Przyczyny upadku władzy komunistycznej w Czechosłowacji

5/5 - (2 votes)

z rozdziału drugiego pracy magisterskiej

Wpływ pierestrojki na Komunistyczną Partię Czechosłowacji

Czechosłowacka Partia Komunistyczna od początku swojej egzystencji była połączona polityczną i ekonomiczną pępowiną z centrum – Komunistyczną Partią Związku Sowieckiego. Program pierestrojkowy zakładał przecięcie owej pępowiny, co oznaczać mogło tylko jedno: stopniowy proces oddzielenia się KPCz od centrum, a co za tym następuje – jej szybsze lub wolniejsze obumarcie. Proces ten jest niejako permanentnie założony w imperialnej polityce Moskwy, która wchłonęła w swoją orbitę wpływów państwo kulturalnie jej obce, instynktownie skierowane na zewnątrz, na zachód i jego kulturę. Czechosłowacka Partia Komunistyczna, szczególnie po wojskowej interwencji w 1968 r., uważana była za ciało obce i siłą narzucone z zewnątrz i na zewnątrz znajdujące swoje oparcie.

Cechą charakterystyczną bloku sowieckiego (mam na myśli wszystkie kraje wchodzące w skład Układu Warszawskiego) był administracyjny centralizm, który polegał na tym, iż centrum ustalało jednolity reżim polityczny na całym obszarze będącym w jego władaniu. Pochodzący z centrum impuls władczy rozchodził się równomiernie po wszystkich tkankach struktury tworząc jednolity system ściśle zależnych od centrum regionów. Każdy region posiadał strukturę będącą odpowiednio zmniejszoną kopią wzorca–centrum, a jego funkcją było wierne przekazywanie sygnałów biegnących z centrum w dół – do dalszych podregionów. Dlatego sygnał pierestrojki nadany z centrum odebrany został w krajach „obozu” przez ich partie komunistyczne, które jako „pasy transmisyjne” przekazały go w dół. Dopiero stopniowy demontaż centrum pod koniec lat osiemdziesiątych spowodował, że sygnał zaczął słabnąć wraz z przemieszczaniem się do regionów, które zaczęły się w mniejszym lub większym stopniu usamodzielniać[1].

W listopadzie 1987 G. Husák podczas oficjalnej wizyty w ZSRR zwierzył się gensekowi ze swoich rozterek: czuł narastającą wokół niego wrogość i przypuścił możliwość swojego odejścia ze stanowiska szefa partii. Wedle uświęconego od wielu lat zwyczaju poprosił M. Gorbaczowa o wyznaczenie następcy, lecz odpowiedź otrzymał nasepującą: „Gustawie Nikodymowiczu, z waszej perspektywy widać więcej, niż z perspektywy Moskwy”[2]. Pierestrojkowy sygnał nadany przez ekipę Gorbaczowa wprawił ekipę G. Husáka w stan wielkiej konsternacji. Z jednej strony on i jego ludzie dobrze pamiętali, że swe dojście do władzy zawdzięczali wojskowej interwencji, podjętej dzięki decyzji centrum. Jednocześnie legitymacja ich władzy całkowicie zależała od potęgi i prestiżu centrum, którego polecenia zawsze pokornie spełniali, zdając sobie sprawę, że konflikt z centrum może oznaczać tylko i wyłącznie kres ich czasu. Z drugiej zaś strony program przemian zainicjowany w centrum stanowił dla przywódców Czechosłowackich śmiertelne zagrożenie[3]. Będąc pomiędzy młotem a kowadłem ekipa G. Husáka zmuszona była do specyficznej adaptacji programu pierestrojki – oficjalnie ochoczo popieranego, w praktyce nie realizowanego.

13 marca na pogrzebie Konstantyna Czernienki spotkał się z szefami komunistycznych partii Krajów Układu Warszawskiego nowy Sekretarz Generalny Michał Gorbaczow. Na spotkaniu tym zapoznał ich ze swoimi zamiarami określonymi jako „niezbędność kontynuowania zmian”. Już w kwietniu federacyjny premier Lubomír Štrougal zachęcał do okazania odwagi przy szukaniu nowych sposób w dziedzinie gospodarki oraz niezbędność przewartościowania „niektórych obecnych poglądów i koncepcji”, jego wystąpienie nie wzbudziło jednak zbytniego entuzjazmu aparatu. W październiku Gustáv Husák uznał program Gorbaczowa za niezwykle inspirujący dla KPCz, w oficjalnym organie partii „Rudé právo” pojawił się artykuł popierający nowe myślenie płynące z Moskwy, które jest dla KPCz akceptowalne i – oczywiście – inspirujące. Owa formuła stała się dla aparatu partyjnego oficjalnie obowiązująca, jednocześnie nic się nie zmieniła: w grudniu 1985 odbyła się konferencja zorganizowana z okazji piętnastej rocznicy wejścia w życie reakcyjnego dokumentu „Poučení z krizového vývoje ve straně a společnosti po XIII. Sjezdu KSČ” (Nauka wypływająca z kryzysowego rozwoju w partii i społeczeństwie po XIII zjeździe KPCz), które główni ideologowie partii V. Bil’ak i J. Fojtík uznali za nadal aktualny i obowiązujący. W marcu, w odpowiedzi na XXVII zjazd KPZSRR, na którym przyjęto nową redakcję programu partii, w Pradze odbył się XVII zjazd KPCz, gdzie przyjęto dokument pod nazwą „Główne kierunki gospodarczego i socjalnego rozwoju Czechosłowacji w okresie 1986-1990 […]”. Na zjeździe Husák opowiedział się za przyspieszeniem ekonomicznego i socjalnego rozwoju, który opiera się przede wszystkim na wprowadzeniu postępu w dziedzinach rozwoju naukowo-technicznego. Jednak jak konstatuje dokument z 13 maja 1986 „O politycznej sytuacji w regionach” urzędnicy napotykali na opór w zespołach kolektywnych podczas wdrażania „ducha XVII zjazdu”, gdyż „[…] nie udaje się zmienić stylu pracy i myślenia kierownictwa”. W listopadzie tego roku na pracowniczym spotkaniu przedstawicieli kierownictwa krajów RWPG w Moskwie M. Gorbaczow zapowiedział przebudowę dotychczasowych stosunków pomiędzy krajami socjalistycznymi polegającą na ich równouprawnieniu i partnerstwie. Postulat Gorbaczowa poparł Husák, choć w głębi duszy musiał zdawać sobie sprawę, iż:

„Utrata patronackiego nadzoru ze strony ZSRR […] spowodowała, że Komunistyczna Partia Czechosłowacji znalazła się w nowej sytuacji, której jej historia nie zna. Brak ‘moskiewskiego’ nadzoru nad personalnym, programowym i strategicznym kierowaniem partii oraz brak możliwości oparcia się o wojskowy, ekonomiczny, surowcowy czy ideologiczny potencjał bloku sowieckiego, stwarzał rzeczywistość nie odpowiadającą podstawowym założeniom doktryny marksitowsko-leninowskiej i w znacznej mierze wyznaczał dalszy los tego ‘straconego’ podmiotu”[4].

