospodarka jest skrajnie liberalna, nawet zbyt liberalna. Jeśli jedna grupa jest absolutnie wolna i ma monopol na władzę, wiąże się to z całkowitym pozbawieniem wolności innych. I tak dzieje się w Chinach. Zasadą wolności są rządy prawa. Przed prawem wszyscy winni być równi, a w Chinach nie ma prawa.

Panuje opinia, że w Chinach można zaobserwować pojawianie się niektórych ekonomicznych wolności: chłopi mogą dzierżawić ziemię na dłuższy czas, co nie było możliwe wcześniej, mogą też korzystać z jej owoców, funkcjonuje duża grupa drobnych przedsiębiorców pracujących na własny rachunek, podnosi się stopa życiowa[1].

Rzeczywistość jest jednak inna. Mianowicie, uprawiana przez chłopów ziemia nie jest ich własnością. Komuniści bardzo podkreślają ten fakt: nie ma prywatnej własności ziemi. Chłopi są tak obciążeni podatkami, że wielokrotnie nie mogą ich spłacić i migrują do miasta. Jest to przyczyna masowego exodusu, który obserwujemy teraz w Chinach. Dziesiątki milionów ludzi opuszcza wsie.

Na całym świecie Chiny ukazywane są jako jedna z nielicznych gospodarek wschodniej Azji nie dotknięta kryzysem. W tym roku Chiny odnotowują wzrost PKB o 7 procent, co nadal jest uznawane za duże osiągnięcie.

Jak twierdzi Wei Jinsheng rząd chiński publikuje fałszywe statystyki. Zresztą standardy funkcjonowania gospodarki na Zachodzie i w Chinach są zupełnie inne, więc nie można ich z sobą porównywać. Nie publikuje się prawdziwych danych dotyczących bezrobocia, które rośnie. Bez pracy pozostaje w Chinach z pewnością więcej osób niż Polska ma ludności. Nie są ujawniane bankructwa kolejnych banków. Skoro jednak kurs pieniądza jest sztucznie utrzymywany, zagraniczni obserwatorzy uznają to za symptom ekonomicznego zdrowia. Tymczasem sytuacja jest gorsza niż w wypadku krajów, które ujawniają symptomy swojej choroby, a więc można próbować poszukiwać środków zaradczych. W Chinach ciężka choroba gospodarki rozwija się w ukryciu[2].

Porównując sytuację w Chinach przed dwudziestu laty i dzisiaj, to można odnotować zmiany na lepsze. Ludzie, którzy odwiedzili Chiny, twierdzą, że powstają nowoczesne miasta, rozwija się przemysł i można zauważyć pozytywne zmiany cywilizacyjne. Są to powierzchowne zmiany. Dwadzieścia lat temu polaryzacja między bogatymi a biednymi była o wiele mniejsza. Władze nie były aż tak skorumpowane jak dziś. Dlatego ich przedstawiciele nie byli tak bogaci. Dziś całym bogactwem Chin dysponuje grupa kilkudziesięciu tysięcy ludzi, podczas gdy wiele dziesiątków milionów wegetuje na skraju nędzy. Tymczasem to przedstawicieli elity spotykają zachodni turyści w świeżo budowanych, nowoczesnych centrach miejskich; ludzi, których stopa życiowa jest wyższa niż przeciętnego obywatela Zachodu. Turyści nie kontaktują się z ponad miliardem ludzi, którzy nie zawsze mają co jeść.

Również pozornie zwiększyła się wolność słowa i nieingerowania w życie prywatne. Władze nie potrafią już kontrolować całości życia społecznego, jak robiły to wcześniej, ale nie jest to efekt zmiany ich koncepcji, lecz utraty możliwości. Jest to konsekwencja narastającego niezadowolenia i oporu. Jeżeli nie wszyscy niepokorni trafiają do więzienia, to dlatego, że nie ma wystarczająco wielkiego więzienia, które by ich pomieściło. Gdy aresztowano Wei Jinshenga, chińskiego dysydenta zapytał policjantów, dlaczego nie aresztuje się tylu innych nieposłusznych ludzi? Policjanci odpowiedzieli, że robią to samo, co w latach pięćdziesiątych, aresztują przeciwników rządu, ale nie potrafią już wyłapać wszystkich. Nie świadczy to o tym, że zaczyna się respektować prawa człowieka, ale że zmniejszają się możliwości władzy. Gdyby mogli aresztować wszystkich przeciwników – zrobiliby to.

Skala represji jest taka sama, tylko ich charakter się zmienił. Można powiedzieć, że niekiedy są one gorsze niż dawniej. Czy miliony ludzi zmuszanych do porzucania swoich mieszkań, tułających się bez pracy, stałego miejsca pobytu i środków do życia nie są poddane represjom?

Władze chińskie twierdzą, że przygotowują się do zasadniczych ekonomicznych reform albo w każdym razie mówią o tym. Przewidują nawet prywatyzację przemysłu ciężkiego. Licząc się z trudnościami, zaczynają się również zastanawiać nad zmianami modelu zarządzania, a nawet demokratyzacją.

We wszystkich oficjalnych dokumentach i wypowiedziach ze strony rządzących podkreśla się, że celem reform ekonomicznych jest wzmocnienie władzy partii komunistycznej. W tym sensie sytuacja nie zmieniła się od czasów Deng Xiaopinga czy nawet Mao Tse-tunga.

Można mieć nadzieję, że jeśli komuniści uwłaszczą się dzięki reformom, to i system się zmieni. Będzie to nadal dyktatura, ale już nie komunistyczna. Może jest to jakaś perspektywa dla Chin, rodzaj ewolucji w kierunku autorytarnego systemu, jaki jeszcze niedawno funkcjonował w Korei Południowej czy na Tajwanie, a dopiero potem – tak jak i w tamtych krajach – stopniowa demokratyzacja w Chinach. Jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ chińscy komuniści nigdy nie przyjmą jako zasady prawa do swobodnego dysponowania przez obywateli własnością.

Komuniści mają pełną władzę i kontrolę nad wszystkim w kraju. Prywatna własność nie jest im do niczego potrzebna. Prywatna własność i cyrkulacja pieniądza musiałyby doprowadzić do pojawienia się konkurencji, a komuniści nie chcą konkurencji. To tylko niektórzy zachodni politycy uporczywie poszukują symptomów ich przepoczwarzania się, gdy tymczasem chińscy komuniści podkreślają na każdym kroku: „nie będziemy się zmieniać, na zawsze pozostaniemy komunistami”, a zachodni politycy twierdzą: „zobaczcie, oni nie są już komunistami”.

W Chinach nie dostrzega się jakichkolwiek objawów ewolucji polegającej na przemianie totalitarnego komunizmu w reżim autorytarny a później poszukiwaniu innych metod sprawowania władzy i uznaniu, że pieniądz jest wygodniejszą i bezpieczniejszą formą egzekwowania władzy, co ma w rezultacie doprowadzić do demokracji.

Zresztą 200-300 mln głodujących Chińczyków nie będzie w stanie spokojnie znosić kolejnej dyktatury w oczekiwaniu lepszych czasów. Nie będą w stanie przetrwać kolejnego reżimu, uspokajając się nadzieją na jego demokratyzację. Komunistyczny totalitaryzm trwał zbyt długo i ludzie stracili już cierpliwość. Nie można zaprojektować historii jakiegokolwiek kraju. Stopniowego przekształcania się komunizmu w autorytarny system, aby później stopniowo się demokratyzować. Zachodni politycy wyobrażają sobie, że są w stanie przewidzieć takie modelowe rozwiązania, a historii nie da się zaplanować[3].

Na skutek utraty cierpliwości przez mieszkańców można spodziewać się wybuchu rewolucji. Nie jest to dobry sposób na obalenie komunizmu w Chinach, ponieważ może nastąpić eksplozja społeczna, która może doprowadzić do fatalnych konsekwencji w postaci rozpadu kraju na zwalczające się dyktatury i wielkiego rozlewu krwi.

Powyższy scenariusz jest bardzo prawdopodobny, ponieważ jeśli komuniści chińscy przeciwstawią się jakimkolwiek reformom, a zachodni politycy nie będą wspierali sił reformatorskich, jak dzieje się to obecnie, eksplozja jest możliwa.


[1]Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

[2] Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

[3] Wildstein B., Przyjaciele Tybetu, Wprost. 25 10. 1998

Komunizm w Jugosławii

5/5 - (3 votes)

Opozycja w Serbii ma w Serbii tylko minimalny dostęp do mediów, prawie wszystkie środki przekazu znajdują się w rękach rządzącej partii DOS, za wyjątkiem tych które, jak radio B 92, należą do kręgu mediów europejskich umiejętnie “prowadzonych” przez CIA. Jedyny dziennik jaki pozostał PSS (Partii Socjalistycznej) to “24 godziny”, który jednak został zlikwidowany wskutek braku funduszy, między innymi wskutek totalnej według oficjalnych informacji blokady dopływu płatnych ogłoszeń.