Dopiero w lutym 1987 po raz pierwszy w kierownictwie KPCz dyskutowano o nowej sytuacji, która nastąpiła po dojściu Gorbaczowa do władzy. Kierownictwo przedłożyło członkom komitetu konkretne zadania wypływające z inspiracji sowieckiej pierestrojki: wypracowanie zarysu dokumentu ustawy o przedsiębiorstwie państwowym i określenia roli partii w tej ustawie, zarysu ustawy zapewniającej trwały rozwój naukowo-technicznego postępu i zarysu ustawy o spółdzielniach oraz zalecono członkom komitetu i im podległym organom skupić się na wprowadzeniu dyscypliny, aktywizacji organizacji młodzieżowych, itp. Ustanowiono polityczną komisję (m.in. z Jakešem i Štrougalem), która miała koordynować prace związane z dopracowywaniem przebudowy mechanizmu gospodarczego. Jednocześnie kierownictwo zdecydowało się nie zmieniać swoich poglądów na wydarzenia z roku 1968 i politykę „normalizacyjną”. Gdy w przyszłym miesiącu L. Štrougal wystąpił z reformatorskim przemówieniem dotyczącym problemów przebudowy gospodarki (podczas spotkania z ”aktywem” czołowych pracowników gospodarczych) wydawało się, że podczas kwietniowej wizyty Gorbaczowa w Pradze zapali się światło dla młodszych i pragmatyków spod znaku pierestrojki, a jednocześnie uda odwołać się z władz partyjnych najbardziej skompromitowanych polityków. Gorbaczow tych nadziei nie spełnił, w swoim przemówieniu docenił osiągnięcia „pierestrojki czechosłowackiej” i udzielił poparcia dla kierownictwa KPCz. W listopadzie kierownictwo wysłało regionalnym komitetom zalecenia większej aktywizacji partii komunistycznej i związanych z nią organizacji.

Zgodnie z żądaniem szerokiej demokratyzacji życia społecznego wzrosnąć miałaby aktywność podstawowych organizacji, ich kontakty ze społeczeństwem ulec ożywieniu poprzez konsultacje ze społeczeństwem, kadra ulec miałaby odmłodzeniu, zwiększony miałby być udział innych niż KPCz partii w ramach Frontu Narodowego. Społeczeństwo przestało wierzyć w deklaracje kierownictwa partii, na IV zjeździe artystów dramatycznych aktor Miloš Kopecký wyraził swoją wątpliwość w to, czy kierownictwo KPCz naprawdę chce przeprowadzić rzeczywistą przebudowę i demokratyzację społeczeństwa, jednocześnie zażądał odejścia z najwyższych stanowisk tych, którzy oficjalnie głoszą potrzebę nowych porządków, ale sami doprowadzają do stagnacji i paraliżu państwa. W listopadzie Ladislav Adamec zaproponował rozdzielenie funkcji prezydenta i pierwszego sekretarza partii, do tej pory obie funkcje pełnił Gustáv Husák, rozdzielenie funkcji de facto oznaczało odwołanie z funkcji Husáka, gdyż, według słów Adamca, jego osoba była aż nadto związana z przeszłością i nie była odpowiednia do nowych zadań stojących przed partią. Husáka zastąpił inny stary partyjny funkcjonariusz odpowiedzialny za czystki partyjne po roku 1968 – Miloš Jakeš; fasadowość tych zmian dostrzegli funkcjonariusze niższego szczebla, którzy, według słów sprawozdania z regionalnych i miejskich komitetów KPCz, zaczęli głośno stawiać pytania dlaczego odwołany w październiku umiarkowanie reformatorski Lubomir Štrougal odszedł z powodu zaawansowanego wieku, podczas gdy w kierownictwie partii pozostawali inni, jeszcze starsi funkcjonariusze (Vasil Bil’ak, Josef Lenárt i in.); dlaczego tyle razy w zmienianym kierownictwie partii nie pojawiły się nowe twarze, dlaczego reformować kraj mieli ci, którzy przyczynili się do jego katastrofalnej sytuacji.

Zupełnie niespodziewane były dla partyjnych funkcjonariuszy słowa członka biura politycznego KC KPZR Aleksandra Jakovleva, który na spotkaniu z ideologicznym aktywem Wyższej Szkoły Politycznej ÚV KPCz mówił otwarcie: „towarzysze, oduczyliśmy się pracować z ludźmi, partia zaczęła bać się ludzi, bać się mówić, bać się występować, zapomniała wszystkie jej argumenty”, według Jakovleva jest sytuacją całkiem normalną, gdy partyjny funkcjonariusz jest wygwizdany, gdyż używa nieznośnych dla społeczeństwa wytartych fraz. Kilka dni wcześniej członkowie kierownictwa KPCz opowiedzieli się za „twardym” stanowiskiem wobec demonstrantów manifestujących podczas siedemdziesiątej rocznicy powstania republiki. Premier L. Ademec kąśliwie zauważył, iż wszyscy głośno chwalą pierestrojkę, ale w rzeczywistości nikt nic nie robi[5]. O spowolnieniu i „odstawaniu” czechosłowackiej pierestrojki za sowiecką może świadczyć historia ustawy o przedsiębiorstwie państwowym. W początkowym etapie tworzenia tej ustawy jej założenia formułowane były dość radykalnie i odpowiadały projektowi sił reformatorskich w kierownictwie partii z roku 1968, jednak z czasem wpływ konserwatywnych sił zmienił charakter ustawy. Do projektu włączono klauzule o wiodącej roli partii w przedsiębiorstwie, przedsiębiorstwo nie miało możliwości wystąpienia lub wstąpienia gospodarczych jednostek produkcyjnych, itd. Zmodyfikowana ustawa weszła w życie na początku sierpnia 1988 wraz z podobnymi ustawami o spółdzielczości, a w listopadzie uchwalono ustawę o przedsiębiorstwie z udziałem firm zagranicznych.

Na początku 1989 stało się dla wszystkich jasne, że polityka przebudowy jest całkowicie skompromitowana, a partia znajduje się w całkowitym odwrocie przed narastającymi siłami opozycji. W styczniu 1989 antyreżimowe demonstracje w dwudziestą rocznicę samospalenia studenta Jana Palacha były rozpędzane z niezwykłą brutalnością, która ukazywała na całkowitą bezradność partii, która uciec się mogła jedynie do przemocy. Podstawowe i wyższe organizacje partyjne zaczęły krytykować kierownictwo partyjne i państwowe za błędy i uchybienia w „centralnie planowanej propagandzie, jej bezzębności, nienadążaniem za rozwojem sytuacji politycznej. Zwykli komuniści skarżyli się na defensywny charakter propagandy i jej nieudolność. W lutym sześćset siedemdziesięciu pracowników naukowych Akademii Nauk wysłało petycję do premiera federalnego Ladislava Adamca, w której opowiedzieli się przeciwko represjom wobec uczestników styczniowych demonstracji. Informacja o sytuacji w regionalnych jednostkach partyjnych zwraca się uwagę na to, że ocena wydarzeń styczniowych wśród komunistów nie jest jednoznaczna; krytykuje się pasywną propagandę, która nie jest w stanie sprostać nasilającym się wpływom informacji napływającej z zewnątrz, tj. z Zachodu. Nasilające się represje wobec demonstrantów także nie znajdują odpowiedniego poparcia w szeregach partyjnych. Narzeka się na coraz większy wpływ opozycji na społeczeństwo. Kierownictwo KPCz w lutym konstatuje, że światowy ruch komunistyczny łączy jedynie wspólna ideologiczna podstawa, liczba komunistów na świecie maleje, także wpływ idei komunistycznych na świecie kurczy się. Kapitalizm wykazał się większą zdolnością przetrwania niż to wcześniej zakładano, a teza o jego rychłym upadku, może odejść do historii. Walka klasowa nadal istnieje, ale jej charakter należy pojmować już inaczej. Gdy 17 maja 1989 roku Jakeš zapewniał swojego gościa Nicolae Ceauşescu, że sytuacja w Czechosłowacji jest stabilna, a tutejsze demonstracje antyreżimowe są „nieliczne”, robił dobrą minę do złej gry.

Dojście do władzy Michaiła Gorbaczowa naruszyło stabilną, by nie rzecz komfortową sytuację w kierownictwie KPCz. Przestała obowiązywać doktryna Breżniewa, zabezpieczająca egzystencję partii, przestał istnieć argument prawowiernego naśladowania zasad programowych KPZR, a więc podstawowa zasada działania ruchu komunistycznego. Załamała się jedność bloku sowieckiego, przykład Polski wskazuje, że partia zmuszana być może przez społeczeństwo do poszukiwania własnych sposobów rozwiązywania sytuacji. W kierownictwie partii program pierestrojkowy doprowadził do ukształtowania się dwóch skrzydeł o sprzecznych interesach. Jedno z nich, mając oparcie w osobach pierwszych sekretarzy: najpierw Gustáva Husáka, a potem Miloša Jakeša, próbowalo ignorować niezbędność zmian, jako prawdopodobny początek procesu odsuwania ich od władzy. Nie obce zapewne im było myślenie Gerda Siebera – kierownika oddziału stosunków międzynarodowych przy KC Niemieckiej Republiki Demokratycznej, który swojemu koledze po fachu M. Stefaňálowi zwierzył się, iż „Z powodu komplikacji i ryzyka, które przynosi pierestrojka, głasnost i nowe myślenie, […] obniża się prestiż Związku Sowieckiego, jako światowego mocarstwa. Pozostaje jedynie życzyć sobie, aby ta sytuacja za bardzo nie zaszkodziła innym, socjalistycznym państwom. I tak ich [tj. tych państw] sytuacja jest bardzo ciężka”[6].

Ortodoksyjny prąd popadł w konflikt z „młodą” i czysto technokratycznie nastawioną generacją partyjnych funkcjonariuszy. Gdy partyjne elity czuły się zmianami bezpośrednio zagrożone oraz nie mogły łudzić się co do możliwości przystosowania się do nowego, pierestrojkowego systemu, te kadry partyjne, które objawiły się na scenie politycznej w latach siedemdziesiątych, motywowane nie ideologią, lecz czysto pragmatycznymi pobudkami, zainteresowane były w znalezieniu takiego wariantu dalszego rozwoju, który przy stracie monopolu władzy umożliwił im zachowanie ich indywidualnych pozycji”[7]. Konflikt ten nigdy nie wykrystalizował się w otwartą konfrontację, nie mniej przyczynił się do sytuacji, w której partia „straciła możliwość aktywnie i realnie wpływać na procesy społeczne, których dynamika wywodziła się ze źródeł innych niż partyjne”[8]. Od roku 1988 na scenę polityczną, oprócz kręgów dysydenckich, wstąpiły masy uczestniczące w demonstracjach, wzmógł się nacisk na partię, która zmuszona była do ustępstw: odwołanie ultrakonserwatywnego V. Bil’aka, nowelizacja prawa wyborczego do parlamentu, zachowawcza ustawa o przedsiębiorstwie państwowym nie można zinterpretować jako „przemyślany, polityczny sposób adekwatnej reakcji na gwałtownie rozwijająca się sytuację, lecz raczej jako symptom odstawania większej części partyjnych elit od rzeczywistości społecznej i spazmatyczne usiłowanie zachować choć minimum wymykającej się władzy”[9].


[1] Kemp–Welch, A.: Change in Eastern Europe. The Polish paradigm, [w:] The impact of Gorbachev. The first phase, red. Spring D. W., London–New York 1991, s. 135–154.

[2] Gorbaczow, M.: Żizń i rieformy, Moskva 1995, t. 2, s. 355.

[3] Bradley, J. F. M.: Czechoslovakia`s velvet revolution: A political analisis, New York, Colombia University Press 1992, s. 29 i dalej, Dobbs, M.: Precz z wielkim bratem. Upadek imperium radzieckiego, przeł. P. Kwiatkowski, Poznań 1998, s. 348.

[4] Komunismus v České Republice, s. 70.

[5] Gorbaczow, M.: Żizń i rieformy, Moskva 1995, t. 2, s. 358.

[6] Suk, J.: Chronologie zániku komunistického režimu v Čechoslovensku 1985–1989, Praha, 1997, s. 59.

[7] komunismus …68.

[8] Ibidem, s. 68-69.

[9] Ibidem, s. 69.

Myśl polityczna Ludwiga von Misesa

5/5 - (1 vote)

Ekonomista Ludwig von Mises był zarówno zdecydowanym utylitarysta, jak i obrońcą leseferyzmu. Twierdził, że jako ekonomista zdoła pokazać, iż interwencjonizm państwowy powoduje takie skutki, że nawet jego zwolennicy uznaliby je za niepożądane. Mises zakładał, „iż ludzie wolą życie od śmierci, zdrowie od choroby, dożywienie od głodu, zasobność od biedy A jeśli tak, to ekonomista może wykazać, że własność prywatna i wolny rynek są najlepszym sposobem do osiągnięcia tego celu. Widać tutaj, że Ludwig von Mises opiera się na pewnym założeniu. Mówi o tym, że człowiek może preferować mniejszy dobrobyt w zamian za większą równość czy utrzymanie gospodarstwa rodzinnego. Mises dochodzi do wniosku, że wolność jest lepiej zabezpieczona przez system indywidualnych praw niż jedynie przez utylitarystyczne czy ekonomiczne analizy.[1] [2]

Prawa indywidualne są zakorzenione w naturze ludzkiej. Naturalną rzeczą jest więc to, że społeczeństwa, które przestrzegają tych praw, charakteryzują się większą harmonią i bogactwem. Leseferyzm w gospodarce, oparty na ścisłym przestrzeganiu praw, doprowadzi do najpełniejszego dobrobytu dla największej liczby osób. Mises najbardziej uwydatniała zasadę, że źródłem naszych reguł społecznych musi być ochrona prawa jednostki do życia, wolności i własności.[3] Teoria ekonomiczna zbudowana przez Ludwika von Misesa wskazuje jednoznacznie, że istnieje tylko jeden porządek gospodarczy, który jej odpowiada. Jest nim wolny rynek.