Oczywiście taki awans społeczny środowisk kryminalnych w “nowej demokracji” łączy się z analogiczną tendencją rozwojową w gospodarce. Według danych uzyskanych przez Grimaldiego, ilość bezrobotnych wynosi obecnie 60 na stu zdolnych do pracy, inflacja od zeszłego października wynosi 85%, w tym 18% w ciągu ostatniego miesiąca. W pełnym wymiarze godzin, głównie w budownictwie, pracuje tylko 850 tysięcy ludzi (na 10 mln mieszkańców). Przemysł pracuje na 10% swej mocy. Prawie wszystkie wynagrodzenia są wypłacane z dwoma, trzema miesiącami opóźnienia. Przeciętny zarobek to tylko 100 DM, co wystarcza na zakup połowy pary butów. Co 24 godziny występują siedmiogodzinne przerwy w dostawie energii elektrycznej. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy rachunki za światło, gaz i telefon wzrosły o 16%. Bezrobotni otrzymują zapomogę 13 DM. Od 5 października ubiegłego roku nastąpiły i inne, istotne przemiany społeczne. Wskutek wściekłych czystek, przeprowadzonych wspólnie przez DOS i “Otpor”, w Serbii wyrzucono z pracy około 40 tysięcy, “managerów, przedsiębiorców, urzędników i specjalistów”. “Demokratyczna opozycja” (DOS) usunęła siłą przedstawicieli Partii Socjalistycznej z 34,9% gmin, w których socjaliści (PSS) wygrali lokalne wybory 24 września. Aresztowano nie tylko Miloszevicia, ale i 250 innych działaczy PSS. Opłaty za studia wzrosły czterokrotnie, w tym za studia prawnicze z 300 do 1200 DM. Obecna sytuacja oznacza wyrzucenie poza nawias społeczny około 50 procent ludności, pozbawionej dostępu do lecznictwa i do możliwości kształcenia się[1].

W położonym w pobliżu Belgradu Panczewie na przykład, miejscowy Instytut Higieny podał, że od czasów bombardowania wielkich zakładów chemicznych w tym mieście, zarejestrowano 8 tysięcy nowych przypadków raka licząc tylko w populacji kobiecej tego miasta, liczącego 120 tysięcy mieszkańców.

W warunkach “demokracji totalitarnej” wiadomości mogące podważać szlachetność motywów postępowania rządzących światem elit po prostu nie są nagłaśniane. Na przykład w Kosowie po bombardowaniach pracowało wiele misji mających za zadanie wykopywanie trupów Albańczyków zabitych, w trakcie NATO-wskich bombardowań, przez Serbów. Trupów rzeczywiście wykopano około 3 500, przy czym okazało się, że największej masakry ludności cywilnej dokonali współpracujący z NATO Albańczycy, wrzucając do największego znalezionego w Kosowie masowego grobu ciała 137 serbskich cywili. Pracująca niezależnie od Trybunału w Hadze, tajna Komisja powołana przez Unię Europejską pod przewodnictwem premiera Szwecji, Gorana Perssona, doliczyła się aż 10 tysięcy cywili, głównie Albańczyków, zabitych przez bomby NATO w trakcie wymuszania nagłego, masowego eksodusu mieszkańców Kosowa, ponoć prześladowanych przez serbską policję oraz serbskie grupy paramilitarne.

Tę informację odważył się opublikować tylko “antyeuropejski”, wydawany w Zurichu, dwutygodnik “Zeit-Fragen”. Z tego prawdopodobnie powodu “ustawiane” przez CIA wielkonakładowe media tak dużo robią szumu wokół ekstradycji Miloszewicia do Hagi: odpowiednio nagłośniona ekstradycja “największego w Europie zbrodniarza wojennego” dość skutecznie zakryje zbrodnie NATO zarówno w Kosowie jak i w innych republikach byłej Jugosławii.

Oficjalnie rządząca “z nadania NATO”, Demokratyczna Opozycja Serbii decyzję wydania Miloszevicia Trybunałowi w Hadze motywowała chęcią pozyskania dla kraju bogatych inwestorów, zwłaszcza tych z USA.

Ponieważ ten oddział albano-amerykański bezpośrednio po swym przemieszczeniu wszedł do walki z wojskiem Macedonii, słowiańską ludność cywilną Macedonii ogarnęła wściekłość, jakiegoś Amerykanina postrzelono, zaś samo NATO w tym kraju znalazło się pod ostrzałem z kamieni. Według obserwatorów z IAC (pro-miloszewiczowskiego Centrum Akcji w Nowym Yorku) obecne starcia w Macedonii spowodowane są próbą przechwycenia totalnej kontroli przez USA nad trasą planowanego ropociągu od Morza Kaspijskiego do Europy. (Jak dotąd w Macedonii dominują Niemcy i ich wojskowe oddziały, do których uwielbiają strzelać “albańscy” rebelianci.)[2]


[1] Głogoczowski M., Totalitaryzm demokratyczny w Jugosławii, Gazeta Wyborcza z dn. 24.06.2001r.

[2] Głogoczowski M., Totalitaryzm demokratyczny w Jugosławii, Gazeta Wyborcza z dn. 24.06.2001r.