Nazwa szkoła austriacka, pochodzi od czołowych jej przedstawicieli, którzy na stałe lub przejściowo osiedlili się w Stanach Zjednoczonych, jednak z pochodzenia byli rodowitymi Austriakami. Za założyciela szkoły austriackiej uznaje się ekonomistę Carla Mengera. Był on jednym z pierwszych, którzy sformułowali prawo wartości krańcowej. Mimo wielu wybitnych prekursorów szkoły austriackiej, to Carl Menger (1840-1921) pozostaje prawdziwym i solidnym jej założycielem. Zasługuje na ten tytuł z samego tylko powodu, że stworzył teorię wartości i ceny, która stanowi rdzeń austriackiej teorii ekonomicznej. Lecz Menger zrobił więcej: opracował i konsekwentnie wykorzystywał prawidłową, prakseologiczną metodę prowadzenia teoretycznych badań ekonomicznych. Tym samym w metodzie i rdzeniu teoretycznym, austriacka teoria zawsze pozostanie ekonomią mengerowską.

Myśl Szkoły Austriackiej w dzisiejszych czasach jest podstawą dla obrońców wolnego rynku. Ekonomiści wywodzący się ze szkoły austriackiej, jak i sama szkoła często są określani jako heterodoksyjni. Pomimo tego potrafili zdobyć szerokie uznanie. Boehm-Bawerk został ministrem finansów Austro-Węgier, Hayek został nagrodzony Nagrodą Nobla, Mises jak również, Rothbard zdobyli ogromną popularność wśród studentów oraz w środowiskach wolnościowych. Dzięki popularności Misesa i Rothbarda powstał Instytut Ludwiga von Misesa. Instytut ten jest nieocenionym źródłem wiedzy na temat szkoły austriackiej.

Szkoła austriacka przeżywała wzloty i upadki. Nie będzie też błędem kiedy uznamy, że można ją podzielić na okresy, w czasie których różni myśliciele zdobywali popularność w głoszonych przez siebie teoriach.[4]

Zdecydowanie pierwszymi ekonomistami szkoły austriackiej byli, wspomniani już wcześniej Carl Menger, Eugen Boehm- Bawerk, jak i Friedrich Wiser. Opublikowanie przez Carla Mengera Principles of Economics było początkiem szkoły austriackiej. Menger swoje dzieło zaczął stwierdzeniem: „Wszystkie rzeczy opierają się na łańcuchu przyczynowo- skutkowym. Ta wielka zasada nie ma żadnych wyjątków”.[5] W swojej publikacji zaprezentował nowe podejście do analizy ekonomicznej. Ważnym wkładem Mengera w rozwój ekonomii było pokreślenie subiektywnego charakteru wartości. Takie podejście zmieniło klasyczne znaczenie wartości rzeczy, jako zjawisk obiektywnych. Klasyczni ekonomiści wyodrębniali trzy kategorie czynników produkcji: pracę, ziemię i kapitał. Menger dowodzi, że ceny tych czynników odzwierciedlają nie jakieś obiektywne cechy dóbr, tylko subiektywnie postrzegany użytek.[6] „Wartość jest z natury całkowicie subiektywna i z tego powodu dobro może mieć ogromna wartość dla jednego człowieka, niewielką wartość dla innego i być bezwartościowe dla innego, w zależności od różnic w ich potrzebach i dostępności.”[7] Z twórczości Austriaka wynika, że klasyczni ekonomiści się mylili, i że nie warto jest ukazywać różnice pomiędzy trzema wspomnianymi czynnikami produkcji. Wyjaśnił on bowiem, że źródłem wartości tych trzech czynników jest użyteczność dóbr wytworzonych w procesie produkcji z ich użyciem, a podział na pracę, ziemie i kapitał nie ma sensu. Na poparcie tego stwierdzenia możemy w jego dziele przeczytać: „Ceny usług robotniczych są kształtowane tak jak ceny wszystkich innych dóbr, poprzez ich wartość. Ich wartość natomiast, jest mierzona stopniem zaspokojenia potrzeb, które pozostałyby niezaspokojone w przypadku nie użycia siły roboczej. Gdy praca jest dobrem wyższego rzędu, jej wartość kształtuje się zgodnie z zasadą, która mówi, że wartość dobra wyższego rzędu dla człowieka jest tym większa, im większa jest potencjalna wartość wytwarzanego produktu, przy założeniu stałej wartości komplementarnych dóbr wyższego rzędu, oraz im mniejsza jest wartość dóbr komplementarnych wytworzonego produktu.[8]

Dzieło Carla Mengera przyciągnęło studentów, którzy stawali się zwolennikami jego teorii. Jednymi z nich byli Eugen von Boehm-Bawerk oraz Friedrich von Wiser. Ten pierwszy swój najważniejszy okres aktywności naukowej spędził na Uniwersytecie w Innsbrucku. Wtedy też, w latach osiemdziesiątych XIX wieku opublikował swoje pierwsze dzieło.

Za najważniejszy wkład Boehm-Bawerka w rozwój szkoły austriackiej uważa się jego prace związane z zagadnieniami wartości dóbr, stopy procentowej, odsetek, kredytu. Boehm- Bawerk poruszył problem często pomijany przez ekonomistów, a poruszany przez filozofów. Starał się on odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie cenią bardziej dobra teraźniejsze od dóbr przyszłych i uzasadnić przyczynę występowania procentu. Dowodził, że „(…) ludzie mniej skupiali się na zbadaniu natury odsetek od pożyczki, a bardziej na szukaniu jakiejś teorii, która pomogłaby im umiejscowić to zjawisko na religijnym, moralnym, czy ekonomicznym polu.”[9]

Ekonomista Boehm-Bawerk przyczynę istnienia odsetek od kredytu widzi w zjawisku preferencji czasowej, polegającej na tym, że ludzie wyżej cenią dobra teraźniejsze niż przyszłe.[10] „Jest jednym z oczywistych faktów wynikających z doświadczenia, że przywiązujemy mniejsza wagę do przyszłych przyjemności i krzywd, po prostu dlatego, że nastąpią w przyszłości. Zatem prawda jest, że dobra, które są przeznaczone do zaspokojenia naszych potrzeb w przyszłości mają dla nas mniejszą wartość, niż w przyszłym momencie, w którym będą miały zaspokoić nasze potrzeby (…).[11]