Państwo totalitarne

5/5 - (4 votes)

Państwo totalitarne charakteryzuje m.in.:

1) autokratyzm,

2) powszechna indoktrynacja za pomocą centralnie kierowanej propagandy,

3) całkowite podporządkowanie społeczeństwa przez wprowadzenie systemu kontroli policyjnej opartego na terrorze,

4) uniformizacja (ujednolicenie) form życia społeczeństwa,

5) wprowadzenie monopolu oficjalnej ideologii,

6) zmonopolizowanie władzy państw, która jest skupiona w rękach jednej partii (np. partii komunistycznej) lub masowego ruchu politycznego (np. faszystowskiego),

7) centralne sterowanie gospodarką.

Państwo totalitarne odrzuca idee demokracji i wszelkie przejawy pluralizmu, a interes państwa i jego cele dominują nad interesem jednostki i jej życiem osobistym. W stosunkach międzynarodowych dąży do stałego rozszerzania stref swoich wpływów.

Totalitaryzm system organizacji państwa polegający na ingerencji władz we wszystkie dziedziny życia politycznego, społecznego i kulturalnego oraz na sprawowaniu nad nimi kontroli

Totalitaryzm jest charakterystyczny dla XX-wiecznych reżimów dyktatorskich system rządów dążący do całkowitego podporządkowania społeczeństwa państwu za pomocą monopolu informacyjnego i propagandy, oficjalnej ideologii państwowej obowiązującej obywateli, terroru tajnych służb, masowych monopartii; twórcy teorii totalitaryzmu podkreślają strukturalne podobieństwa państw faszystowskich i komunistycznych.

Totalitaryzm (łac. totalis – cały, całkowity), to forma sprawowania rządów, a zarazem uzasadniająca ją teoria, która polega na całkowitym podporządkowaniu, jednostki i wszelkich przejawów życia społecznego  władzy państwowej, wskutek czego człowiek staje się jedynie funkcją  państwa lub społeczeństwa. Totalitaryzm jawi się tedy jako całkowite zaprzeczenie indywidualistycznego – liberalizmu, głoszącego z kolei absolutną suwerenność jednostki wobec społeczeństwa.

Cechą ustroju o charakterze totalitarnym jest wykluczający wszelką  demokrację bezwzględny autorytet władzy naczelnej, a realizowane przez tę władzę cele stają się celami wszystkich legalnie działających organizmów społecznych. Stąd też niemożliwe jest istnienie jakichkolwiek niezależnych od władzy  struktur pośrednich. Władza w takim ustroju sprawowana jest poza wszelką kontrolą prawną, a odgórnie narzucony przymus w stosunkach państwo-obywatel łamie szereg podstawowych  praw człowieka. W ustroju totalitarnym istnieje jedna, oficjalna opinia publiczna, co staje się możliwe wskutek ograniczenia  wolności myśli i słowa. Środkiem urabiania tej opinii jest zawsze jakaś  ideologia, która przez całościową i jedynie „prawdziwą” interpretację rzeczywistości zmierza do opanowania umysłów wszystkich obywateli. Przykładem ustroju o charakterze totalitarnym może być  faszyzm lub komunizm.

XX stulecie przyniosło wydarzenia, które okazały się być jednymi z najbardziej tragicznych w dziejach ludzkości. Wydaje się, że to właśnie totalitaryzm, generujący zbrodnicze postępowanie władzy państwowej, jest jedną z głównych przyczyn cierpienia milionów ludzi podczas dwóch wojen światowych (obozy koncentracyjne, planowe eksterminacje ludności na wielką skalę, miliony ofiar zbrodni komunizmu i faszyzmu). Historia pokazuje, że ustrój totalitarny jest wielkim niebezpieczeństwem dla człowieka, nie tylko ze względu na dokonywane zbrodnie, lecz również z powodu zagrożenia, jakie niesie dla duchowo-intelektualnego życia człowieka. Przyczyny istnienia w danym państwie ustroju totalitarnego były w zależności od miejsca i czasu różnorodne. Zwykle pojawiał się człowiek lub grupa ludzi, którzy byli przekonani, iż realizowana przez nich ideologia zbawi człowieka i świat, w zależności od uwarunkowań społeczno-politycznych.

Natomiast sposób funkcjonowania, metody działania grupy rządzącej w państwie totalitarnym były bardzo podobne. Jedną z elementarnych cech takiego państwa jest wszechobecność we wszystkich dziedzinach życia społecznego, dla realizacji stawianych celów. Państwo kontroluje obywateli, począwszy od ich działań gospodarczych, obywatelskich, po życie osobiste. Dobrze widoczne jest to w sferze kultury, która jako oddziałująca na człowieka, jest wykorzystywana w programie powszechnej indoktrynacji, prowadzonej w celu zapewnienia akceptacji dla działań władzy. Przykładem tego typu działań jest chociażby ideologizacja historii i nauki, tak, aby uzasadniały istnienie systemu totalitarnego z jego ideologią. W państwie totalitarnym interes państwa dominuje nad interesem jednostki, władza jest zmonopolizowana przez jedną partię, a działalność innych jest zakazana; najmniejsze próby działalności opozycyjnej są dławione przez niezwykle rozbudowany aparat policji politycznej, stosującej terror psychiczny i fizyczny. Państwo totalitarne działa tak, aby wszelkimi dostępnymi metodami podporządkować sobie obywateli.

Dynamika potrzeb i ich parcie ku temu by znaleźć ujście jest potrzeba ludzkiej natury. Sprawia ona, że w sztucznym systemie totalitarnym kreuje się samoczynnie „drugi świat”[1].

Taki świat opisuje P. Moczydłowski. Życie w więzieniu jest tam przedstawione jako seria swoistych układów społecznych między więźniami oraz miedzy więźniami i funkcjonariuszami. Podkultury więźniów, rytuały, respektowane przez społeczność więzienną układy między więźniami i funkcjonariuszami – wszystko to stanowi druga stronę umacniającą instytucję totalną[2].

W systemie totalitaryzmu taka rolę „drugiego życia” odgrywa np. powszechna korupcja, fałszywe planowanie i sprawozdawczość, walki ferakcyjne w partiach komunistycznych[3]. Pogórecki A. określa „drugie życie” jako „brudna wspólnotę”, gdy bezwzględnie postrzegana lojalność określonej grupy ludzi opiera się na nielegalnej wymianie usług i wzajemnej wiedzy o nadużyciach „partnerów”[4].


[1] Świda – Ziemba H, Człowiek wewnętrznie zniewolony….., op.cit., s. 70

[2] Moczydłowski P., Drugie więzienne życie, Wydaw. Prawnicze, Warszawa 1991

[3] Świda – Ziemba H, Człowiek wewnętrznie zniewolony….., op.cit., s.71

[4] Podgórecki A., Społeczeństwo polskie, Wydaw. Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Rzeszów, 1995, s.92

Totalitaryzm

5/5 - (3 votes)

Forma sprawowania rządów, a zarazem uzasadniająca ją teoria, która polega na całkowitym podporządkowaniu, jednostki i wszelkich przejawów życia społecznego  władzy państwowej, wskutek czego człowiek staje się jedynie funkcją  państwa lub społeczeństwa określa się mianem totalitaryzmu. Totalitaryzm jawi się jako całkowite zaprzeczenie indywidualistycznego – liberalizmu, głoszącego z kolei absolutną suwerenność jednostki wobec społeczeństwa[1].

Totalitaryzm to system organizacji państwa i rzą­dów, w którym całość życia politycznego, ekonomicznego, społecznego, kulturalne­go i ideologicznego poddana kontroli arbitralnej władzy. K. Popper, P. Hayes, R. Nisbet dostrzegają korzenie totalitary­zmu już w starożytnej myśli politycznej (Platon) i w wiekach następnych (Machiavelli, Rousseau, Hegel, Marks). Współcze­śnie termin państwo totalitarne (lo stato to-talitario) został użyty w znaczeniu pejo­ratywnym w 1922 r. we Włoszech przez przeciwników faszyzmu, potem został przyjęty przez faszystów i samego B. Mussoliniego, który stwierdził: „Totalitaryzm to zasada polityczna, która głosi: Nic prze­ciw państwu, nic poza państwem, nic bez państwa”. Potem pojęcia tego używał G. Gentile (Origini e dottńna del fascimo, 1934), na określenie państwa dysponują­cego pełnią władzy nad obywatelami. To­talitaryzm odrzuca idee demokracji par­lamentarnej, rywalizację międzypartyjną, wszelkie przejawy pluralizmu ideologicz­nego i politycznego. Początkowo za kla­syczne państwa totalitarne uznawano fa­szystowskie Włochy i Niemcy. Powojen­ne analizy dowiodły, że były nimi także państwa komunistyczne: ZSRR, państwa tzw. demokracji ludowej (przynajmniej okresu stalinizmu do połowy lat 50-tych), państwo Czerwonych Khmerów w Kampuczy, a obecnie ChRL, Korea Północna i Kuba. Współcześnie systemy totalitarne występują także w postaci monarchii absolutnej (np. Katar, Bhutan, Kuwejt). W połowie lat 50-tych C. J. Friedrich, określił syndrom sześciu cech (wa­runków koniecznych), które występując łącznie, tworzą ustrój totalitarny:

1) jedna oficjalna ideologia państwowa, która aspi­ruje do określania wszystkich aspektów ludzkiej egzystencji. Ona ma monopol na prawdę i z tego tytułu rację bytu jako je­dyna. Jej funkcją jest uzasadnianie syste­mu totalitarnego i planowanie przyszłego idealnego stanu ludzkości i nowego ładu społecznego. Ma dążyć do „przekształce­nia samej natury człowieka” (H. Arent). Ideologie totalitarne mają charakter mi­styczny, posiadający cechy par cxcellance wiary religijnej (wręcz nazywane są reli­giami politycznymi lub racjonalizmami magicznymi). W miarę upływu czasu po­padają w dogmatyzm, unikają rzeczywi­stości na rzecz fikcji, w większym lub mniejszym stopniu prowadzą do ideokracji, do ustroju, w którym ideologiczna nadrzeczywistość wypiera realność. Na ruinach wolności totalitaryzm chce zbu­dować ziemski raj, według przyjętego ide­ologicznego wzorca (ideologia marksi-stowsko-leninowska, ideologia faszys­towska, fundamentalizm islamski);