Teoria kapitału i procentu Boehm-Bawerka wniosła niepodważalny wkład w rozwój austriackiej szkoły w ekonomii. Teoria ta spotkała się również z dużą krytyką. Ludwig von Mises w swoim dziele pt.: Human Action pokazuje błędy jakie Boehm- Bawerk popełnił w uzasadnieniu preferencji czasowej. Mises podaje przykłady ludzi, którzy nie wartościują dóbr w sposób podany przez Boehm-Bawerka. Mówi on o osobach rozważnie odkładających na przyszłość, o ludziach młodych, którzy wola się uczyć i przez to odrzucają dobre oferty pracy lub też biznesmenach, którzy rezygnują z przyjemności, jaką jest konsumpcja, po to by reinwestować w przychód firmy i w przyszłości mieć lepsze wyniki finansowe. „Błąd Boehm-Bawerka polega na tym, że szuka on uzasadnienia teorii na gruncie psychologicznym (…). Psychologia może nam pokazać, że niektórzy ulęgają pewnym czynnikom. Ale psychologia nigdy nie dowiedzie, że konkretne zachowanie jest zawsze wspólne dla wszystkich ludzi.”[12]

Kolejnymi sławnymi ekonomistami szkoły austriackiej, stali się studenci zafascynowani Mengerem, Boehm-Bawerkiem czy Friedrichem von Wieserem. Można tu wymienić Ludwiga von Misesa, Friedricha von Hayeka oraz Murraya Rothbarda, który był już kolejnym pokoleniem zafascynowanym szkoła austriacką, uczniem i naśladowcą Misesa.

Tak jak inni Austriacy, Mises zajmował się formułowaniem teorii wolnorynkowej, jak też rozwijaniem metod prowadzenia badań w ekonomii. Jako, że przyszło mu tworzyć w czasach gdy marksistowska doktryna postulująca likwidację własności prywatnej, zyskiwała na sile, Mises nie pozostał temu obojętny. Będąc jej przeciwnikiem wydał szereg artykułów krytykujących socjalizm. Murray Rothbard opisał to w ten sposób: „Jego artykuł 1920 roku Economical calculation in the socialist commonwealth okazał się sensacją, po raz pierwszy demonstrując, że socjalizm jest w wysoko uprzemysłowionej gospodarce, systemem nierealnym. Mises pokazał, że w gospodarce socjalistycznej, kompletnie oderwanej od wolnorynkowego systemu cen, niemożliwa jest racjonalna kalkulacja kosztów, bądź efektywna alokacja środków produkcji, zgodnie z najbardziej wymaganymi zadaniami. Mimo, iż do 1934 roku nie były tłumaczone na język angielski, prace Misesa wpływały na europejskich socjalistów, którzy przez dekady próbowali udowadniać Misesowi błędność wywodów, wychodząc z nowymi modelami planowania socjalistycznego.”[13]

Tym, co wyróżniało Milesa, była jego metoda uprawiania nauki opartej o założenie o ludzkim działaniu, oraz wnioskach, które wyciągał z tego założenia za pomocą dedukcji.[14] Taką metodę Mises nazwał prakseologią[15], czyli nauką o zasadach działania. Metoda ta była zupełnie przeciwstawna do dotychczasowych metod matematycznych traktujących ekonomię jak fizykę. Ekonomiści austriaccy (a Mises w szczególności) odrzucali teorie oparte na doświadczeniu, twierdząc, że w ekonomii nie da się tak jak w fizyce, przeprowadzić eksperymentu w celu sprawdzenia czy istnieje jakieś prawo czy nie. Nie da się również stworzyć warunków laboratoryjnych, tak jak w przypadku biologii, ponieważ zachowania podmiotów w sztucznych warunkach mogłyby się różnić od standardowego zachowania. „Mises zauważa oczywistą różnicę pomiędzy ekonomią a naukami empirycznymi. Tłumaczy naturę tej różnicy i wyjaśnia jak ta wyjątkowa nauka, jaką jest ekonomia, która uczy rzeczywistości bez odwoływania się do obserwacji, może w ogóle istnieć. Jest to osiągnięcie Misesa, które bardzo trudno przecenić.”[16]

Trudną rolę obrony założeń liberalizmu klasycznego w czasach rosnącej w siłę doktryny socjalistycznej, podjął Friedrich von Hayek. Po krótkiej fascynacji umiarkowanym socjalizmem, Hayek uległ wpływowi austriackiej szkoły.

Walka Hayeka z socjalizmem, w odróżnieniu od podejścia Misesa, polegała głównie nie na podkreśleniu niemożliwości rachunku ekonomicznego w socjalizmie, lecz na pokazaniu, że jest to dużą trudnością. Przekonywał on o mniejszej wydajności gospodarki socjalistycznej w porównaniu do gospodarki kapitalistycznej.[17] Austriacki noblista oprócz tego, że stworzył wiele własnych teorii, dużo pracy włożył w rozwinięcie teorii cyklów koniunkturalnych Ludwiga von Misesa. Sam Hayek twierdził, że to dzięki Misesowi zrozumiał fałszywość socjalizmu.[18]

Friedrich von Hayek kwintesencję swoich poglądów na gospodarkę i rolę państwa zawarł w sformułowanej przez siebie zasadzie rządów prawa. Postulował on istnienie państwowego aparatu przymusu opartego na twardych zasadach. Rządy prawa są przeciwieństwem państwa etatystycznego, ingerującego w społeczeństwo w celu osiągnięcia pewnych zamierzonych efektów. „Choć każde prawo do pewnego stopnia ogranicza wolność jednostki, zmieniając środki, jakich ludzie mogliby użyć w dążeniu do swych celów, niemniej jednak pod rządami prawa rząd nie ma możliwości udaremniania wysiłków jednostki poprzez działanie ad hoc.”[19] Rządy prawa to niewątpliwe ciekawa wizja wolnego i równego dla wszystkich świata, jednak ciężko sobie wyobrazić, że taki system mógłby faktycznie istnieć.

Wszyscy wymienieni w tej pracy wielcy ekonomiści wywarli wpływ na kolejne pokolenie młodych naukowców. Tacy myśliciele jak Murray Rothbard, Izrael Kirzner czy Hans-Herman Hoppe skutecznie propagowali i rozwijali szkołę austriacką w takich ośrodkach akademickich jak Nowy Jork, Auburn i Nevada.