2) monopol jednej masowej partii (monopartii), zorganizowanej hierarchicznie kontrolowanej przez oligarchię lub jednostkę ( wodza, dyktatora), stojącą ponad biurokracją rządową lub z nią splecioną ( partia komunistyczna, partia faszystowska);

3) rozbudowany system kontroli policyjnej i terroru od psychicznego po fizyczny, skierowany przeciwko jawnym „wrogom” reżimu, domniemanym przeciwnikom, grupom społecznym, narodowościowym, rasowym (policja polityczna, organizacje paramilitarne i inne);

4) monopol środków komunikacji społecznej (prasa, radio, telewizja ) i kontrola nad pozostałymi (cenzura );

5) monopol na broń i inne środki przemocy;

6) nacjonalizacja ( w komunizmie) środków produkcji i scentralizowane kierowanie gospodarką, wszelkimi przejawami aktywności gospodarczej grupowej i indywidualnej. W starych systemach dyktatorskich wystarczały lojalność i posłuszeństwo wobec dyktatora, natomiast w systemie totalitarnym społeczeństwo i jednostki muszą być stale aktywne i wyrażające entuzjazm wobec wodza i władzy. Stapianie się w jedno, tego, co państwowe, społeczne albo prywatne powoduje totalną reglamentację i odgórną instytucjonalizację zbiorowości. Całkowitą i absolutną władzą dysponuj wódz ( dyktator) nad partią, państwem, społeczeństwem, jednostką. Podporządkowanie jest bezwzględne i wszechogarniające, aż po prywatność życia jednostki. Wódz jest źródłem wszelkich norm ( także moralnych) oraz twórcą i interpretatorem ideologii. W przekonaniu twórców ideologii i ruchów totalitarnych zasady rządzące polityką i całym porządkiem świata są niezrozumiałe dla społeczeństwa. Tylko nieliczni wybrańcy są predestynowani do przewodzenia milionom. Według W. I. Lenina byli to „zawodowi rewolucjoniści”, według A. Hitlera „polityczni apostołowie i bojownicy, którzy jako posłuszni funkcjonariusze, stosownie do swoich powinności, służyć będą swojemu ruchowi”. Reżim totalitarny może ulec zagładzeniu i przekształcić się w autorytarny, zwłaszcza tam, gdzie władza dostrzegając nieskuteczność działań, rezygnuje z pewnych drastycznych metod rządzenia. Może też nastąpić proces odwrotny. Reżim totalitarny – zdaniem G. Satoriego – odróżnia się od reżim autorytarnego: „totalną rolą ideologii”, upaństwowieniem społeczeństwa obywatelskiego, nieograniczoną arbitralnością władzy rządzącej.

Totalitaryzm to ustrój państwowy wraz z towarzyszącą mu ideologią, charakterystyczny dla XX wieku. Występował w państwach, w których konflikty społeczne związane z panującą sytuacja, niechęcią do demokracji i/lub kapitalizmu doprowadziły do sukcesu haseł zapowiadających kres niesprawiedliwości.

H. Świda – Ziemba określa totalitaryzm jako system, w którym rządzący – stanowiąc wyłączny, niekontrolowany ośrodek dyspozycyjny – stoją na straży jednolitych reguł obejmujących całokształt życia społecznego, reguł podtrzymywanych silą przez aparat przemocy[2].

Reżim totalitarny łączy w sobie cechy autorytaryzmu i dyktatury, będąc skrajną forma, można powiedzieć nawet – wynaturzeniem obu tych systemów. Kontrola sprawowana w państwie totalnym nad obywatelami jest nieporównywalnie większa niż we wszystkich istniejących wcześniej systemach i służy do podporządkowania społeczeństwa państwu (partii) za pomocą monopolu informacji i propagandy, ingerencji w większość dziedzin życia, oficjalnej i obowiązującej wszystkich ideologii państwowej, terroru tajnych służb i rządów jednej, masowej partii.

Termin „totalitaryzm” wprowadzony został w 1925 roku przez Benito Mussoliniego, na określenie nowego typu państwa – ówczesnych faszystowskich Włoch. Jednak znaczenie, które dziś przypisuje się temu słowu, zostało mu nadane kilka lat później – w 1928 roku, gdy zauważono podobieństwa między faszyzmem a komunizmem. Stał się, więc określeniem ogólniejszym i odnosi się do ustrojów komunistycznego i faszystowskiego. Za twórców teorii totalitaryzmu uważa się Hanah Arendt, Zbigniewa Brzezińskiego.

Totalitaryzm jest to system sprawowania rządów polegający na kontrolowaniu przez arbitralną władzę wszystkich przejawów życia społecznego.

Według J. Kurczewskiego totalitaryzm zakłada skuteczne objęcie przez władzę państwową kontrolą całokształtu życia obywateli, zamienionych w poddanych[3].


[1] Słownik katolickiej nauki społecznej, (red.) Piwowarski W, „Pax”, Warszawa 1993.

[2] Świda – Ziemba H, Człowiek wewnętrznie zniewolony. Problemy psychosocjologiczne minionej formacji, Katedra Socjologii Moralności i Aksjologii Ogólnej. Instytut Stosowanych Nauk Społecznych, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 1998, s.56

[3] Kurczewski J., Konflikt i Solidarność, Warszawa 1981, s.28

Ukryte nękanie w PRL

5/5 - (4 votes)

Działacze KIiP ustalili, że grupą zawodową najbardziej narażoną na represje w postaci zwolnienia z pracy byli nauczyciele.[1] Jednocześnie przy rozwiązywaniu umowy o pracę często nie podawano prawdziwego uzasadnienia dotyczącego poglądów politycznych (choć zdarzały się i takie). Stosowano taktykę działania, sugerując, że dana osoba jest niekompetentna. Zwolnienie odwlekano w czasie w ten sposób, że poszkodowany nie był w stanie udowodnić, że bezpośrednim powodem był udział np. w manifestacji lub zebraniu. Tym, którym na tym zależało potrafili dopiec ludziom o nieodpowiednich ich zdaniem poglądach. Starano się wytworzyć wrażenie, że dany człowiek zwyczajnie nie nadaje się do tej pracy, którą wykonywał przez kilka, a niekiedy kilkanaście lat. Wówczas trudno było tym ludziom wykazać, że poddani byli jakimś represjom. Bo właściwie represji jako takich nie było. Zwolnienia z pracy zdarzają się. Dlaczego akurat zwolniono człowieka, który dobrze wykonywał swój zawód? Na takie pytania próżno było szukać odpowiedzi. Jedyna wina takiego człowieka, było niekiedy to, że wspominał przy różnych okazjach o nie nagłaśnianych oficjalnie faktach historycznych. Jeśli gorliwie zabierał dzieci na wycieczki, wyjaśniając im przy okazji jakąś sprawę, był to już wystarczający powód, aby się narazić. Takich ludzi można nazwać bohaterami dnia codziennego. Nie byli szalonymi działaczami opozycyjnymi, tylko dobrze wykonywali swoją pracę.[2]

Przykładem może być postać mgr Wiesława Stojanowskiego, którego w lipcu 1985 roku zwolniono z pracy w Liceum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach. Przez kilka lat nie mógł znaleźć pracy. Utrzymywał się z dorywczych prac fizycznych, próbował prowadzić działalność gospodarczą. Nie pomagały odwołania do Komisji Dyscyplinarnej przy Ministrze Oświaty i Wychowania. Urząd Miasta w Suwałkach sprawę zatrudnienia tego nauczyciela próbował rozwiązać w osobliwy sposób. Zaproponowano mu podjęcie pracy w jednej ze szkół pod warunkiem podjęcia jej od 5 stycznia 1987 roku, wysyłając jednocześnie pismo w dniu 16 lutego 1987 roku. SB nachodziło go pod różnymi pretekstami, np. poszukiwanie sprzętu rehabilitacyjnego skradzionego z pobli-skiej przychodni.[3]

W innych przypadkach proponowano pracę na normalnych warunkach, ale w odległych miejscach, lub taką, gdzie zdolności i umiejętności danego człowieka nie miały żadnych możliwości rozwoju. Takimi metodami dręczono ludzi. Sprawy podobne były rzadko nagłaśniane, bo trudno było doszukać się w nich czegoś szczególnego. Dola tych ludzi wpływała bardzo źle na ich kondycję psychiczną. Ten wypróbowany przez SB i stosowany w tym okresie sposób działania dotykał w zasadzie wszystkie grupy zawodowe. W podobnej sytuacji znalazł się M. Kulecki pracując jako stróż.[4] Andrzej Karyś z Kielc po wyjściu z więzienia przez długi okres czasu nie mógł znaleźć pracy.[5]