[1]   D. Boaz, Libertarianizm, Zysk i Ska, Poznań 2005, s.113

[2]   tamże, s. 113

[3]   tamże, s. 114

[4]   J. Kacperski, Szkoła…, opr. cyt., s. 23

[5]   C. Menger, Principles of Economics, New York University Press, New York 1976, s.51

[6]   J. Kacperski, Szkoła…, opr. cyt., s. 25

[7]   C. Menger, Principles …, opr. cyt., s. 145

[8]   tamże, s. 173

[9]   E. von Boehm-Bawerk, Capital and Interest: A Critical History of Economical Theory, Macmillan and Co, Londyn 1890, s.16

[10] J. Kacperski, Szkoła…, opr. cyt., s. 28

[11] E. von Boehm-Bawerk, The Positive Theory of Capital, Macmillan and Co , Londyn 1981, s. 285

[12] L. von Mises, Human Action, New Heaven 1949, s. 488

[13] M. Rothbard, The Essentials von Mises, Mises Institute, www.mises.org/web/3081#1.

[14] J. Kacperski, Szkoła…, opr. cyt., s. 36

[15] Prakseologia – Twórca naukowej prakseologii – Tadeusz Kotarbiński umiejscawia ją wśród nauk filozoficznych, a mianowicie w etyce i logice. Prakseologia w logice umiejscawiana jest jako metodologia ogólna, w naukach o organizacji i zarządzaniu występuje jako ogólna teoria organizacji: zajmuje się świadomą i umyślną działalnością człowieka, z punktu widzenia jej skuteczności. Cel natomiast to zamierzony stan rzeczy lub zdarzeń, do niego zmierza sprawca w swej skutecznej działalności. Jak pisał Pszczołowski: Działalność wiodąca do sukcesu, to działalność, w której człowiek na ogół dokładnie zdaje sobie sprawę z celu swego wysiłku (Kotarbiński,1982 „Traktat o dobrej robocie”).

[16] H-H. Hoppe, Economic Science and the Austrian Method, mises.org/esandtam/pes1.asp. stan na 03.05.2011

[17] R. Legutko, Dylematy kapitalizmu, Wydawnictwo Liberatas, Paryż, 1986

[18] J. Kacperski. Szkoła…, opr. cyt., s. 40

[19] F. von Hayek, Droga do zniewolenia, ARCANA, Kraków 2009, s.87

Przedsiębiorstwa postkomunistyczne

5/5 - (1 vote)

Koźmiński (1993) wymienia kilka typów przedsiębiorstw postkomunistycznych:

  • Dinozaury (Dinosaurs);
  • Udawacze (Pretenders);
  • Mieszane Małżeństwa (Mixed Marriages);
  • Firmy Rodzinne (Mom and Pop Shops);
  • Rosnące Rekiny (Growing Sharks).

Przedsiębiorstwa – Dinozaury to firmy, które mimo zmiany systemowej wciąż podobnie traktują otoczenie. Czują się pewnie na obecnym rynku, chociaż prawie nikt nie jest nimi zainteresowany z koproducentów lub partnerów biznesowych. Są to te przedsiębiorstwa państwowe, które przeważnie miały przed rokiem 1989 monopol państwowy. Działają nadal jak przed zmianą ustrojową, często z poparciem rządu. Stosują przestarzałe metody produkcyjne, technologie i relacje z otoczeniem.

Przedsiębiorstwa – Udawacze to te, które przed zmianą w 1989 r. działały na styku dwóch światów i kultur. Są to m.in. przedsiębiorstwa handlu zagranicznego, posiadające w przeszłości wyłączność na handel z zagranicą. Firmy te są pierwszymi potencjalnymi kandydatami do prywatyzacji (nota bene już kilka z nich jest sprywatyzowanych, a nawet znalazło się na Giełdzie Papierów Wartościowych). Są one atrakcyjne dla kapitału zagranicznego, gdyż potrafią się szybko uczyć, są elastyczne.

Przedsiębiorstwa – Mieszane Małżeństwa to firmy działające na zasadzie joint ventures, a więc wspólnego kapitału polskiego i zachodniego. Dwie odmienne kultury, które się połączyły i albo dopasowują się wzajemnie i doskonale współgrają osiągając sukces, albo ścierają ze sobą, nie owocując powodzeniem w żadnym wymiarze.

Przedsiębiorstwa – Firmy Rodzinne. Były one zakładami rzemieślniczymi, które po 1989 r. mają trudny problem do rozwiązania. Ponieważ wcześniej praktycznie uniemożliwiano im rozwój, zyski były konsumowane. Dziś problem tych firm polega na wyborze czy zdecydować się być dalej przedsiębiorstwem rzemieślniczym (ale tym razem z możliwością rozwoju), czy przedsiębiorstwem prywatnym.

Przedsiębiorstwa – Rosnące Rekiny to nowe organizmy, powstałe już po 1989 r. Częstokroć ich sukces nie jest wytłumaczalny ekonomicznie. Są doskonale przystosowane do nowych, wciąż zmieniających się warunków.

Spośród tych pięciu typów przedsiębiorstw wybrałam i zdecydowałam się na analizę Przedsiębiorstw – Udawaczy.

Interesująca jest ich działalność, jako że funkcjonowały one w minionej epoce (i funkcjonują do dziś, ale częstokroć już w innej roli) na skraju dwóch, jakże odmiennych światów. Były jednym z niewielu „łączników” pomiędzy szarą egzystencją socjalistyczną a kolorowym światem Europy Zachodniej. Miały bowiem wyłączność na handel z krajami po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”.

W Polsce istniało kilkanaście przedsiębiorstw handlu zagranicznego. Zajmowały się one także handlem z krajami b. ZSRR i innymi krajami bloku wschodniego, na co nacisk kładły wszystkie organy rządowe i same zainteresowane przedsiębiorstwa. Zaletą było zwiększające się saldo obrotów handlowych z krajami socjalistycznymi, natomiast kontakty z krajami Europy Zachodniej były szczególnie kontrolowane i reglamentowane.

Choć przedmiotem ich działalności był eksport, a także i import, towarów bardzo zróżnicowanych, jednakże wiele wspólnych cech łączyło i łączy obecnie wyżej wymienione przedsiębiorstwa.

Nazwa „udawacze” sugeruje, iż gra ekonomiczna oparta była na zasadzie zabawy w aktorów-przebierańców (metafora organizacja – teatr). Interpretuję ją jako świadomość warunków działalności handlowej, a szczególnie w kontaktach zagranicznych przy jednoczesnym sterowaniu przy podejmowaniu decyzji przez centrum doradcze – władze partyjne. Wydaje mi się, iż można by rozpatrywać „udawaną” działalność w dwu aspektach. Po pierwsze, przedsiębiorstwa (czyli de facto kierujący nimi, zespół kierowniczy) udawały, iż podporządkowują się odgórnemu sterowaniu, decyzjom strategicznym o znaczeniu polityczno-społecznym. Jednakże działalność handlowa na rynkach kapitalistycznych jest weryfikowana przez pryzmat wyników ekonomicznych, a nie politycznych (przynajmniej w większości) – i z tego kierownictwo musiało zdawać sobie sprawę, nie pozostawało miejsca na „udawanie”, wszystkie karty zostały odkrywane. Natomiast zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja na rynku polskim – i tu dostrzec można drugi aspekt „udawania”. Organizacje „udawały”, iż są aktywnymi uczestnikami rynku, a w rzeczywistości podlegały manipulacji władzy. W obu przypadkach podejmowane decyzje były kontrolowane przez władze, jednakże inny był ich kontekst. W krajach kapitalistycznych – silna konkurencja, w Polsce – jej brak z jednej strony, gospodarka planowa z wszystkimi jej niedostatkami – z drugiej.