Formy działania SB wobec zwykłych przyzwoitych obywateli były bardzo uciążliwe. Nic więc dziwnego, że nie widzieli oni w kraju perspektyw dla siebie. Pragnęli rozwijać się i godnie żyć. Chcieli wyjechać za granicę. To było trudne z wielu względów. Nie było łatwo podjąć decyzji, aby zaczynać wszystko od początku. Poza tym był problem natury formalnej. Przeszkody w uzyskaniu paszportu bulwersowały również tych, którzy dla dobra rozwoju nauki w naszym kraju, chcieli zapoznawać się z osiągnięciami zachodnimi. To dla nich szczególnie absurdalne wydawały się uzasadnienia, że nie mogą uzyskać paszportu, ponieważ przemawia za tym „(…) wzgląd na bezpieczeństwo Państwa, obronność, ochrony tajemnicy państwowej, albo, gdy może to narazić gospodarkę państwową na znaczne straty …”.[6] Wysyłano listy pełne oburzenia do najwyższych władz państwowych. Zarzucano m.in. gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, że sam odbywa podróże zagraniczne, odmawiając tego prawa innym. Jeden z takich listów podpisało w grudniu 1986 roku 25 osób, pracowników naukowych i literatów z Wrocławia.[7]

Innym problemem była kwestia aklimatyzacji za granicą. Na zachodzie bardzo wyraźnie żądano od ludzi, którzy wyjeżdżali bardzo bohaterskich życiorysów. Ludzie ci często takich nie posiadali. Pracownicy zachodnich ambasad zachowywali się tak, jakby pomylił okresy historyczne, które odeszły już w zapomnienie, Druga połowa lat osiemdziesiątych, a zwłaszcza rok 1987 i 1988, to nie była epoka stalinowska. Szukanie wśród ludzi zgłaszających chęć wyjazdu kwalifikowanych represji, to było generalne niezrozumienie problemu polskiego bohatera dnia codziennego. Uczciwego człowieka, któremu zatruto życie nachodzeniem, na które nie miał żadnego pisemnego dowodu. Blizn na ciele również nie posiadał.[8]

Jeżeli taki człowiek znany był w lokalnym środowisku, mimo, że nie siedział w więzieniu, ani nie był zatrzymywany, a członkowie KIiP mogli poświadczyć, to człowiekowi takiemu zwykle łatwiej było udzielać pomocy przez zachodnie agendy. Podobne trudności miał miał Ryszard Tomtas, który wyjechał w maju 1988 roku. Państwo Romaszewscy wspólnie z Marianem Kuleckim pomagali je przezwyciężyć. Odbywali w tym celu liczne spotkania z pracownikami ambasady amerykańskiej.[9]

Dzień 8 maja 1989 roku godzina 1645 okazał się tragiczny w skutkach dla Andrzeja Szozdy mieszkańca Skarżyska-Kamiennej. Został on porwany z przystanku autobusowego przy ul. Sokolej i wciągnięty przez dwóch funkcjonariuszy MO do milicyjnej „Nysy”. Następnie pobity i pozostawiony w Izbie Wytrzeźwień, za co musiał zapłacić 4 500 złotych. Jeden z funkcjo-nariuszy w czasie akacji nie przebierał w słowach, używając zwrotu: „jednego już wykończyłem, pora na ciebie.” Można to uznać jako wyraz świadomości bezkarności własnych działań funkcjonariuszy. W wyniku zaistniałych okoliczności A. Szozda znalazł się w szpitalu z poważnymi obrażeniami wewnętrznymi. Rok wcześniej, w październiku 1988, prawdopodobnie w wyniku pomyłki pobity został jego brat Henryk – bliźniaczo podobny, który wylądował w szpitalu z epilepsją pourazową i zaburzeniami wzroku.

Próby dochodzenia swoich praw przez A. Szozdę wpisane były zapewne w scenariusz bezprawia. WUSW nie przyjęło jego doniesienia o pobiciu odsyłając go do komendy w Skarżysku-Kamiennej. Na uwagę zasługuje postawa prokuratora, który powiedział, że A. Szozda „niepotrzebnie afiszuje się taki pobity”.[10] Należy domniemać, że zawiezienia A. Szozdy do Izby Wytrzeźwień stanowiło próbę zdyskredytowania go jako osoby nietrzeźwej, a także próbę usprawiedliwienia brutalnych i bezprawnych działań. Lekarz w Izbie Wytrzeźwień kazał zwolnić go jako trzeźwego udzielając mu wcześniej pierwszej pomocy.[11]


[1] „Prawo i bezprawie” 1987, nr 11, s.3.

[2] Relacja Z. Romaszewskiej w zbiorach autora.

[3] „Prawo i bezprawie”, 1987, nr 11/1987, s.27.

[4] Relacja Ryszarda Tontasa, w zbiorach autora.

[5] „KOS”, 1988, nr 3/133, s.8.

[6] „Prawo i bezprawie”, 1987, nr 4, s.26

[7] Tamże.

[8] Relacja Z. Romaszewskiego w zbiorach autora.

[9] Relacje M. Kuleckiego w zbiorach autora.

[10] Informacja KIiP 1989, 22 maja 1989, nr 74.

[11] Relacja M. Kuleckiego w zbiorach autora.