1982 kwiecień 22 – Oświadczenie Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w sprawie ugody narodowej

5/5 - (1 vote)

Rozwiązanie stojących przed Polską problemów jest niemożliwe bez pod­jęcia rozmów między władzą a społeczeństwem. By zmusić nas do uzna­nia konieczności negocjacji z władzami NSZZ „Solidarność” z L[echem] Wałęsą na czele zdecydowani jesteśmy na wszelkie działania, na wszelkie formy nacisku. Jako płaszczyznę negocjacji gotowi jesteśmy przyjąć sfor­mułowane przez Prymasowską Radę Społeczną warunki ugody narodowej[1]. Jednocześnie oświadczamy, że jedynym warunkiem rozpoczęcia rozmów jest zwolnienie wszystkich internowanych i amnestia dla aresztowanych oraz skazanych. Jest to warunek, od którego nie odstąpimy.

Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność” Z[bigniew] Bujak (Region Mazowsze) W[ładysław] Frasyniuk (Region Dolny Śląsk) W[ładysław] Hardek (Region Małopolska) B[ogdan] Lis (Region Gdańsk[i])

Źródło: „Tygodnik Mazowsze”, 28IV1982, nr 11.

[1] Tezy Prymasowskiej Rady Społecznej – dokument opracowany przez grupę doradców pryma­sa Józefa Glempa, opublikowany 5 IV 1982 r. W dokumencie tym apelowano, by władze podjęły negocjacje z przedstawicielami NSZZ „Solidarność”. Zob. Tezy Prymasowskiej Rady Społecznej (5 IV 1982) [w:] Kościół w PRL. Kościół katolicki a państwo w świetle dokumentów 1945-1989, t. 3: Lata 1975-89, oprac. P Raina, Pelplin 1996.

1982 styczeń 30 – Komunikat nr 1 Ogólnopolskiego Komitetu Oporu NSZZ „Solidarność” na temat bieżącej sytuacji

5/5 - (1 vote)

Rodacy!

Zostaliśmy brutalnie zatrzymani na drodze walki o odzyskanie godno­ści i należny człowiekowi i narodowi szacunek, o uznanie należnego nam miejsca we własnej ojczyźnie oraz przysługujących praw do kształtowania swojej rzeczywistości, do jednoczenia własnych myśli i działań.

Autorzy stanu wojennego nadal liczą na szok, brutalność i terror psy­chiczny, na obezwładniającą propagandę. Zjednoczeni i świadomi swej wolności u duchowej siły, możemy skutecznie przeciwstawiać się wrogom naszej wolności i suwerenności. W obronie narodowego i ludzkiego drama­tu musimy zapomnieć o sprawach drugorzędnych, o dzielących nas różni­cach zdań. Nie wolno swoim działaniem doprowadzić do rozbicia polskiej nadziei, do doświadczenia goryczy utraconego czasu.

Zawsze w najcięższych chwilach naszych dziejów naród polski wykazy­wał godne najwyższego podziwu zdolności samoobrony i czynnego przetrwa­nia. Dziś naszym obowiązkiem jest organizowanie się w masowy, ogólno­społeczny, podziemny ruch oporu. W tej działalności nie wolno nam jednak zapominać, że każdej grupie konspiracyjnej przeświecać muszą cele huma­nitarne, głęboko zakorzeniona w narodzie etyka chrześcijańska, a celem naj­ważniejszym jest los naszej ojczyzny i każdego Polaka.

Każda władza w swym działaniu musi się opierać na porozumieniu i współpracy z własnym narodem, ponieważ to naród poprzez swą pracę tworzy wartości duchowe i materialne kraju, kształtuje swą przyszłość, wreszcie wybiera i kontroluje stworzone przez siebie władze. Władza sta­wiająca siebie ponad wolą narodu, izolująca się od świata pracy i nierepre- zentująca jego oczekiwań nie ma racji bytu w posierpniowej Polsce .

Reforma życia politycznego, gospodarczego i społecznego wprowadzona pod przymusem dekretów stanu wojennego i milicyjnych pałek, pozbawio­na akceptacji, udziału i kontroli społeczeństwa nie przyniesie pozytywnych dla kraju efektów i praktycznie pozostanie tylko hasłem i czczym frazesem. Pogarszający się z dnia na dzień stan gospodarki narodowej, wprowadzenie drakońskich cen na podstawowe artykuły spożywcze i przemysłowe spowodować może niespotykane w naszej Ojczyźnie zubożenie społeczeństwa oraz zagrożenie jego biologicznej egzystencji. Wzrastająca w sposób niemal lawinowy desperacja społeczeństwa doprowadzić może do niekontrolowa­nego i nieobliczalnego w skutki wybuchu gniewu. By do tego nie doszło, władze muszą, jeśli nie przewidują zbrojnej pomocy swych przyjaciół, zde­cydować się na dialog i porozumienia ze społeczeństwem. Reprezentantem jego idei i programu jest utworzony w sierpniu 1980 r. dziesięciomilionowy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Władze muszą podjąć z „Solidarnością” przerwany przez siebie dialog bez względu na to, jak dalece oszczerczo i odwetowo traktują obecnie związek i jego członków.

Reprezentantem związku w tych rozmowach może być tylko Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” z Lechem Wałęsą na czele. Żadne powstające organizacje związkowe nie mają prawa podejmować takich roz­mów. Prawa tego pozbawiamy również tych działaczy związkowych, któ­rzy zdradzili idee „Solidarności” lub podjęli próbę samodzielnego dogady­wania się z władzami.

Również Ogólnopolski Komitet Oporu NSZZ „Solidarność”, utworzo­ny z pozostających na wolności członków Komisji Krajowej i osób dzia­łających w KK, biorąc na siebie obowiązek koordynowania działalności konspiracyjnej na terenie całego kraju, odrzuca jakąkolwiek ewentualność reprezentowania związku w oficjalnych rozmowach z władzami.

Swą postawą powinniśmy wykazać, że nie pozwolimy rozbić swej jed­ności i codziennej solidarności. Jako załogi zakładów pracy musimy zde­cydowanie i konsekwentnie żądać uwolnienia aresztowanych i internowa­nych koleżanek i kolegów z pracy, swego przywódcy związkowego Lecha Wałęsy i innych represjonowanych działaczy. Kierownikom zakładów pra­cy należy przypominać, że ich służbowym obowiązkiem jest zajęcie się lo­sem podwładnych i prześladowanych przez władze pracowników.

Żadna rodzina osoby represjonowanej nie może zostać pozbawiona na­szej pomocy materialnej i naszej opieki . Nasza pomoc i opieka nad tymi rodzinami muszą wykluczyć jakąkolwiek wątpliwość co do bezinteresow­nego celu naszego działania. Pamiętajmy, że obecnie wiele rodzin osób aresztowanych i internowanych oraz ukrywających się nachodzonych jest przez funkcjonariuszy MO i SB, również pod pretekstem niesienia tym ro­dzinom pomocy.

Aby nasza pomoc objęła swym działaniem wymienione rodziny, należy prowadzić ewidencję osób represjonowanych. Również ewidencji podlegać muszą osoby, które swą współpracą z władzami przyczyniają się do pod­trzymywania lub wzmagania systemu represji wobec ludzi przeciwstawia­jących się stanowi wojennemu i narzuconej dyktaturze, które swą aktyw­ną działalnością czynnie wspierają reżim. Ujawniajcie także nazwiska tych przełożonych, którzy łamią kodeksy moralne ludzi, zmuszając ich do pod­pisywania deklaracji lojalności wobec WRON-y[1]. Każda z tych osób winna mieć świadomość, że jej działalność podlega społecznej kontroli, zostanie ujawniona, a społeczeństwo osądzi kiedyś jej postępowanie. Istotną sprawą działalności konspiracyjnej jest przekazywanie niezależnej informacji. Jest to duże psychiczne wsparcie, szczególnie [dla] osób podatnych na cyniczną i zastraszającą propagandę władz.

System, który nam narzucono po wojnie, nie realizuje udziału spo­łeczeństwa w rządzeniu państwem, choć gwarantuje to Konstytucja PRL. Sejm, rady narodowe, organizacje i stowarzyszenia polityczne, społeczne i zawodowe, stwarzając wrażenie uczestniczenia społeczeństwa w proce­sie kształtowania i współdecydowania o sobie i losie swego kraju, stały się w rzeczywistości uległym narzędziem sprawowania władzy przez aparat polityczno-państwowy, posłuszny woli i siłom wrogim wszelkim przeja­wom demokratyzacji życia społecznego, niezależnych związków zawodo­wych, niezależnych organizacji studenckich i uczniowskich, niezależnych stowarzyszeń twórczych i naukowych oraz ich programów.

Program „Solidarności” zreformowania życia politycznego, gospodar­czego i społecznego w naszym kraju został przez władze potraktowany jako zamach na polską rację stanu, zamach na władzę i zamach na socjalizm . Wysuwając absurdalne oskarżenia pod adresem NSZZ „Solidarność” o na­ruszenie trwałości granic, międzynarodowych sojuszów militarnych i poli­tycznych, władze raz jeszcze dowiodły, że nie dopuszczą, aby społeczeń­stwo poprzez samorządy terytorialne i pracownicze, poprzez prawdziwe społeczne rady gospodarki, kultury i edukacji, niezawisłe organa wymiaru sprawiedliwości, poprzez nowo wybrany sejm, a w najważniejszym spra­wach poprzez ogólnonarodowe referenda mogło mieć autentyczny wpływ na życie w swoim własnym kraju czy mogło kontrolować wybrane przez siebie władze.

Historia ostatnich miesięcy i dni udowodniła, że rządzący naszym kra­jem mogą zgodzić się jedynie na atrapy demokracji. Taką atrapą jest wpro­wadzona pod terrorem tzw. reforma gospodarcza, a wraz z nią ugodo­we struktury w postaci Społecznej Rady Gospodarczej, Narodowej Rady Kultury, Trybunału Stanu, komisji socjalno-bytowych oraz utworzonego ostatnio Obywatelskiego Komitetu Ocalenia Narodowego.

W tym najważniejszym dla powojennej Polski okresie nie wolno nam nabrać się na kolejny fałsz. Nie akceptujemy powyższych struktur, gdyż ak­ceptacja będzie równoznaczna z naszą zgodą na fikcję demokracji, będzie także wyrokiem na NSZZ „Solidarność” i wszystkie pozostałe niezależne związki i organizacje .

Bieg wydarzeń i ocena dotychczasowej sytuacji nakazują, że czas prowadzenia działalności naszego związku w warunkach konspiracji bę­dzie długi. Taka działalność wymaga nie tylko poświęcenia. Bardziej wy­maga wielkiej dojrzałości, opanowania emocji, cierpliwości i konsekwen­cji. Pamiętajmy o tym.

Elementem działalności konspiracyjnej jest m.in. bierny opór. Mamy moralne prawo stosować go wszędzie tam, gdzie jest to możliwe i sensow­ne, gdyż każdy naród ma prawo nie akceptować władzy, jeśli cel, który ta władza obrała, jest zły i służy interesom obcym narodowi.

Rodacy! Żadna siła nie złamie woli walki naszego narodu.

OKO NSZZ „Solidarność” „Mieszko”[2]

Źródło: „Solidarność Północna”, luty 1982, nr 1

[1]   Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była niekonstytucyjnym ciałem, które formalnie przeję­ło władzę w Polsce wraz z wprowadzeniem stanu wojennego 13 XII 1981 r. Na czele WRON stał gen. Wojciech Jaruzelski, a w jej skład wchodziła grupa 22 oficerów Wojska Polskiego w stop­niach od pułkownika do generała, m.in. generałowie Czesław Kiszczak i Florian Siwicki, a tak­że (umieszczony w niej głównie w celach propagandowych) polski kosmonauta ppłk Mirosław Hermaszewski. WRON nie sprawowała realnej władzy. Spoczywała ona wówczas przede wszyst­kim w rękach stojącego na czele wszystkich najważniejszych instytucji Wojciecha Jaruzelskiego. Istotne znaczenie miała także realnie spełniająca funkcję rządu grupa działaczy partyjnych, na­zywana przez historyków dyrektoriatem. W jej skład oprócz Jaruzelskiego wchodzili m.in.: szef MSW Czesław Kiszczak, szef MON Florian Siwicki, wicepremier Mieczysław Rakowski, sekre­tarz KC PZPR ds. propagandy Stefan Olszowski oraz sekretarz KC PZPR Kazimierz Barcikowski, odpowiedzialny m.in. za stosunki władz z Kościołem katolickim. Zob. A. Paczkowski, Droga do „mniejszego zła”. Strategia i taktyka obozu władzy, lipiec 1980 — styczeń 1982, Kraków 2002, s. 300-301.

[2]   Tym wspólnym pseudonimem posługiwali się Andrzej Konarski i Eugeniusz Szumiejko.